Sałatka dla odważnych



Nie jestem spontaniczna. Nigdy nie byłam i chyba już tak pozostanie. Nie lubię robić czegoś „na hurra!”, nagle i bez planów. Dlatego też zawsze niesamowicie dziwili mnie ludzie, którzy pod wpływem chwili – ładnej pogody, wcześniejszego wyjścia z pracy, obniżki ceny benzyny czy biletów pociągowych – potrafią w pięć minut zostawić wszystko jak stoi, spakować się, zamknąć drzwi i wyjechać. Bez planów, bez celu, przed siebie. Podobno takie przygody są niezapomniane, pozostawiają najlepsze wspomnienia. Ale na pewno nie u mnie. Ja od zawsze wszystko planuję. Dosłownie wszystko. Każdy mój ruch jest już wcześniej przemyślany i co ważne – ze ściśle określonym czasem na jego wykonanie. Już gdy dzwoni budzik, obliczam sobie ile czasu mam na ubranie się, umycie, jedzenie. Zaraz po wstaniu muszę wiedzieć, o której godzinie mam wyjść z domu, żeby zdążyć dojść do przystanku. Wszystko z zegarkiem w ręku, realizowane co do minuty. Z góry zakładam czas w jakim będę jechać autobusem i oczywiście pracując – wyznaczam ramy godzinowe, w których muszę wykonać dane obowiązki. Wiem też o której muszę wyjść, aby w (tu też policzone) określoną ilość minut dojść do przystanku i wrócić do domu na akurat tą konkretną godzinę, bo wcześniej postanowiłam, że będę jeść o danej porze, a chwilę później zacznę biegać. I wszystko musi mi się zgadzać. Dlatego nienawidzę korków, spóźniających się autobusów, ludzi kupujących bilety u kierowcy, długich czerwonych świateł, czy nawet wolno wsiadających pasażerów. Każda z tych rzeczy powoduje, że mój grafik się rozsypuje. Nawet 5 minut spóźnienia jest dla mnie naprawdę mocno stresujące. Gdy idę, pozornie zrelaksować się – na przykład na zakupy, też – wychodząc z domu zakładam o której dojadę na docelowy przystanek (i trzymam się tego, nawet rezygnując z bezpośredniego autobusu, kosztem kilku przesiadek, gdy tylko tak mogę dojechać na miejsce na konkretną godzinę), ile czasu będę szła do wejścia i ile czasu mogę poświęcić na zakupy. W drodze powrotnej jest tak samo. Stojąc przy kasie układam plan: „na przystanek dojdę w tyle minut, autobusem będę jechać tyle minut, a potem od przystanku do domu – tyle minut”. I muszę zdążyć. Bo inaczej jestem chora. Nawet weekend mam zaplanowany co do minuty. Od wstania z łóżka, do położenia się z powrotem niego wiem, co będę robić w każdej minucie dnia. To mi daje poczucie bezpieczeństwa. Wydaje mi się, że kontrulę własne życie.
Jedynym wyjątkiem w którym mogę nazwać swoje postępowanie, jako nieplanowane jest gotowanie. A raczej mieszanie, dodawanie składników i łączenie – w sałatkach. Szperam w zakamarkach lodówki, szafek i we wszystkich miejsach gdzie przechowuje się żywność, kładę znaleziska na stół i mieszam. Tutaj nie mam hamulców. Nie zawsze wychodzi z tego połączenie godne największych szefów kuchni, ale połączenie dziwnych, pozornie wykluczających się składników jest….ciekawe. Taka też jest poniższa sałatka. Inna, dla odważnych. Ale polecam, bo przenikające się smaki i różna struktura komponentów jest godna uwagi….


Składniki (na 2 poracje):
• pół główki sałaty karbowanej
• 200 g. fasolki szparagowej
• 1 marchewka
• pół jabłka
• 1 mała czerwona cebulka,
• 1 pomidor
• 2 jajka
• 200 g. krewetek
• sos sojowy


W oddzielnych garnkach ugotować fasolkę szparagową, jajka (na twardo) oraz krewetki (ja ugotowałam je w bulionie). Wystudzić. Marchewkę oraz jabłko pokroić w cieniutkie paseczki, a pomidora podzielić na 16-tki. Czerwoną cebulkę w piórka. Gdy ugotowane składniki wystygną, pokroić. Fasolkę na pół a jajka na ćwiartki. Krewetki zostawić w całości. Na talerzu ułożyć sałatę, na niej rozłożyć fasolkę i paseczki marchewki, następnie ułożyć jabłko, rozsypać cebulkę. W wolne miejsca dodać pomidora i jajka. Wierzch posypać krewetkami i skropić wszystko sosem sojowym.

Smacznego!




Ślady

Użyj tego linku jeśli chcesz stworzyć Ślad (Trackback) do tego wpisu

Komentarze

Wyświetl komentarze jako Płasko | Wątki

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
To leave a comment you must approve it via e-mail, which will be sent to your address after submission.

Proszę, wpisz widoczny na obrazku kod do odpowiedniego pola. Twój komentarz zostanie dodany tylko gdy wpisany kod będzie się zgadzał z tym widocznym na obrazku. Proszę, upewnij się, że Twoja przeglądarka ma włączoną obsługę cookies (ciasteczek) lub Twój komentarz nie przejdzie poprawnie weryfikacji.
CAPTCHA