Nietypowy mazurek



Jaki jest przepis na prawdziwy mazurek? Jakie ciasto należy zagnieść, co wchodzi w skład nadzienia? Szukałam, szperałam, wczytywałam się w książki i ..... nic nie znalazłam. Wywnioskować mogę z moich działań, że tak naprawdę tyle jest mazurków ile osób je przygotowujących. Nie ma uniwersalnego przepisu, wierzchu, składu czy kształtu. Choć najczęściej spotykamy się z prostokątnymi mazurkami, na kruchym cieście, z czekoladą i bakaliami. Bardzo słodkie, bardzo popularne i mające bardzo wielu zwolenników.
U mnie w domu od kilku lat króluje mazurek kajmakowy – pamiętam, że jak pierwszy raz go robiłam to nie dotrwał nawet do końca wielkiej soboty i w Święta mogliśmy jedynie wspominać ten pyszny smak. Tak naprawdę nie wiem co w nim jest takiego wyjątkowego, skoro cały mazurek opierał się na kruchym cieście, kajmaku i płatkach migdałowych jako ozdobie. Ale do tej pory zajmuje czołowe miejsce na naszym rodzinnym, świątecznym stole.
Ale czasami warto coś odmienić, przygotować coś zupełnie innego, zaskakującego nie tylko formą, ale i smakiem, aby zaskoczyć czymś, co z pozoru znajome, oklepane i tradycyjne.
Upiekłam swoją wersję mazurka. Okrągłego, z waflem, z dużą ilością nadzienia, na kruchym spodzie, niezbyt słodkiego. I jeżeli można go nadal nazwać mazurkiem – to jest rzeczywiście inny niż wszystkie. Głównie dlatego, że nie jest bardzo słodki. Słodycz pochodzi jedynie z przybrania – choć do kruchego ciasta dodałam także trochę cukru. Nadzienie – ser połączony z dżemem jest pyszne, ale dla koneserów ciast z nutą kwaskowości. Dla wszystkich innym proponuję dodać łyżkę – dwie cukru.
Pomysł niebanalny, inny, dla mnie – pyszny. Zdecydowanie polecam dla kontrastu z mazurkiem kajmakowym!


Składniki:
• 200 g mąki
• 50 g masła
• 30 g cukru
• 1 jajko
• 250 g sera ricotta
• 300 g dżemu wiśniowego
• 1 wafel okrągły o średnicy 25 cm
• tubka mleka skondensowanego karmelowego
• tubka mleka skondensowanego kakaowego
• krówki


Mąkę posiekać z masłem, dodać cukier, jajko i zagnieść kruche ciasto. Jeżeli nie będzie chciało współpracować, można dodać łyżkę śmietany lub jogurtu naturalnego. Powinno pomóc. Z ciasta uformować kulę, owinąć w folię i wstawić do lodówki na pół godziny. Po tym czasie ciasto wyjąć, rozwałkować na kształt koła o średnicy wafla. Wstawić je do piekarnika nagrzanego do 180stopni i piec 15-17 minut (powinno zbrązowieć). Wyjąć, całkowicie wystudzić.
W miseczce wymieszać ricottę z dżemem, w razie potrzeby dosłodzić do smaku.
Zimny kruchy spód przełożyć na paterę lub talerz na którym ciasto będzie podawane. Na spodzie rozsmarować serowo – dżemowe nadzienie, a na wierzch położyć wafel.
Wgłębienia w waflu wypełniać na zmianę mlekiem karmelowym i kakaowym, a brzegi mazurka udekorować pokruszonymi krówkami.

Smacznego!



Czekoladowe ciasteczka z mlekiem skondensowanym



Ciastka. Proste, smaczne, wygodne w przygotowaniu, bezproblemowe w konsumpcji, przykuwające uwagę, pasujące zarówno do herbaty, kawy, mleka, soku, napoju gazowanego i wszystkiego innego. Mnóstwo możliwości, modyfikacji, łączenia smaków, składników, nadawania kształtów, wycinania i lepienia. Świetna zabawa dla dzieci, dobra nauka posługiwania się kuchennymi przedmiotami jak i obcowania z ciastem. Przyjemne oczekiwanie aż się upieką, odklejanie ich na gorąco od papieru do pieczenia, próbowanie, parzenie podniebienia i palców, smakowanie, dekorowanie, podawanie.
Fajne? Dla mnie bardzo, choć przyznam, że dopiero od niedawna. Kiedyś nie byłam fanką ciastek – zarówno pieczenia ich i jedzenia. Dziś już jest lepiej, choć nadal wolę inne wyroby. Ale ciasteczka dobrze sprawdzają się przy każdej okazji, dlatego warto raz na jakiś czas je upiec.
Gdy ma się ochotę na coś małego, gdy ktoś wpadnie z niezapowiedzianą wizytą, gdy jesteśmy głodni chcemy coś na szybko wrzucić do buzi – ciastka się idealnie do tego nadają. Zamknięte w szczelnym pudełku są w stanie przetrwać wojnę i dalej być jak tuż po upieczeniu. Ciasteczka są fajne.
Te poniższe też. A co w nich jest innego? Nie przypuszczałam, ale dodatek mleka skondensowanego daje wyczuwalny mleczny posmak, który łącząc się z czekoladą odróżnia je od wszystkich innych ciasteczek czekoladowych. Te nie są „szorstko” czekoladowe, tylko słodko – mleczne. Nie są gorzkie, nie są cierpkie. Tylko słodziutkie, mleczne i...lekko słone dzięki orzeszkom, które ja miałam w wersji solonej. Miła odmiana, bardzo, bardzo przyjemny smak – można powiedzieć pyszny! Ciasteczka najlepsze są w dniu pieczenia – świeżutkie, mięciutkie w środku i lekko chrupiące na zewnątrz. Po kilku dniach robią się bardziej suche, ale nie są twarde, ani nie kruszą się jak inne tego typu wypieki. Idealne do popołudniowej herbatki! Polecam. Źródło – pozmieniałam troszkę.


Składniki:
• 150 g gorzkiej czekolady
• 20 g masła
• 400 g mleka skondensowanego słodzonego
• 200 g mąki
• ½ łyżeczki sody oczyszczonej
• 1 jajko
• 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
• 40 g orzechów arachidowych solonych

Orzechy posiekać.
W średnim garnku umieścić czekoladę, masło i mleko skondensowane. Podgrzewać na małym ogniu aż wszystkie składniki się połączą. Przestudzić. Wsypać mąkę, sodę oczyszczoną, wbić jajko, dodać ekstrakt waniliowy oraz posiekane orzechy – wymieszać. Można zmiksować. Masę wstawić do lodówki na 20 minut. Po tym czasie wyjąć ciasto z lodówki, wyłożyć na foli spożywczej i uformować okrągły rulonik, dokładnie owijając ciasto folią, by nie zostały pęcherzyki powietrza. Tak przygotowane ciasto chłodzić w lodówce 2 godziny lub w zamrażalniku ok. 30 minut.
Po tym czasie wyjąć ciasto, odwinąć z folii i kroić na plastry o grubości niecałego centymetra i układać w odległościach (ciastka urosną) na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez 10 minut. Wyjąć, przestudzić około kwadransa, zdejmować z blachy i ostudzić całkowicie.
Smacznego!





Clafouti z wiśniami



Spośród nietypowych dla mnie deserów robiłam już krem brulee, pana cottę, semifreddo, a teraz przyszedł czas na clafouti. Co to takiego? Zapiekany budyń z owocami.
Przygotowując go, bardzo obawiałam się, że będzie to kolejna wersja kremu brulee, który kompletnie mi nie podszedł i uważam wręcz, że zachwyty wokół niego są przesadzone.
Ten deser robi się podobnie, choć nie bazuje on na żółtkach ale na całych jajkach i nie ma w nim śmietany. I co? Bomba. Znacznie mniej kaloryczny, łatwiejszy do krojenia (nie rozpływa się jak brulee), z wiśniami – więc z kwaskowatym akcentem. Fajny wizualnie, prosty, szybki i co najważniejsze – bardzo dobry! Słodki budyniowy, ale stały krem z kwaskowatymi wiśniami, które nie dość, że stanowią smakowe przeciwieństwo i uzupełnienie „bazy” deseru, to naprawdę świetnie wyglądają. Żółć i czerwień. Super. Deser w piekarniku rośnie dość mocno, ale potem równie bardzo opada – warto więc zadbać o dość wysokie naczynie i nie należy się przejmować, gdy przy podglądaniu go w piekarniku zobaczymy wielki, wyrośnięty kopiec – nic z niego nie zostanie po wystygnięciu, a smak się pysznie skoncentruje.
Zdecydowanie, polecam! Przepis ze strony www.food.com


Składniki:
• 300 ml mleka
• 160 g cukru
• 3 jajka
• 5 ml ekstraktu waniliowego
• 1/8 łyżeczki soli
• 70 g mąki
• 350 g wiśni (pozbawionych pestek)
• cukier puder do oprószenia


W dość dużym naczyniu wymieszać mleko, 60 g cukru, jajka, wanilię i mąkę na gadką masę. Będzie ona bardzo, bardzo płynna, ale tak ma być.
Naczynie do zapiekania (u mnie owalne 17 cm x 23 cm) posmarować masłem i wylać na dno ¼ masy.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni Celsjusza i podpiec ok. 10 minut, aż masa się lekko zetnie. Wyjąć, lekko przestudzić. Na wierzch wyłożyć wiśnie, posypać pozostałym (100 g) cukrem. Na owoce wylać resztę masy. Wstawić całość do piekarnika i piec około 45 – 55 minut, aż deser urośnie i zbrązowieje, a patyczek wbity w jego środek po wyjęciu będzie suchy. Wyjąć, wystudzić kompletnie, wstawić do lodówki do stężenia na około godzinę (choć można też jeść go na ciepło) i posypać po wierzchu cukrem pudrem.

Smacznego!



Krajanka czekoladowa z masą mleczno-czekoladową



We wszystkich chyba komputerach i w moim niestety też jest taka opcja „dodaj do ulubionych”. Wrzucam tam głównie przepisy, które wydają mi się ciekawe, które mogą być smaczne, lub całe adresy blogów kulinarnych, które zapowiadają się wybitnie ciekawie :-)
Zebrała się już pokaźna lista, którą co jakiś czas staram się przejrzeć, uporządkować, usunąć przepisy wypróbowane, podobne do siebie albo blogi, które jednak nie okazały się na tyle ciekawe by kwalifikowały jako „ulubione”.
Taki właśnie porządek robiłam ostatnio. Nie zawsze nazwy blogów kojarzą mi się od razu z zawartością, więc niestety – tak, tak – niestety, weszłam na tę stronę i wpadłam. A tak dobrze mi szło. Już tyle czasu udawało mi się utrzymać odwyk od mleka skondensowanego. Aż do tego feralnego dnia, kiedy postanowiłam posprzątać w zakładkach. Od razu wiedziałam, że jak tylko otworzyła mi się strona z samymi przepisami z mlekiem skondensowanym będzie po mnie. I było. Miałam tylko przejrzeć, ale gdzie tam – dwa przepisy poszły od razu, na już, natychmiast w tej sekundzie. Czyli – tegoż wieczoru złamałam moje luźne, niepisane postanowienie, żeby do Wielkanocy nie konsumować mleka skondensowanego w żadnej postaci. Trudno. To było silniejsze ode mnie. Ale przynajmniej mogę powiedzieć, że mocno i skutecznie powstrzymałam się od wyjedzenia tego mleka prosto z puszki – wzięłam tylko jednego, małego łyczka. Potem tylko odrobinkę po połączeniu z czekoladą, ale to i tak ogromny sukces jak na mnie. Na miarę medalu olimpijskiego :-)
A o cieście co mogę napisać? Bomba, rewelacja, cudo, wspaniałe, przepyszne i nie wiem co jeszcze. Takie jest dobre. Słodkie, czekoladowe, chrupiące z wierzchu ale z półpłynną masą w środku (po jakimś czasie masa zastyga, ale nadal jest mięciutka). Jak każde ciasto z mlekiem skondensowanym – lekko ciągnące i mocno sycące. Jeden kawałek starcza. Nawet mnie. Dodatek orzechów solonych jest leciutko wyczuwalny – przyjemnie równoważy smaki. Polecam zdecydowanie! Przepis lekko zmodyfikowany.


Składniki:
• 230 g mąki
• 70 g cukru
• 30 g kakao
• 50 g masła
• 1 jajko
• 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (533 g)
• 120 g czekolady deserowej
• ½ łyżeczki soli
• 50 g orzechów arachidowych solonych

Czekoladę posiekać, podzielić na pół. Orzechy także posiekać na mniejsze kawałki.

W dużej misce połączyć mąkę, cukier i kakao. Dodać pokrojone w kostkę masło i zmiksować, lub ugnieść ręcznie aż powstaną tzw. okruszki. Wbić jajko i zmiksować dokładnie – na kruszonkę. Odsypać 1,5 szklanki powstałej kruszonki do drugiej miski. Resztą masy wylepić dno formy o boku ok. 22 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni Celsjusza i podpiec 10 minut. Wyjąć, zostawić do przestudzenia – w trakcie przygotowywania masy.
Do garnuszka wlać mleko skondensowane, dodać połowę czekolady i sól. Podgrzewać i mieszać, aż czekolada się rozpuści i połączy z mlekiem na gładką masę. Wylać wszystko na podpieczony spód.
Do odsypanej wcześniej 1,5 szklanki kruszonki dodać pozostałą czekoladę i orzechy. Wymieszać i wysypać na masę mleczną. Może wydawać się jej bardzo dużo, ale tak ma być. Warstwa wierzchu ma być gruba. Tak przygotowane ciasto wstawić do piekarnika i piec 25 minut. Wyjąć, całkowicie wystudzić przed krojeniem.

Smacznego!






Karmelowe serniczki



Już jakiś czas nie piekłam sernika. Chyba będzie ze dwa tygodnie! Ależ niedopatrzenie z mojej strony!
I jak tylko zdałam sobie z tego sprawę – nabrałam tak przeogromnej ochoty na sernik, że nie wiedziałam jaką pozycję w pracy przybrać, czym się zająć i co zrobić, żeby o nim przestać myśleć. Nawet praca mi nie przeszkadzała w myśleniu, odczuwaniu smaku i konsystencji sernika. Ja po prostu musiałam go zjeść. Najlepiej byłoby od razu wybiec z pracy i jak najszybciej znaleźć się w domu miksując składniki. Ale niestety – czas na pieczenie znalazłam dopiero wieczorem, co stało się pysznym ukoronowaniem dnia.
Smak sernik miałam w głowie już dawno – wiedziałam, że tym razem ma być on słodko – słodki. Karmelowy! Pyszny! Rozpływający się w ustach, kremowy. Taki na jaki miałam ochotę. Idealny. W formie małych serniczków, w papilotkach do muffinek. Na jeden raz. Pomysł ściągnęłam stąd, a karmel wyszedł wręcz wspaniały – dodanie kwaśnej śmietany jest rewelacyjny! A posolenie karmelu daje absolutnie rewelacyjny słodko – słony smak.



Składniki (na 9 serniczków) – z moimi zmianami:
• 50 g ciasteczek
• 15 g masła
• szypta soli

• 300 g serka homogenizowanego
• 10 g proszku budyniowego
• 100 g cukru
• 1/4 łyżeczki soli
• 1 jajko
• karmel (przepis poniżej)

Karmel (wychodzi go więcej niż w przepisie, ale można go przechowywać w lodówce kilka dni)
• 200 g cukru
• 50 ml wody
• 150 g śmietany kremówki
• 100 g kwaśnej śmietany
• ½ łyżeczki soli

Ponadto:
• 50 g śmietany kremówki

Przygotować karmel – musi przestygnąć zanim połączy się go z serem, dlatego lepiej zrobić go na początku.
Do garnuszka o grubym dnie wlać wodę i wsypać cukier. Nie mieszając zagotować i gotować, aż masa stanie się karmelowa, a bąbelki, które tworzą się podczas karmelizowania cukru znacznie się zmniejszą (powinno to trwać około 6 minut). Następnie zdjąć garnek z ognia i dodać sól i kremówkę (będzie strzelało i pieniło się, ale tak ma być). Wymieszać – jeżeli cukier stwardnieje – należy postawić miksturę na gaz i mieszając doprowadzić do rozpuszczenia cukru. Znowu zdjąć garnek z ognia i dodać kwaśną śmietanę. Wymieszać, pozostawić do ostygnięcia.

Masło stopić.
W niewielkiej miseczce pokruszyć herbatniki, dodać sól i roztopione masło – wymieszać do konsystencji mokrego piasku.
Wyłożyć papilotkami 9 foremek na muffinki. Do każdej wkładać po około 1 łyżce mikstury dociskając do dna. Odstawić.

W średniej wielości misce zmiksować ser z proszkiem budyniowym i cukrem. Dodać sól i jajko i zmiksować. Wmiksować 5 pełnych łyżek karmelu. Tak przygotowaną masę wylewać (po ok. 3 łyżki) do przygotowanych wcześniej foremek na muffinki. Na wierzch masy serowej w każdej muffince wylać po 2 łyżeczki karmelu i wykałaczką wymieszać go po wierzchu z masą serową.
Tak przygotowane serniczki wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni Celsjusza i piec 20 – 25 minut. Wyjąć, wystudzić. Schłodzić w lodówce przynajmniej godzinę. Serniczki urosną, a potem, podczas stygnięcia bardzo mocno się zapadną – tak ma być.

50 g śmietany kremówki ubić na sztywno. Każdy serniczek dekorować kleksem kremówki a na wierzch wylać jeszcze po łyżeczce karmelu.

Smacznego!