Kokosowa kostka z dżemem



Nie wiem dlaczego, ale jakoś zupełnie zapomniałam o istnieniu czegoś takiego jak wiórki koksowe. A to upiekłam sernik z jabłkami, a to zrobiłam pierwsze w swoim życiu lody, a wiórki, które zawsze mam w domu, leżały i czekały nieśmiało, aż wreszcie je zauważę.
I tak było – nagle weszły mi w ręce. Najpierw odrzuciłam je z absolutnym przekonaniem, że dopiero głęboką jesienią przyjdzie na nie pora, ale zaraz potem uświadomiłam sobie, że w zasadzie jak już je znalazłam to mogłabym je wykorzystać szybko. Miałam w głowie przepis z jakiegoś zagranicznego bloga, który wymagał użycia dużej ilości wiórków, dżemu i kruchego spodu. Odgrzebałam go w moim zbiorze i postanowiłam w najbliższym możliwym czasie upiec. I oto co mi wyszło.
Mocno koksowa, choć przełamana truskawkowym dżemem słodka krajanka, o różnych teksturach, smakach i konsystencjach. Elegancko prezentująca się na stole – wszak bardzo dobrze się kroi, nie kruszy, nie łamie i nie rozlewa. Stopień przypieczenia możemy skontrolować także – odpowiednio przykrywając i odkrywając folię aluminiową z powierzchni ciasta.
Przepis stąd, z moimi jak zwykle lekkimi, kosmetycznymi zmianami.


Składniki:
• 160 g mąki
• ¼ łyżeczki proszku do pieczenia
• ½ łyżeczki soli
• 50 g cukru
• 70 g masła
• 1 jajko

• 300 g truskawkowego dżemu
• 100 g cukru
• ½ łyżeczki soli
• 2 jajka
• 200 g wiórków kokosowych
• 10 g mąki kukurydzianej

Najpierw przygotować ciasto: W misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, sól i cukier. Dodać masło i jajko – zagnieść kruche ciasto. Rozwałkować na wielkość foremki o boku ok. 23 cm i wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni Celsjusza. Piec około 15 minut, aż brzegi się lekko zezłocą, a całe ciasto lekko zapiecze. Wyjąć, wystudzić w trakcie przygotowywania nadzienia.

Aby przygotować wierzch należy zmiksować razem cukier, sól, jajka i mąkę. Dodać wiórki kokosowe, ponownie zmiksować.

Ciasto posmarować dżemem, a na wierzch wylać masę z kokosem. Przed wstawieniem do piekarnika przykryć formę folią aluminiową i piec około 20 minut. Następnie zdjąć folię i ponownie piec około 15 minut, aż wierzch się zetnie i zbrązowieje. Przed pokrojeniem wystudzić.

Smacznego!



Sernik z karmelizowanymi jabłkami



Długo bez sernika nie jestem w stanie wytrzymać. Mogę przez jakiś czas piec inne ciasta i przygotowywać inne desery, jednakże przynajmniej raz na dwa – trzy tygodnie coś serowego musi zagościć na moim stole. Jak nie jest to typowy sernik, to przynajmniej deser z serem w składzie. Nie wiem skąd moja miłość do takich słodkości – może dlatego, że serniki łączą ze sobą słodkość cukru i kwaśność sera, co mi osobiście bardzo, bardzo odpowiada.
Ale ile serników można piec? Ile jest ich rodzajów, które można robić bez obaw o nudę. Wiem, że sernik jest ciastem, do którego każdy dodatek pasuje, jednakże nie każde podniebienie jest w stanie fantazję piekącego wytrzymać…
Ja tym razem upiekłam sernik z karmelizowanymi jabłkami na wierzchu i cynamonowym ucieranym spodem. I jestem z niego niezwykle zadowolona. Wyszedł pyszny. Wcale nie za bardzo cynamonowy, choć ta przyprawa występuje zarówno w spodzie jak i w jabłkach. Wcale nie za słodki, wręcz idealny. Obawiałam się karmelizowanych jabłek, czy nie będą przesadnie dosładzać całego ciasta, ale okazało się, że nie. Kwaśne jabłka i słodki karmel dookoła, to świetne połączenie. Do tego serowy (a jaki by inny?) i wcale nie słodki sernik oraz cynamonowy spód. Idealny. Naprawdę wszystko w tym cieście gra. Jest wyśmienite.
Koniecznie musicie je upiec! Przepis zaczerpnęłam stąd, ale zmieniłam to i owo.


Składniki:
Ciasto:
• 220 g mąki
• 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
• 1 łyżeczka sody oczyszczonej
• 1,5 łyżeczki cynamonu
• ½ łyżeczki soli
• 60 g masła
• 60 g białego cukru
• 35 g brązowego cukru
• 1 jajko
• 200 g jogurtu naturalnego
Sernik:
• 600 g twarogu
• 70 g cukru
• 1 jajko
Jabłka:
• 1 kg kwaśnych jabłek
• 100 g cukru
• 25 g masła
• 1 łyżeczka cynamonu

Najpierw przygotować warstwę jabłkową: Jabłka umyć, obrać i pokroić w kostkę. Przełożyć do miski, wsypać cukier i cynamon – dokładnie wymieszać. Na patelni rozpuścić masło i przełożyć jabłka. Smażyć je, aż zmiękną, a z cukru i masła stworzy się karmel. Wyłączyć gaz i odstawić do przestudzenia.
Przygotować ciasto: Mąkę z proszkiem do pieczenia, cynamonem i solą przesiać i wymieszać.
W dużej misce utrzeć masło z cukrami na puszystą masę. Dodać jajko i ponownie zmiksować. Wsypać mąkę, delikatnie wymieszać i na końcu dodać jogurt – zmiksować. Masa powinna być gęsta. Wyłożyć ją do formy o boku 18 x 23 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić.
Przygotować ser: W naczyniu utrzeć ser z cukrem a następnie dodać jajko i wszystko zmiksować.

Warstwę serową wylać na cynamonowy spód, wyrównać. Na wierzch delikatnie wyłożyć masę jabłkową wraz z karmelem, który się utworzył. Tak przygotowane ciasto włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez około 40 minut (ciasto lekko urośnie a karmel z jabłek będzie „bąblował”.). Upieczone ciasto wyjąć i wystudzić. Przed pokrojeniem najlepiej schłodzić w lodówce.

Smacznego!



Domowe lody bez jajek



Zimny, deszczowy i wietrzny pierwszy dzień jesieni postanowiłam uczcić deserem, za którym tak naprawdę nie przepadam – czyli za lodami. Mhm, to niesamowite, jak można nie lubić tych zimnych, słodkich, ratujących życie latem przysmaków? Można. A dodatkowo powiem, że lody najbardziej znanej i chyba najbardziej lubianej polskiej firmy kompletnie do mnie nie przemawiają. Omijam je duuużym łukiem. Są zbyt intensywne w smaku i zdecydowanie zbyt słodkie. Jak już mam jakieś lody zjeść, to paradoksalnie te, w których głównym składnikiem jest woda. Czyli w smaku bardzo umiarkowane. Nie jestem w stanie zjeść intensywnie czekoladowych lodów, lub mocno śmietanowych czy zabójczo truskawkowych. Ja wolę takie ot, średnie.
Te, które Wam prezentuję w zasadzie powinnam nazwać Nigellowe, gdyż to od niej zaczerpnęłam inspirację. Ale tylko inspirację, bo wszystko poza tym zmieniłam – dałam kompletnie inne proporcje składników, inne dodatki i inny alkohol.
I muszę to napisać – wyszło pysznie. Ale nie ma się czemu dziwić – wszak głównym ich składnikiem jest mleko skondensowane. A wszystko co ma ten składnik w sobie musi być pyszne. I te lody też są. W mojej wersji – czekoladowe. Ale nie ekstremalnie czekoladowe. Ich smak jest zaznaczony, ale wyraźnie czuć także posmak mleka. I o to mi chodziło.
Ale, ale – LODY NIE ZAMARZAJĄ JAK TYPOWE, DOMOWE LODY. Właśnie dzięki dodatkowi alkoholowemu. Idealnie można je nabrać na łyżkę do lodów, na łyżeczkę i nawet po kilku dniach w zamrażarce od razu po wyjęciu są idealne do jedzenia!
Oczywiście – można modyfikować je dowolnie, ja zrobiłam czekoladowe ze względu na alkohol, który miałam – likier czekoladowy. Zamiast niego można dodać likier jajeczny i zrezygnować z innych dodatków, lub – według oryginalnego przepisu – wlać likier kawowy i dodać kawę. Niella sypnęła 2 łyżki prosto ze słoika.
Bez względu na wersję i dodatki – ja absolutnie polecam! I chociaż za tym przysmakiem nie przepadam, to wiem, że nawet w ciężką zimę będę do nich wracać. Bo są naprawdę pyszne! Polecam!


Składniki:
• puszka (530g) mleka skondensowanego słodzonego
• 200 g śmietany kremówki
• 60 ml likieru czekoladowego
• 100 g gorzkiej czekolady.

Czekoladę połamać na kawałki i stopić na parze. Lekko przestudzić.
W dość dużym naczyniu ubić kremówkę na sztywno. Dodać mleko skondensowane – zmiksować. Wlać likier i ponownie zmiksować. Na końcu dodać roztopioną czekoladę i wszystko dokładnie połączyć. Tak przygotowaną masę wstawić do zamrażarki na co najmniej 6 godzin. Nie trzeba w między czasie miksować, by pozbyć się kryształków lodu – nie ma tu takich. Po tym czasie lody są gotowe.
Smacznego!

Batoniki Nainamo z masłem orzechowym



Bardzo ciekawym dla mnie zagadnieniem jest system nadawania nazw potrawom, ciastom, ciasteczkom i deserom. Choć wiem, że większość z nich pochodzi jeszcze z zamierzchłych czasów, a nazwy mają oddać cześć autorowi, miejscu w którym wypiek powstał, składnikowi z którego się składa, kształtu jaki przybiera czy sposobu jego wyrobu. Bardzo często zdarza się, że coś, co ja nazwałabym zwykłym ciastem – nazywa się chlebkiem, krajanką, a pokrojone ciasto na kawałki – batonikami. Nie wiem skąd ten trend, nie mnie go oceniać, a się dostosować. I dobrze – bo jakby wyglądały blogi, książki kucharskie, czy spisy treści w gazetach kulinarnych, gdyby wszystkie wypieki były nazywane ciastem. Nudno. A dzięki takiej nomenklaturze mamy różnorodność!
Nainamo bars – batoniki Nainamo podobno powstały w mieścinie o takiej nazwie. A dlaczego batoniki? Nie wiem, może dlatego, że nie mają zbyt dużo wspólnego z pieczeniem, spód podpieka się jedynie kilkanaście minut, a pozostałe warstwy – schładza lub roztapia. Może sposób krojenia wymusił taką nazwę – nie wiem, ale jedno co mogę o nich powiedzieć to, że są przepyszne! Z warstwą masła orzechowego na wierzchu, przykryte polewą czekoladową. Bomba i cudo. Spód złożony z ciasteczek, herbatników, wiórków kokosowych i posiekanych arachidów jest tak absolutnie wciągający, że w zasadzie nie potrzebuje żadnych dodatków. Ale w połączeniu z masą orzechową, mmmmm, pycha! Zdecydowanie na duuuży plus dla mnie – robi się szybko, szybko zjada, szybko przygotowuje się ponownie i ponownie szybko zjada. Bomba! Przepis z książki Anny Olson „Back to baking”.


Składniki (z moimi małymi zmianami):
• 250 g ciasteczek czekoladowych (lub oblanych czekoladą)
• 30 g cukru
• 20 g kakao
• 50 g wiórków kokosowych
• 60 g masła
• 1 jajko
• 40 g orzechów arachidowych solonych
• 30 g masła
• 50 g cukru pudru
• 200 g masła orzechowego
• 20 ml mleka (mleka do kawy lub kremówki)
• 20 g proszku budyniowego (pominęłam)
• 5 ml ekstarktu waniliowego
• 120 g czekolady deserowej
• 20 g masła

Orzechy arachidowe posiekać. Masło stopić.
Do miski wkruszyć ciasteczka czekoladowe, dodać cukier, kakao i wiórki kokosowe. Wymieszać. Wlać roztopione masło, następnie wbić jajko. Dosypać posiekane orzechowy I wszystko dokładnie wymieszać. Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia (u mnie: owalna 18 cm), wyrównać i podpiec w piekarniku nagrzanym do 160 stopni Celsjusza przez 15 minut. Po tym czasie spód wyjąć i wystudzić.
Do przygotowania nadzienia należy w misce zmiksować masło z cukrem pudrem i proszkiem budyniowym aż powstanie gładki krem. Następnie dodać masło orzechowe, mleko i ekstrakt waniliowy – dokładnie zmiksować. Masę rozsmarować na wystudzonym miasteczkowym spodzie i schłodzić w lodówce przynajmniej godzinę aż masa stwardnieje.
Po tym czasie, w kąpieli wodnej roztopić czekoladę z masłem na polewę i rozsmarować ją po zimnej masie orzechowej. Ponownie schłodzić w lodówce do zastygnięcia polewy, a następnie kroić na podłużne batoniki.
Smacznego!

Czekoladowe ciasto z cukinią



Od razu mówię – to nie jest zakalec! Choć tak wygląda, to absolutnie efekt ten jest zamierzony. Taki jaki powinien być. Ciasto ma wyglądać ciężko, czekoladowo, słodko i apetycznie. Czy się udało? Mam nadzieję, że tak. Wszak jeden składnik, choć powszechny o tej porze roku, do ciast raczej jest rzadko dodawany.
Jednakże na blogach króluje właśnie w słodkościach. Czekoladowe ciasto z cukinią. Każdy je zachwala, każdy nie może uwierzyć co jest w środku, każdy rozpływa się nad konsystencją tego ciasta.
Ale ponieważ większość blogerów proponuje bardzo podobny przepis na to ciasto – ja postanowiłam go lekko zmienić. Nie dodawałam oleju, ale za to mnóstwo jogurtu. Zmniejszyłam ilość masła, cukru i kakao. Ale za to dałam więcej cukinii. Udało się. Dla mnie wyszło wspaniale. Dokładnie takie jakie powinno wyjść. Pyszne, ciężkie, czekoladowe. Bardzo mokre, nie zbyt słodkie. A polewa? Przyznam, że bardzo fajna – bardzo prosta w wykonaniu, miękka, błyszcząca cały czas. Zdecydowanie polecam, zdecydowanie prezentuje się bardzo dobrze, zdecydowanie świetnie smakuje i wszystko związane z tym ciastem jest zdecydowanie na tak.


Składniki:
• 85 g masła
• 160 g cukru
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• ½ łyżeczki soli
• 2 jajka
• 400 g jogurtu naturalnego
• 330 g mąki
• 40 g kakao
• 400 g cukinii
• 100 g gorzkiej czekolady

Ponadto, na polewę:
• 40 ml wody
• 40 g cukru
• 60 g masła
• 30 g kakao

Cukinię umyć i zetrzeć na tarce na grubych oczkach (razem ze skórką i pestkami).
Gorzką czekoladę posiekać na małe kawałeczki.
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą.
W dużym naczyniu utrzeć masło z cukrem na jasną masę. Dodawać po jednym jajku, cały czas miksując. Następnie dodawać mąkę na zmianę z jogurtem – zaczynając i kończąc na mące. Dodać kakao – dokładnie zmiksować.
Za pomocą łyżki wmieszać startą cukinię oraz posiekaną gorzką czekoladę.
Ciasto przelać do wyłożonej papierem do pieczenia formy o boku około 22 cm i piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez około 45 minut (do suchego patyczka).
Po tym czasie ciasto wyjąć, wystudzić.
Przygotować polewę. Do garnuszka wlać wodę, wsypać cukier i zagotować – do rozpuszczenia cukru. Następnie dodać masło, podgrzewać aż się rozpuści i połączy z wodą. Wyłączyć gaz i wmieszać (najlepiej trzepaczką) kakao – intensywnie mieszać, aż masa stanie się jednolita i zgęstnieje.
Polewę lekko przestudzić i wylać na zimne ciasto. Odczekać chwilkę, aż polewa zastygnie i podawać.
Smacznego!