Czekoladowe ciasto z masłem orzechowym



Znowu wzięło mnie na ciasta ciężkie, treściwe, słodkie z domieszką odmiennego smaku i najlepiej z odrobiną czegoś czekoladowego.
Znowu miałam ochotę zapchać się kawałem ciasta i czuć w ustach jak wszystkie jego smaki powoli się przenikają, a poziom najedzenia i zasłodzenia powoli szybuje do góry, by za chwilkę osiągnąć idealny poziom do uzyskania pełni szczęścia.
Znowu chciałam połączyć słodycz ze słonością, kwaskowatością lub zupełnie przeciwstawnym smakiem. Uwielbiam takie połączenia, więc nie wyobrażałam sobie postąpić inaczej.
I tak też zrobiłam. Kakaowe ciasto, a w środku porządna wkładka serowa z masłem orzechowym. Dla mnie bomba. Wszystko w nim mi odpowiada. Każdy centymetr ciasta jest pyszny. Każda część, każda strona i każdy sposób jedzenia jest odpowiedni. Wszystko.
Szybko się je przygotowuje, zawiera bardzo powszechne składniki, więc dla nikogo upieczenie tego ciasta nie powinno być problemem.
A słodko-słony smak wynagradza wszystko. I ta ciężkość i treściwość ciasta. Idealne. Smacznego!


Składniki:

Ciasto:
• 170 g mąki
• 1 czubata łyżeczka sody oczyszczonej
• ½ łyżeczki soli
• 35 g kakao
• 150 ml wrzącej wody
• 40 g czekolady deserowej
• 200 g jogurtu naturalnego
• 120 g masła
• 130 g brązowego cukru
• 2 jajka
• odrobina ekstraktu waniliowego

Nadzienie:
• 300 g masła orzechowego
• 250 g sera na serniki
• 10 g masła
• 3 jajka
• 60 g cukru
• 20 g mąki

Ponadto:
• cukier puder

Przygotować ciasto: W miseczce wymieszać ze sobą mąkę, sodę oczyszczoną i sól.
W drugiej misce umieścić kakao i wlać wrzątek. Wymieszać do powstania niezbyt gęstej pasty. Natychmiast dodać czekoladę, połamaną na mniejsze kawałki – wymieszać, aż wszystko się rozpuści i połączy. Dodać jogurt – wymieszać.
W dużej misie dokładnie zmiksować cukier masłem. Dodawać po jednym jajku, miksując za każdym razem. Dodać ekstrakt. Następnie na zmianę, zaczynając od suchych składników dodawać mieszankę mączną i kakaową i dokładnie miksować. Odstawić.
Przygotować nadzienie: W misce zmiksować masło orzechowe, ser i masło. Dodawać po jednym jajku, miksując po każdym dodaniu. Dodać mąkę i cukier. Zmiksować. Masa będzie bardzo gęsta.
Tortownicę o średnicy 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Połowę masy kakaowej wylać na spód. Wyłożyć całe nadzienie serowo – orzechowe i przykryć drugą połową masy kakaowej. Wyrównać wierzch i wstawić do piekarnika nastawionego do 175 stopni Celsjusza przez 50 – 55 minut, do praktycznie suchego patyczka (kilka okruszków na patyczku może być, ciasto dojdzie od swojego gorąca). Wyjąć z piekarnika, wystudzić.
Wierzch oprószyć cukrem pudrem.



Kruche ciasto z budyniem i kiwi



Jak pewno większość z Was nie lubię wyrzucać jedzenia. Nawet gdy mam na coś ogromną ochotę, ale widzę, że porcja jest zbyt duża bym jej podołała bez konieczności wyrzucania – nie biorę. Niestety nadal czasami zdarza mi się działać pod wpływem impulsu i niestety kupować rzeczy, które właśnie w tej chwili są dla mnie absolutnie niezbędne, bez których nie umiem funkcjonować, ale już po powrocie do domu….leżą. Leżą i się psują. Dlatego też u mnie w domu nie ma owoców, zbyt dużej ilości warzyw, jogurtów, a jedynie serek wiejski (zawsze tylko jeden), mleko – niestety duże, litrowe, ale na szczęście ono się nie psuje po 48h w lodówce, a pieczywo obliczone jest tak, aby starczyło tylko na kanapki do pracy na dany dzień. Jak ktoś chce zjeść coś z chlebem na kolacje – ma problem. Bo go nie ma. To wszystko dlatego, bo czerstwego chleba nikt nie lubi, a niestety dzisiejsze wypieki bardzo szybko się starzeją i taki chleb leży, leży aż stwardnieje na kość i wyląduje w śmieciach. Walczę jeszcze z sokami, które niestety potrafią być otwarte w ilościach co najmniej kilku na raz i niedopijane tylko odstawiane do lodówki.
Kupiłam kiedyś koszyk kiwi. Nie dlatego, bo tak bardzo lubię te owoce, ale dlatego bo lada chwila szykowała mi się mała uroczystość i niezbędne były mi te owoce do ciasta. Okazało się, że imprezę trzeba było odwołać, a wszystkie kupione produkty wykorzystać. Z większością dałam sobie radę, ale kiwi zostało. I leżało. Dojrzewało, miękło. Trzeba było coś z nimi wymyślić. Bo na zjedzenie ich normalnie, tradycyjnie nie było szans. I powstało - ciasto z budyniem i kiwi.
Wyszło bardzo dobre. Kruchy spód, kwaskowe kiwi, słodki budyń i kruszonka. Ciekawe różne smaki, różne tekstury, różne stopnie twardości składników. A i słodycz bardzo dobrze wyważona. Wszystko razem wygląda bardzo ładnie –tak wiosennie kolory komponują się idealnie, a smak będący połączeniem słodyczy z kwaskowatością owoców – bomba.

Składniki:
Ciasto:
• 250 g mąki
• 100 g masła
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• 70 g cukru
• 2 jajka
Krem:
• 2 budynie waniliowe
• 1 litr mleka
• 10 g mąki
Ponadto:
• 9 owoców kiwi - bardzo dojrzałe!
• Cukier puder

Składniki na ciasto umieścić w dużej misce i zagnieść ciasto. Podzielić na 2/3 i 1/3, schodzić obie części w lodówce. Po około 30 minutach wyjąć większą część, wylepić dno i boki formy o wymiarach ok. 17 cm x 25 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Ponakłuwac widelcem i podpiec w 180 stopniach przez około 10 minut. Wyjąć. Odstawić.
Ugotować budyń według przepisu na opakowaniu, jednakże dodać jeszcze mąkę. Budyń ma być bardzo gęsty. Przestudzić.
Owoce kiwi obrać i pokroić na połówki. Wyciąć twarde części. Owoce ciasno ułożyć przecięciem do dołu na kruchym spodzie. Zalać je dokładnie budyniem, a na wierzchu ułożyć (można odrywać kawałki, lub zatrzeć na tarce) pozostałe ciasto z lodówki.
Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i piec około 35 minut (do zbrązowienia ciasta). Wyjąć, wystudzić i na noc koniecznie wstawić do lodówki. Przed podaniem posypać ciasto cukrem pudrem.
Smacznego!



Ciastka z Nutellą i czekoladą



Po wszystkich owocowych, sernikowych i puddingowych szaleństwach mój organizm zaczął domagać się czegoś ekstremalnie czekoladowego. Ale tak okropnie się domagał, że nie mogłam przestać myśleć o ciastach, ciastkach i batonikach czekoladowych. Tylko, że nie kupnych. Bo za nimi nie tęskniłam. Ja musiałam zjeść coś zrobionego w domu. Własnoręcznie przygotowanego, upieczonego z ogromną ilością czekolady (nie wyrobu czekoladopodobnego). Najlepiej zjedzonego jeszcze na ciepło.
Upiekłam ciasteczka. Z dwoma rodzajami czekolady i dodatkowo jeszcze z kremem czekoladowo-orzechowym! Wyszły genialne. Mięciutkie, słodziutkie, bardzo czekoladowe. Wręcz rozpływające się w ustach. Niewielkie, ale właśnie takie na dwa gryzy. By zaspokoić swoją potrzebę czekoladowości.
Miękkie i świeżutkie nawet trzeciego dnia po upieczeniu, więc zdecydowanie nadające się do przetrzymania na taki atak jak mój :-) Ale co najważniejsze – intensywnie czekoladowe, idealnie słodkie, z fajnymi kawałeczkami czekolady w każdym ciastku.
Zdecydowanie do polecenia! I do powtórzenia!


Składniki:
• 70 g masła
• 140 g kremu czekoladowo-orzechowego typu Nutella
• 70 g brązowego cukru
• 1 jajko
• odrobina ekstraktu waniliowego
• 150 g mąki
• 20 g mąki ziemniaczanej
• 1 łyżeczka sody oczyszczonej
• szczypta soli
• 110 g białej czekolady
• 110 g deserowej i mlecznej czekolady (w dowolnych proporcjach)

Czekolady posiekać na małe kawałeczki.
W misie miksera umieścić masło, krem orzechowo-czekoladowy, cukier, jajko i ekstrakt. Zmiksować bardzo dokładnie, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Następnie dodać obie mąki, sodę oczyszczoną i sól. Ponownie zmiksować bardzo dokładnie. Dodać czekolady odłożyć kilkanaście kawałeczków) – wymieszać z masą. Z powstałego ciasta odrywać kawałki i formować z nich kulki (dowolnej wielkości – moje były jak orzech włoski). Lekko spłaszczyć i na wierzch powtykać odłożone kawałeczki czekolad. Przekładać na talerz lub blachę z papierem do pieczenia.
Uformowane ciastka włożyć do lodówki na przynajmniej 2-3 godziny.
Następnie nagrzać piekarnik do temperatury 170 stopni Celsjusza i wstawić schłodzone (prosto z lodówki) ciastka. Piec dosłownie 8 – 9 minut, aż tylko leciutko się zetną z wierzchu a przy dotyku będą jeszcze wydawały się płynne w środku. Ciastka wyjąć, ostawić na blaszce, na której się piekły do ostygnięcia. W tym czasie dojdą wewnątrz i uzyskają odpowiednią konsystencję.
Smacznego!



Sernik z musem truskawkowym



Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak – nawet odrobina lata w trakcie zimnego przedwiośnia – poprawia humor i przywołuje wspomnienia! A szczególnie, gdy tym „latem” są wybitnie sezonowe owoce – truskawki. Tak. Miałam ich zapas w zamrażarce i postanowiłam je wykorzystać. Wiem, że większość z Was ma takie zapasy u siebie, więc moja propozycja raczej nie powinna spotkać się ze zdziwieniem skąd wziąć truskawki w marcu :-) Zależało mi na tym, by owoce były jak najmniej przetworzone, więc zrezygnowałam od razu z poddawania ich obróbce cieplnej – więc pieczenie odpadało zupełnie. Zresztą nawet nie miałam ochoty na typowe owoce zatopione w cieście biszkoptowym czy drożdżowym. Chciałam coś innego. Bardziej eleganckiego, bardziej dekadenckiego. A ponieważ miałam także serki Mascarpone w lodówce …..wybór był oczywisty. Sernik. Sernik z musem truskawkowym.
Zwykle nie używam Mascarpone do serników, ale ponieważ musiałam je zużyć, nie było wyjścia. I dobrze, bo jednak klasyczny twaróg jest dość kwaśny, a ponieważ zależało mi na jak najmniej zmienionym smaku truskawek - wiedząc, że mus nie będzie zbyt słodki, ten rodzaj sera nie zakwasi smaku sernika dodatkowo.
Wyszło pyszne. Zdecydowanie fantastyczne. Ciasto pełną parą letnie. Sernik bardzo dobry, kremowy i słodki, a masa truskawkowa bardzo truskawkowa, niezbyt słodka, ale na tyle posłodzona, by wydobyć typowy smak truskawek, który chciałoby się jeść i jeść.
Sernik najlepiej przygotować dzień wcześniej, żeby wszystko dobrze stężało i nabrało odpowiedniej konsystencji.
Zdecydowanie do zrobienia jeszcze mnóstwo razy. Polecam!!


Składniki:
Ciasto:
• 250 g mąki
• 100 g masła
• 1 jajko
• 70 g cukru
• ½ łyżeczki proszku do pieczenia
Masa serowa:
• 500 g sera na serniki, lub Mascarpone
• 150 g cukru
• 3 jajka
• 20 g mąki
• odrobina aromatu waniliowego
Mus truskawkowy:
• 500 g truskawek (trzeba je rozmrozić)
• 30 g cukru pudru
• 200 g śmietany kremówki
• 3 baaardzo czubate łyżeczki żelatyny + 1,5 łyżeczki

Przygotować ciasto: w naczyniu wszystkie składniki dokładnie zagnieść, uformować w kulę, schłodzić w lodówce przynajmniej godzinę. Po tym czasie ciasto przełożyć do tortownicy o średnicy ok 22 cm wyłożonej papierem do pieczenia – wyklejając dno i boki formy. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i podpiec 10 minut. Wyjąć. Odstawić na bok.
Przygotować masę serową: Ser utrzeć z cukrem. Dodawać po jednym jajku, cały czas miksując. Wsypać mąkę, na końcu dodać zapach. Masę serową wylać na podpieczony spód ciasta i wszystko wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni Celsjusza na około 45 minut (sernik powinien być ścięty z wierzchu ale przy potrząsaniu dość luźny). Wyłączyć piekarnik, otworzyć drzwiczki i przestudzić ciasto. Po kilkunastu minutach wyjąć na blat i wystudzić.
Przygotować mus truskawkowy: Rozmrożone truskawki przełożyć do naczynia i dodać cukier puder. Bardzo dokładnie zmiksować na gładką masę. Odłożyć około 1/2 szklanki musu.
Żelatynę (3 łyżeczki) zalać odrobiną wrzątku, wymieszać a następnie wstawić do kąpieli wodnej (szklaneczkę z żelatyną wstawić do gotującej się wody) i mieszać do dokładnego, całkowitego rozpuszczenia żelatyny. Przelać ją do musu truskawkowego – zmiksować.
Kremówkę ubić na sztywno. Delikatnie wmieszać ją w masę truskawkową do dokładnego połączenia się. Spróbować i ewentualnie dosłodzić. Mus truskawkowy przełożyć na wystudzony sernik i wstawić wszystko do lodówki na przynajmniej godzinkę.
Z pozostałą żelatyną postąpić identycznie i wymieszać ją z odłożonym musem. Delikatnie wylać go na schłodzony mus truskawkowy i wszystko schłodzić w lodówce kilka godzin, a najlepiej na całą noc.
Smacznego!




Pudding chia z kiwi



Każdy ma na swoim blogu pudding z chia mam i ja! Tyle się naczytałam cudowności na temat tych niepozornych ziarenek, że nie musiałam, musiałam to cudo spróbować. Tym bardziej, że spożywa się je w postaci puddingu – czyli formy posiłku, który lubię chyba najbardziej.
Ziarenka chia są na tyle popularne, że znalezienie ich naprawdę było banałem. Czytałam, że nie mają one własnego smaku i trzeba im go nadać – poprzez jakieś aromatyczne dodatki. Tutaj u mnie pojawił się problem, bo nie miałam nigdzie mleka kokosowego, migdałowego, czekoladowego ani żadnego, które mogłoby nadać jakiś konkretny posmak. Trudno. Zdecydowałam, że dodam to co mam – zwykłe, krowie mleko. Posłodziłam miodem, wymieszałam, wstawiłam na noc do lodówki. Rano spróbowałam – kiepski. Trzeba coś dorzucić. Dodałam kiwi i muszę przyznać, że ono uratowało cały ten pudding, nadało mu fajnego kwaskowatego posmaku i zdecydowanie przełamało konsystencję. Ale nic poza tym. Nie urzekło mnie. Raz spróbowałam, raz zrobiłam, raz zjadłam i koniec. Więcej raczej nie zrobię. Muszę stwierdzić, że sam pudding jest bez smaku, mdło – słodki i chociaż konsystencję ma bardzo ciekawą i wygląd także przyciąga wzrok, to niestety smak już zupełnie zawodzi. Może dlatego cała blogosfera łączy chia z mlekiem kokosowym?


Składniki (na dwie małe porcyjki):
• 3 łyżki nasionek chia
• 250 ml mleka
• 25 g miodu
• 2 sztuki dojrzałego kiwi

Do słoiczka wlać mleko, dodać nasionka chia i miód. Wymieszać dokładnie, zakręcić wieczko i odstawić do lodówki na około kwadrans. Po tym czasie warto jest przemieszać pudding ponownie (można mocno potrząsnąć kilka razy słoiczkiem). Ponownie wstawić do lodówki, tym razem na kilka godzin, najlepiej całą noc.
Następnego dnia do szklaneczki przełożyć kilka łyżek puddingu (w zależności od wielkości szklanki), ułożyć pokrojone kiwi (zostawić kilka kawałeczków do dekoracji), zalać do pełna szklanki puddingiem i wierzch ozdobić pozostałym kiwi.