Mazurek z solonym karmelem i chałwą



Zbliżają się Święta, trzeba więc powziąć decyzje co do menu. U mnie w domu podział jest taki: razem z Mamą obmyślamy potrawy, a następnie się nimi dzielimy – ja zawsze robię ciasta, ciasteczka i desery a Mama sałatki, mięsa i wytrawne zakąski. Oczywiście tych niesłodkich potraw jest dużo więcej, więc ja też przejmuję część zadań, ale priorytetowo traktuję słodycze. Mazurek, który obowiązkowo musi znaleźć się na naszym stole staram się jakoś urozmaicić. Albo dodać jakiś nietypowy składnik, albo cokolwiek zmienić, żeby na stole nie pojawił się kolejny kruchy placek z rozsmarowanym kajmakiem.
Teraz zrobiłam inaczej. Zamiast kajmaku dałam karmel, który posoliłam – żeby nie był taki mdły, a na wierzch pokruszyłam chałwę. Fajna sprawa. Słodko – słone nadzienie, słodka chałwa, która w postaci okruszków i kleksów nie zasładza, a zdecydowanie podbija smak i dodaje nutki oryginalności dla naszego klasycznego, typowego mazurka.
Polecam!


Składniki:
Ciasto:
• 250 g mąki
• 125 g masła
• 60 g cukru
• 2 jajka
Solony karmel:
• 200 g cukru + 2 łyżki wody
• 50 g masła
• 200 g śmietanki kremówki
• 150 g białej czekolady
• ½ łyżeczki soli
Ponadto:
• 50 g chałwy waniliowej

Przygotować ciasto: masło posiekać z mąką, do powstania okruszków. Dodać cukier i jajka, i wszystko zagnieść w gładkie ciasto. Uformować z niego kulę i schłodzić w lodówce przez przynajmniej pół godziny. Następnie z 2/3 ilości ciasta rozwałkować spód, a z 1/3 zrobić długi rulonik, który ułożyć na krawędziach spodu. Lekko przycisnąć i upiec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza przez 20 minut. Wyjąć, ostudzić.
Przygotować karmel: Do garnuszka wsypać cukier i wlać wodę. Włączyć gaz i gotować, aż cukier się skarmelizuje. Następnie dodać masło, kremówkę i wszystko wymieszać. Jeżeli cukier się zbryli – należy dalej gotować i mieszać. Wszystko się rozpuści. Do gorącego karmelu wkruszyć czekoladę i dodać sól. Ponownie wymieszać, do rozpuszczenia czekolady. Pogotować jeszcze około 5 minut, aż karmel zgęstnieje. Wyłączyć gaz, ostudzić.
Na wystudzony spód wyłożyć wystudzony karmel. Rozsmarować go, a na wierzch powtykać kawałki chałwy.
Smacznego!



Kolorowy placek ucierany



To ciasto powinno zupełnie inaczej wyglądać. Przede wszystkim miało mieć wyraźne trzy kolory. Jasny, odrobinę ciemniejszy i zupełnie brązowy – kakaowy. Jak wyszło? Widać. I nawet wiem, gdzie popełniłam błąd. Mianowicie: na końcowy efekt wpływ wywarł malutki szczególik – sposób rozmieszczenia jasnych warstw na blaszce. Ja te warstwy po porostu wyłożyłam i dość dokładnie rozsmarowałam, ale nie robiłam tego z aptekarską dokładnością. I mam za swoje. Wolne przestrzenie pomiędzy blachą a masą stały się idealnym miejscem do spłynięcia części kakaowej – tak, spłynięcia, bo ona jest niezwykle płynna, więc każda wolna przestrzeń od razu zostaje przez nią zajęta. A powinna przez cały czas trzymać się na wierzchu, by po upieczeniu była zdecydowanie widoczna.
Ostatnio tak właśnie się ze mną dzieje – robię coś dokładnie, a wychodzi kiepsko. Nie wiem dlaczego, ale nawet moje wybory życiowe ostatnio także nie obfitują w sukcesy. Mylę się. A potem świecę oczami i sama się przed sobą tłumaczę. Ale w tym paśmie nieszczęść zdarzają się perełki, które jakoś podbudowują moją wewnętrzną siłę i dają wiarę, że jednak nie jestem aż taką ofiarą, która czego się nie dotknie – psuje.
Wracając do ciasta – smakuje jak delikatna babka. Bo nie ma co ukrywać, sposób przyrządzenia jej właśnie na to wskazuje – jest to rodzaj babki, ciasta ucieranego, ale niezwykle delikatnego. Jak puszek. Jest lekkie, smaczne, dość słodkie (choć gdyby ostatnia warstwa wyszła tak jak trzeba, wszystko by się wyrównało), mięciutkie, długo świeże i muszę przyznać, że nawet w mojej nieudolnej postaci – całkiem ładne. Dlatego mogę je polecić, ale postarajcie się dokładnie rozsmarować je po blaszce, by wyszło tak jak powinno, wtedy na pewno się nie zawiedziecie. Przepis wzięłam ze strony Arabeski na placek włoski (zmniejszyłam jedynie ilość składników), ale ponieważ u mnie wyszło to co wyszło, postanowiłam zmienić nazwę....


Składniki:
Ciasto I:
• 90 g masła
• 140 g cukru
• 5 żółtek
• 180 g mąki
• 100 g jogurtu naturalnego
• ½ czubatej łyżeczki proszku do pieczenia
• aromat waniliowy

Ciasto II:
• 150 g cukru
• 5 białek
• 42 g mąki ziemniaczanej (ja dałam kukurydzianą)
• 50 g mąki pszennej
• 90 g masła

Ciasto III:
• 3 jajka
• 30 g cukru + opakowanie cukru wanilinowego
• 35 g mąki
• 10 g kakao
• ½ łyżeczki proszku do pieczenia

Ciasto I: W misie miksera utrzeć masło z cukrem na jasną i puszystą masę. Dodać żółtka i ponownie zmiksować. Dodać jogurt, mąkę, proszek do pieczenia i aromat. Dokładnie zmiksować. Masę przełożyć do formy do pieczenia wyłożonej uprzednio papierem do pieczenia o boku 17 cm x 23 cm i BARDZO DOKŁADNIE ROZSMAROWAĆ. Odstawić.

Ciasto II:
Masło roztopić.
Białka ubić na sztywną masę, pod koniec ubijania dodając stopniowo cukry. Następnie wsypać obie mąki, wlać masło i wszystko dokładnie wymieszać. Masę wylać na pierwsze ciasto i ponownie BARDZO DOKŁADNIE ROZSMAROWAĆ. Odstawić.

Ciasto III:
Jajka utrzeć z cukrem. Dodać mąkę, kakao i proszek do pieczenia. Zmiksować. Masa będzie bardzo rzadka. Wylać ją na drugie ciasto i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i piec około 45 minut (do suchego patyczka).
Upieczone ciasto wystudzić. Można posypać cukrem pudrem lub wierzch polać polewą czekoladową. Smacznego!

Tarta miodowa



Do ciast z miodem podchodzę z ostrożnością. Oczywiście lubię ten składnik, ale wychodzę z założenia, że jeżeli nie jestem w stanie zjeść czegoś więcej niż 2 łyżeczki na raz, to dodawanie go do potraw może być ryzykowne. Tak właśnie jest z miodem. Ma fajny smak, ale jego specyficzna ostrość troszkę hamuje moje zapędy w stosowaniu go jako zamiennika cukru.
Dlatego też tarta z miodem w roli głównej nie wzbudziła na początku mojego zachwytu. Obawiałam się, że smak będzie maksymalnie zdominowany przez miód, wręcz ostry, taki powiedzmy – lepki. Ciasto kruche, które stanowi spód także uważałam, że będzie dodatkowym „zamulaczem”. Jednakże wcale nie, w gotowym wypieku miód jest wyczuwalny, nawet bardzo, ale jest złagodzony jajkami i śmietaną. Sól, którą dodaje się do masy, bardzo przyjemnie miesza się z miodem, tworząc specyficzny posmak, którego słodycz lekko podchodzi słonym posmakiem, kończąc na ponownie słodziutkim posmakiem miodu. Kruche ciasto – jak to tego typu spody, rzeczywiście nie dodaje wyjątkowego smaku, ale to dobrze. Można w pełni wczuć się w smak nadzienia. Miód z jajkami i śmietaną tworzy swoisty rodzaj budyniu, o lekkim miodowym posmaku. Warto spróbować nawet przez tych, którzy za miodem nie przepadają.

Składniki:
Ciasto kruche:
• 250 g mąki
• 60 g cukru
• 120 g masła
• 2 jajka
Nadzienie:
• 70 g masła
• 50 g cukru
• 2 łyżki mąki kukurydzanej
• ½ łyżeczki soli
• 200 g miodu
• 2 łyżeczki octu winnego
• 2 jajka
• 200 g śmietany.

Składniki na ciasto zagnieść razem. Można oczywiście najpierw posiekać mąkę z masłem, dodać cukier i jajka, ale można też zmieszać wszystko, aż do uzyskania gładkiej masy. Zwinąć w kulkę i schłodzić w ldówce.
Przygotować nadzienie:
W misie miksera utrzeć masło, cukier, mąkę kukurydzianą i sól. Dodać miód i ocet – zmiksować. Wbijać po jednym jajku, a na końcu dodać śmietanę – miksując po każdym dodanym składniku.
Schłodzony spód wyjąć z lodówki i wylepić formę do tart o średnicy 22 cm i nakłuć widelcem. Podpiec około 15 minut w temperaturze 180 stopni Celsjusza. Na podpieczony spód wylać masę, wyrównać i piec około 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza, aż masa się zetnie, ale pozostanie „trzęsąca się”. Można ciasto przykryć na początku pieczenia (na 20 minut), aby się nie zrumieniło z wierzchu ale nie jest to konieczne.
Po upieczeniu ciasto schłodzić w lodówce. Można lekko oprószyć solą, by wydobyć słodki smak miodu.
Smacznego!