Kostka z mlekiem skondensowanym i białą czekoladą



Jak dawno już nie robiłam nic z mlekiem skondensowanym. Aż cały czas się zastanawiam dlaczego i jakim cudem udało mi się tak długo wytrwać. Ale przyszedł wreszcie czas i chęć, której nie śmiałam się przeciwstawić. Wiem, że podobny wyrób już jest na blogu, jednakże ten jest trochę inny, trochę bardziej dopracowany i jednak mogę powiedzieć – bardziej udany.
Z czego się on składa? Banał. 4 składniki – mleko skondensowane słodzone, biała czekolada, ciastka kakaowe i orzeszki solone. Każdy składnik oddzielnie jest sam w sobie bardzo dobry, a w połączeniu ze sobą tworzy zdecydowanie pyszną miksturę, która nie potrzebuje ani piekarnika, ani miksera, ani specjalnych umiejętności. Niezbędna jest jednak lodówka. Bo deser trzeba schłodzić, żeby nabrał odpowiedniej formy. I najlepiej jest chłodzić go kilka godzin lub nawet całą noc, by móc go potem pokroić. Jest słodki, nawet bardzo! Typowo dla amatorów bardzo słodkich słodyczy, bo nawet dodanie słonych orzechów nie wpłynął na zrównoważenie tego smaku. Niemniej polecam bardzo!


Składniki:
• 300 g mleka skondensowanego słodzonego
• 200 g białej czekolady
• 100 g ciastek czekoladowych z kremem
• 30 g orzechów solonych

W średnim garnku umieścić mleko skondensowane i połamaną na kawałki białą czekoladę. Podgrzewać na małym ogniu, często mieszając, aby masa się nie przypaliła. Gdy oba składniki się połączą, wyłączyć gaz i porządnie wystudzić.
Ciastka czekoladowe pokroić na mniejsze kawałki, a orzechy z grubsza posiekać.
Gdy masa mleczna ostygnie i będzie miała temperaturę pokojową dodać pokruszone ciastka (inaczej krem z ciastek się rozpuści i zabarwi masę) i orzechy. Wszystko bardzo delikatnie wymieszać. Wylać do wyłożonej folią spożywczą niewielkiej foremki – idealna będzie po lodach. Wstawić do lodówki i schłodzić przez przynajmniej 4 godziny.
Smacznego!

Pomarańczowy pudding



Ponieważ zbliża się wiosna warto choć na chwilkę oderwać się od ciężkich ciast. Na chwilkę, bo w końcu nie można odmawiać sobie przyjemności tylko dlatego, że dni są coraz dłuższe, słońce świeci mocniej, a płaszcze i długie kurtki zamieniamy na lżejsze kurteczki i bardziej opięte swetry. Na szczęście są sposoby, by umilić sobie dowolną porę dnia nie martwiąc się o nadmierne przyrosty centymetrów w niechcianych miejscach. I nie piszę o zapychaniu się brokułami, pomidorami czy dietetycznymi zupami. Pisząc to mam na myśli poprawiacz humoru, czyli deser. Deser – lekki, niewielki, bardzo odświeżający i naprawdę fajny.
Pudding pomarańczowy. Słodki, ale z wyraźnym posmakiem owocowym, przez co jest lekki i po jego konsumpcji nie mamy ochoty na podjadanie czegoś słodkiego, a jednocześnie nie czujemy się przepełnieni, nie jesteśmy zapchani a wręcz przeciwnie – cytrusowy aromat odświeża nasze podniebienie i naprawdę, dodaje nam lekkości.
Niestety moja wersja puddingu nie jest zbyt wysoka, dlatego proponuję upiec go w wyższym naczyniu, dzięki temu będzie bardziej okazały i jeszcze lepszy! Przepis z książki Grodona Ramsaya „Desery”.


Składniki:
• 300 ml soku pomarańczowego
• sok z 1 cytryny
• 60 g masła
• 100 g cukru
• 4 jajka
• 60 g mąki
• ½ łyżeczki proszku do pieczenia
• 150 ml mleka
• cukier puder do oprószenia

W małym rondelku zagotować sok z pomarańczy i cytryny, aż odparuje połowa i zostanie około 150 ml. Wystudzić.
Białka oddzielić od żółtek.
W misce utrzeć masło z cukrem na jasną i puszystą masę. Dodawać po 1 żółtku, miksując po każdym dodaniu. Dodać mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia. Wymieszać.
Wystudzony sok pomarańczowy zmieszać z mlekiem i powoli, miksując, wlewać do masy maślanej.
W oddzielnej misce ubić białka na sztywną pianę. 1/3 wmieszać do masy, aby ją trochę rozluźnić, a następnie delikatnie dodać pozostałą pianę. Delikatnie wymieszać.
Tak przygotowane ciasto wlać do wysmarowanej masłem formy do pieczenia (ja wlałam do płaskiego naczynia żaroodpornego) i piec w kąpieli wodnej w piekarniku nagrzanym do180 stopni Celsjusza przez około godzinę. Pudding ma być sztywny z wierzchu, ale kremowy (uginający się) w środku. Gdyby nadmiernie się rumienił – należy przykryć folią aluminiową wierzch. Po upieczeniu wystudzić, schłodzić i posypać cukrem pudrem.
Smacznego!