Truskawkowe bezy



O mały włos a przegapiłabym sezon truskawkowy. Nie wiem dlaczego, wszak prawie na każdym rogu widzę pełne tych owoców łubianki i słyszę nawołujących do ich zakupu sprzedawców. Widziałam je, tak. Czułam zapach, tak. Ale nie wiem dlaczego wydawało mi się, że są to ciągle truskawki zagraniczne, duże, puste w środku, wodniste i bez smaku. Dopiero, gdy Mama oznajmiła mi, że zrobiła całą partię dżemu truskawkowego powoli zaczęło do mnie docierać, że chyba jednak nagabywanie do kupna truskawek nie polega na napędzaniu zagranicznych plantacji, a swoich własnych polskich i gdy jeszcze trochę poczekam, to będę mogła truskawki oglądać jedynie na zdjęciach. Dlatego też rzuciłam się jak ta głupia na pierwszego z brzegu sprzedawcę i kupiłam dużo. Dużo za dużo. Nie do zjedzenia przez domowników na raz (a truskawki następnego dnia już dla mnie nie są atrakcyjne). Pomimo prób zjedzenia na zapas, już za pierwszym razem miałam dość. A owoce zostały – więc trzeba było je wykorzystać. Pomysł wpadł do głowy od razu. Przy ostatniej okazji mroziłam białka z mocnym postanowieniem zrobienia bez. Bezy są wdzięczne, łatwe do zrobienia, smaczne, wszyscy je lubią. Ale, jak to zwykle ja – postanowiłam zaszaleć. Zrobiłam pewien eksperyment. Zmiksowałam truskawki na puree i dodałam do ubitych na bezy białek. Ryzykowałam, bo okazało się, że taki mus owocowy porządnie rozrzedza białka, przez co istnieje duże prawdopodobieństwo, że bezy piekarniku się rozpłyną. Dlatego każdej bezie dałam przesadnie wysoki i duży kształt. Niepotrzebnie. Nic się nie rozpłynęło, nie opadło, nie zdeformowało. Z piekarnika wyjęłam duże, kształtne ciastka, z niezwykle przyjemnymi truskawkowymi paseczkami. Efektowne. Na talerzu i w buzi.

Składniki
• 4 białka
• 200 g cukru
• kilka łyżek zmiksowanych truskawek

Białka ubić na sztywną pianę. Gdy będzie już sztywna dodawać partiami, po łyżce cukier, dokładnie miksując za każdym razem (masa ma być tak sztywna, że mozną ją kroić nożem – dosłownie). Na końcu wlać zmiksowane truskawki i łyżką lekko przemieszać, aby puree truskawkowe było tylko w postaci smug. Nie może zabarwić wszystkich białek, nie będzie wtedy pożądanego efektu. Na papier do pieczenia nakładać bezy – ja kładłam kopiastą łyżkę i tworzyłam wysoki stożek na każdą bezę. Z powyższej ilości wyszło mi 16 bez. Piec w piekarniku nagrzanym do 140 stopni Celsjusza, z termoobiegiem przez 1 godzinę. Studzić w piekarniku.
Smacznego!