Tarta z truskawkami i karmelizowanym rabarbarem



Ostatnim rzutem chyba załapałam się na truskawki. Przez prawie cały sezon byłam w stanie kompletnie obojętnie obok nich przejść, a teraz wypatruję tych czerwoniutkich owoców na każdym rogu, w każdym samochodzie przerobionym na mobilny stragan, czy w każdym sklepie.
Tak mi się ich zachciało. Szkoda, że dopiero wtedy, gdy zdobycie świeżutkich i
suchych prosto z pola owoców jest wyczynem iście ekwilibrystycznym. Ale ja tak mam. Niestety. Analogicznie sytuacja przedstawia się z rabarbarem. Chociaż muszę przyznać, że jest to owoc (warzywo?) bardziej trwałe i dłuższe w uprawie niż wspomniane wyżej truskawki. Nie musiałam długo szukać, a wręcz mogę stwierdzić, że wszędzie go pełno.
Jednak jak już znalazłam truskawki i rabarbar postanowiłam przerobić je na tartę. Myślałam o niej już dawno, znacznie przed rozpoczęciem sezonu, więc wiedziałam, że jest to konieczna pozycja w moim słodkim menu.
I już wiem, że nie ostatnia. Bo wyszło pyszne. Wszystko idealnie wyważone, idealnie słodkie, idealnie kwaśne, idealnie chrupkie, miękkie i kruche. Zdecydowanie ładnie prezentuje się na stole, zdecydowanie smakuje wielopoziomowo i zdecydowanie nie poprzestanę na tej kompozycji owocowej. Tarta nie jest bardzo kwaśna – za sprawą karmelizowanego rabarbaru, któremu cukier daje słodką otoczkę, łagodząc go troszkę. Krem budyniowy – jak krem, słodki, waniliowy, gęsty. A ciasto – kruche, prawie nie słodkie. Idealne. Kompozycja iście perfekcyjna. Polecam!


Składniki:
ciasto:
• 150 g mąki
• 100 g masła
• 2 jajka
• 50 g cukru
Krem budyniowy:
• 500 g mleka
• 50 g masła
• 100 g cukru
• 40 g mąki
• 3 żółtka
Ponadto:
• 200 g truskawek
• łodyga rabarbaru + 3 łyżki cukru
• borówki amerykańskie

Przygotować ciasto: wszystkie składniki zagnieść razem w gładkie, kruche ciasto. Gdyby nie chciało się kleić – dodać odrobinę wody lub jogurtu lub śmietany, a gdy zbyt luźne – dosypać mąki. Ciasto wyłożyć na dno wysmarowanej masłem i wysypanej mąką formy do tarty o średnicy 15 cm. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez 20 min. Wyjąć, wystudzić.
Przygotować krem: Połowę mleka zagotować z masłem. W misie miksera utrzeć żółtka z cukrem i mąką. Pod koniec wlać drugą część mleka. Zmiksować na jednolitą masę. Gdy mleko z masłem się zagotuje, zdjąć z ognia i delikatnie przelać do masy żółtkowej, cały czas bardzo energicznie mieszając. Następnie masę ponownie przelać do garnka, w którym gotowało się mleko i nieustannie mieszając ugotować budyń. Gdy masa zgęstnieje i zaczną pojawiać się pęcherzyki – pogotować jeszcze około 2 minut. Wyłączyć gaz, przykryć wierzch folią spożywczą i pozostawić do wystygnięcia.
Rabarbar pokroić na mniejsze kawałki. Cukier skarmelizować na patelni, a następnie wrzucić rabarbar i potrząsając patelnią obtoczyć rabarbar w karmelu. Pogotować około 3 – 4 minut aż rabarbar trochę zmięknie. Zdjąć z patelni, ostudzić. Truskawki pokroić na mniejsze kawałki.
Na zimny spód tarty wyłożyć wystudzony budyń, a następnie ułożyć truskawki, rabarbar i borówki amerykańskie.
Smacznego!



Eton mess z truskawkami



Artystyczny nieład. Kontrolowany bałagan i słodki nieporządek. Takimi słowami można opisać deser, który znam już od kilku lat, ale jadłam w tym roku po raz dosłownie pierwszy. Wiedziałam i nadal wiem, że cieszy się on niesłabnącą popularnością przez całe lato – można go bowiem przygotowywać z wszelkimi owocami. Najlepiej kwaśnymi, bo stanowią one kontrapunkt do słodko – mdłej reszty składników wchodzących w skład deseru.
Chyba dlatego właśnie nie przemawiał on do mnie zupełnie – na pierwszym miejscu śmietana, oczywiście kremówka, potem bezy i na końcu owoce. Słowem – mdło, słodko i ulepkowato. Ale postanowiłam spróbować. Skoro tyle ludzi tak się zachwyca taką kombinacją – postanowiłam i ja zasięgnąć opinii moich kubków smakowych i sama ocenić wartość tego połączenia.
Efekt? Prawdę mówiąc niezły. Nic więcej. Kremówka jest mdła, bezy bardzo słodkie, a truskawki – zrobione według zasad panujących w tym deserze – zasypane cukrem i skropione sokiem z cytryny, słodko kwaśne. Ale zbyt słodkie i zbyt mało kwaśne. Może gdyby nie dodawać cukru do truskawek. Może gdyby pomieszać kremówkę z jogurtem, może....
Może się zdecyduję ponownie..... W każdym razie deser ten jest zdecydowanie przeznaczony dla słodyczomaniaków, którzy słodki smak chcą połączyć z lekką konsystencją i różnorodną strukturą. Jak ktoś nie jadł – polecam spróbować, by samemu się przekonać o jego wartości.


Składniki:
• 200 g śmietany kremówki + 20 g cukru pudru
• 50 g bezików
• 200 g truskawek
• 20 g cukru
• Sok z połowy cytryny

Truskawki umyć, odszypułkować, pokroić na kawałki, zasypać cukrem i skropić sokiem z cytryny. Zostawić na kilka godzin by zmiękły i puściły sok.
Śmietanę kremówkę ubić prawie na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier puder. Kremówka nie może być lejąca, ale nie maksymalnie sztywna. Chociaż ubita zupełnie też nie zepsuje deseru.
Beziki pokruszyć na kawałeczki.
Do ubitej kremówki wmieszać truskawki (bez sosu) i pokruszone beziki. Na dno pucharków wylać odrobinę soku z truskawek, a następnie przełożyć masę. Wierzch polać odrobiną pozostałego sosu truskawkowego.
Smacznego!