Sernik z białymi michałkami



Serniki są niezwykle wdzięcznymi deserami – każdemu wychodzą, nie da się go przepiec, a na dodatek pasuje do nich każdy dodatek. Nie ma chyba połączenia, które w serniku nie byłoby dobre. Czy to słodkie, czy słone (choćby masło orzechowe) dodatki zawsze odmieniają i dodają nowego blasku połączeniu sera z cukrem i jajkami. Oczywiście, klasyczny sernik, bez dodatków, nawet bez spodu ma także swoje walory, ja jednak zawsze staram się coś do niego dodać, by go jakoś odmienić, podkręcić.
W moim dorobku jest już sporo serników, sporo dodatków, sporo wykorzystanych pomysłów. Jest już sernik z wafelkami, owocami, czekoladą, więc dlaczego by nie dodać do sernika cukierków? Przeglądając blogosferę takich połączeń jest mnóstwo, wszystko okraszona niezwykle pozytywnymi opiniami. Dlatego i jak postanowiłam spróbować jak będzie smakował sernik z popularnymi cukierkami. Białymi Michałkami. Wyszedł rzeczywiście pyszny. Chociaż muszę przyznać, że samych cukierków w masie nie czuć, ale dają one jej taki specyficzny, michałkowy smak. Nie dodałam dużo cukru, z obawy na słodycz dodatków, co przełożyło się oczywiście na smak – sernik, pomimo ogromnej ilości cukierków nie jest bardzo słodki. Wyraźnie zachował się smak sera, jednakże mnie to w ogóle nie przeszkadza.
Polewa, którą zaproponowałam – pojawiała się również w przepisach innych i muszę powiedzieć, że ona daje dużo słodkiego smaku, więc równoważy umiarkowaną słodycz masy serowej. Podsumowując – polecam, bo serniki z takimi niespodziankami są zawsze pyszne!


Składniki
Spód:
• 200 g mąki
• 50 g cukru
• 30 g kakao
• 40 g masła
• 20 – 30 ml wody
Masa:
• 600 g sera na sernik
• 70 g cukru
• 300 g białych michałków
• 20 g mąki
• 3 jajka
Ponadto:
• 100 g białej czekolady
• 60 ml śmietanki kremówki
• kilka cukierków + kilka do dekoracji

Przygotować ciasto: W dużej misce wymieszać mąkę, z cukrem i kakao. Dodać masło i zagnieść ciasto. Gdyby nie chciało się skleić należy dodać zimną wodę i zagniatać do powstania gładkiej, kruchej masy. Ciastem wylepić dno i boki formy o boku około 23 cm, wyłożonej papierem do pieczenia, a następnie wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i podpiec około 10 minut. Wyjąć, przestudzić w czasie przygotowywania masy serowej.
Przygotować masę serową: Cukierki pokroić na mniejsze kawałki.
W misce utrzeć ser z cukrem. Następnie, cały czas miksując wbijać po jednym jajku. Dodać mąkę i krótko zmiksować. Łyżką wmieszać pokrojone cukierki. Masę przelać na podpieczony spód, przykryć wierzch folią aluminiową i piec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza około 1 godziny (środek sernika może się lekko „trząść”). Ciasto studzić w lekko uchylonym piekarniku, a następnie schłodzić w lodówce.
W garnuszku podgrzać śmietankę kremówkę. Gdy będzie prawie wrząca wyłączyć gaz, dodać czekoladę i kilka pokrojonych cukierków mieszając – rozpuścić, aż powstanie jednolita, gładka masa.
Tak przygotowaną polewę wylać na schłodzony sernik, wyrównać i zewnętrzną krawędź ciasta posypać pokrojonymi cukierkami. Ponownie schłodzić w lodówce, aż polewa zastygnie.

Smacznego!



Mazurek z kremem śmietanowo-czekoladowym



Mazurek musi być. Koniecznie. Inaczej Wielkanoc jest taka, hmmm, niedokończona. Przynajmniej u mnie w domu. Chociaż mogę spokojnie napisać, że jeżeli chodzi o aspekt kulinarny Świąt, to mojemu domowi nie po drodze z tradycją. Oczywiście, na Wigilię są żelazne potrawy, które wszyscy uwielbiamy, ale w przypadku Świąt wielkanocnych już tak tradycyjnie nie jest. Przeglądając zaplanowane na ten rok menu, mogę stwierdzić, że z tradycji pozostanie tylko....święconka :-) I mazurek. Koniecznie kajmakowy. Ale mi się zamarzył inny – zupełnie inny. Bez ciężkiej masy, ale na kruchym spodzie. Lekki, słodki, lecz nie za słodki, nie ciężki, nie zapychający. Ale wyjątkowy. Zrobiłam. Zachwyciłam się nim. Wszystko w nim jest udane. Słodkie, kruche cisto, bardzo lekki, ale słodziutki mus z białej czekolady i śmietanki przełamany kwaśnym dżemem, który jest w postaci kleksów – czyli niespodzianki, bo pod masą nie wiadomo gdzie kleks się znajduje.
I chociaż na wierzchu jest z pozoru bardzo ciężko i dużo – w trakcie jedzenia tego kompletnie nie czuć, wręcz przeciwnie – lekki, utrzymujący się mus wspaniale smakuje i nadaje lekkości kruchemu ciastu, które jest bardzo konkretne, słodkie i jednak trochę ciężkie.


Ciasto:
• 200 g mąki
• 70 g masła
• 70 g cukru
• 1 jajko
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Wierzch:
• 200 g śmietany kremówki
• 100 g białej czekolady
• 50 g gorzkiej czekolady
• 20 g orzeszków w karmelu
• 50 g kwaśnego dżemu
• Czekoladowe jajeczka do dekoracji

Przygotować ciasto: w misce zagnieść mąkę z proszkiem do pieczenia i masłem aż powstanie kruszonka. Dodać cukier i jajko – ponownie zagnieść do uzyskania gładkiej masy. Ciastem wyłożyć formę do pieczenia (uprzednio wyłożoną papierem do pieczenia) o wymiarach 20 cm x 20 cm, pamiętając o wylepieniu boków. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i piec około 20 minut, do zbrązowienia ciasta. Wyjąć wystudzić.
Przygotować masę: Śmietanę wlać do garnka, dodać połamaną na kawałki białą czekoladę i podgrzewać, mieszając, aż czekolada się rozpuści i połączy ze śmietaną. Wyłączyć gaz, ostudzić i mocno schłodzić (najlepiej kilka godzin w lodówce).
Gorzką czekoladę posiekać na małe kawałki.
Gdy masa śmietanowa będzie mocno zimna, ubić ją mikserem (tak jak ubija się kremówkę) na sztywno. Wmieszać posiekaną gorzką czekoladę i orzechy.
Na spód ciasta wyłożyć kleksy dżemu (można też równo rozsmarować). Na wierzch wyłożyć masę śmietanową, wyrównać i udekorować czekoladowymi jajeczkami. Następnie mazurka schłodzić przed podaniem.
Smacznego!

Kajmakowa babka wielkanocna



W przygotowaniach do Świąt najbardziej lubię czas opracowywania menu. Oczywiście jest to związane z pewnego rodzaju zdenerwowaniem, wszak należy zdecydować co zostanie podane na stole, potem podzielić pracę na poszczególne dni, pomyśleć ile czasu na każdą potrawę przeznaczyć, zastanowić się kiedy kupić składniki, by były jak najbardziej świeże. Ale ja właśnie to lubię najbardziej! Zawsze już dużo wcześniej mam grafik, nawet godziny przeznaczone na poszczególne przygotowania mam też rozpisane, więc gdy przychodzi „godzina zero” jestem cała rozemocjonowana, czy moje misterne wyliczenia, dni zakupowe i rozplanowane działania okażą się prawidłowe. Zwykle się udaje. Czasem zaliczam wpadki, przekonana, że w tym konkretnym sklepie kupię wszystkie składniki, a gdy się okazuje, że muszę jechać dalej w miasto, lekko panikuję, ale szybko opracowuję plan awaryjny i zwykle udaje mi się wyjść na prostą. Ot, to taka moja przed świąteczna wariacja. Niegroźna.
Tym razem postanowiłam wypróbować wcześniej, by być pewnym nowego wypieku i podzielić się z Wami przepisem na świąteczną babkę kajmakową. Nie jest to typowa babka – nie ma w niej drożdży, ale za to nie ustępuje tej tradycyjnej w ogóle. Ponieważ spulchniaczem jest proszek do pieczenia – ma ona specyficzną dla tego rodzaju składnika strukturę, dodatkowo puszka masy kajmakowej także powoduje, że ciasto jest jakby troszkę gąbczaste, ale tak przyjemnie, nie kruszące się – fajnie inne.
A smak? Wcale nie tak bardzo słodki jak mogłoby się wydawać, czytając w składnikach aż puszkę masy kajmakowej. Poza tym składnikiem nie ma tam żadnego dodatkowego cukru, a czekolada na wierzchu jest także gorzka. Wszystko tworzy pyszny, inny i zdecydowanie apetyczny wypiek, który polecam każdemu!


Składniki:
• 200 ml mleka
• 2 jajka
• 530 g masy kajmakowej
• 230 g mąki
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• ¼ łyżeczki soli
• 120 g czekolady deserowej lub mlecznej

• cukier puder do oprószenia

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, przestudzić.
W dużej misce zmiksować mleko, jajka i masę kajmakową na gładką masę. Najpierw kajmak nie będzie chciał się dokładnie zmiksować, powstaną małe kuleczki, ale należy miksować dalej – po kilku minutach powinna powstać jednolita masa. Następnie wsypać mąkę, proszek do pieczenia i sól. Dokładnie zmiksować.
Odlać około szklanki masy, a resztę wlać do formy na babkę (o średnicy około 20 cm) wyłożonej papierem do pieczenia.
Do odłożonej części masy wlać rozpuszczoną czekoladę, wymieszać i przełożyć ją na wierzch masy kajmakowej. Końcówkę noża, lub patyczek do sprawdzania upieczonego ciasta wbić w obie masy ciasta i wymieszać, tworząc „esy-floresy”. Tak przygotowane ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i piec około 35 minut (do suchego patyczka). Gdyby ciasto nadmiernie się brązowiło, można przykryć je folią aluminiową.
Upieczone ciasto wystudzić i posypać cukrem pudrem.
Smacznego!

Mus ananasowy



Lubię wszelkie potrawy, które można zjeść mimochodem, będąc na chwilę w kuchni, tylko otwierając lodówkę i wyjeść kawałek łyżeczką. Przygotowania w stylu podgrzewanie, krojenie, rozgrzewanie patelni, piekarnika, krojenie na porcje są nie dla mnie – zbyt dużo czynności jak na „chapnięcie” czegoś na szybko, by zaspokoić potrzebę na przegryzienie smakołyku w danej chwili. Jak już zabieram się za coś „grubszego”, to zanim będzie gotowe do jedzenia – już nie mam na to ochoty i gotowa potrawa ląduje w lodówce, albo w brzuchach innych. Dlatego tak bardzo lubię desery. Oczywiście, do ich przygotowania też potrzebny jest czas, nierzadko nawet dość długi, ale jeżeli ma to skutkować późniejszą możliwością podjadania bez wykonywania zbędnych manewrów – zdecydowanie warto.
Stąd też moja propozycja na dzisiaj – mus ananasowy. Zdecydowanie inny niż wszelkie musy, które miałam przyjemność sama przygotowywać lub próbować. Wydaje się lekki, ale niestety jest bardzo słodki – nawet dodatek soku z cytryny nie zniwelował tej słodyczy, ale obawiam się, że tak musi być. Zmniejszona ilość cukru mogłaby spowodować, że baza, która tworzy deser po prostu nie wyjdzie.
Mus jest dobry, ananasy bardzo lubię, ale niestety troszkę się na nim zawiodłam. Przede wszystkim liczyłam na specyficzną kwaskowatość owoców, ale została ona skutecznie stłumiona słodyczą bazy. Poza tym mus jest od razu do podania, ewentualnie można go przechować kilka godzin w lodówce, ale następnego dnia już nie ma swojej lekkiej konsystencji – podchodzi wodą, robi się bardzo rzadki i bardzo traci na wyglądzie.
Jednakże dla tych, którzy chcą przygotować coś innego, bardzo słodkiego, oryginalnego i wiedzą, że podadzą go prawie od razu – mus ananasowy będzie dobrym wyborem. Przepis zaczerpnęłam z książki Grodona Ramsaya „Desery”, ale dokonałam drobnych zmian, żeby deser nie był aż tak słodki...


Składniki (na 4 duże pucharki):
• 1 średni ananas
• 30 g cukru
I baza – pâte à bombe:
• 100 ml wody
• 150 g cukru
• 5 żółtek
II baza – beza włoska:
• 120 g cukru
• 20 ml wody
• 2 duże białka
Ponadto:
• sok z 1 cytryny
• 200 ml śmietany kremówki


Najpierw należy przygotować ananasa: obrać ze skórki i oczek, usunąć twardy rdzeń i pokroić go małe kawałki. Osuszyć. ¾ kawałków obtoczyć w cukrze i podsmażyć na mocno rozgrzanej suchej patelni aż cukier się skarmelizuje, a ananas zmięknie. Zdjąć z patelni, ostudzić i zmiksować na puree.
Przygotować I bazę: Wodę i cukier umieścić w garnuszku i podgrzewać na niewielkim ogniu aż cukier się rozpuści i powstanie syrop. Zwiększyć ogień.
W między czasie, w żaroodpornej misce utrzeć żółtka na jasną, gęstą i puszystą masę.
Syrop gotować aż uzyska temperaturę 120 stopni Celsjusza (lub gdy z kropli wpuszczonej do zimnej wody będzie można uformować kulkę) – powinno zająć to około 5 – 7 minut. Zdjąć z ognia.
Przy włączonym mikserze, do ubitych żółtek wlewać cienkim strumieniem syrop, cały czas miksując, aż masa zwiększy objętość, stanie się kremową i będzie konsystencją przypominała pianę.
Do garnuszka po syropie wlać niewielką ilość wody i zagotować. Postawić na nim miskę z masą i ubijać mikserem ok. 5 minut, aż masa zgęstnieje. Zdjąć z ognia i ubijać jeszcze chwilę do uzyskania temperatury pokojowej. Miskę przykryć folią spożywczą i schłodzić w lodówce.
Przygotować II bazę: W niewielkim garnuszku umieścić wodę i cukier. Podgrzewać na niewielkim ogniu, aż cukier się rozpuści i powstanie syrop. Zwiększyć ogień.
W między czasie w misce ubić pianę z białek na prawie sztywną masę.
Syrop gotować aż uzyska temperaturę 120 stopni Celsjusza (lub gdy z kropli wpuszczonej do zimnej wody będzie można uformować kulkę) – powinno zająć to około 5 – 7 minut. Zdjąć z ognia. Syrop wlewać cieniutkim strumieniem do ubitych białek, cały czas miksując. Po wlaniu całego syropu pianę miksować dalej, aż uzyska temperaturę pokojową (powinna być bardzo gęsta, praktycznie sztywna). Przykryć folią i schłodzić w lodówce.

Śmietanę kremówkę ubić na sztywną masę.

Gdy obie masy się schłodzą należy dokończyć mus. Do II bazy delikatnie wmieszać puree z ananasów, a następnie ostrożnie wmieszać I bazę. Dodać wyciśnięty sok z cytryny i ubitą śmietanę. Wymieszać ponownie. Dodać pozostałe kawałki ananasów i znowu delikatnie wymieszać. Przełożyć do pucharków i od razu podawać.

Smacznego