Biszkopt z budyniem i czekoladą



To dziwne, ale ostatnio zastanawiając się nad rodzajem ciasta, którego zadaniem miało być umilenie mi zimnych wieczorów, depresyjnych poranków i szarych popołudni kierowałam się szybkością i prostotą wykonania. Musiałam być w naprawdę kiepskiej formie, bo nie chciało mi się stać nad miskami i mieszać, łączyć, miksować i próbować. Chciałam szybko coś upiec i cieszyć się efektem finalnym. Nawet nie chciało mi się myśleć nad połączeniem smaków, które akurat w tamtym momencie by mi poprawiły humor - więc sięgnęłam po pomoc w postaci książek i broszurek, które z zapałem gromadzę i przeglądam za każdym razem z taką samą ekscytacją, choć dokładnie wiem co w nich jest.
I tak patrząc, czytając, myśląc i analizując ile czasu będę musiała spędzić z mikserem w ręku wybrałam przepis, który wydawał mi się dość szybki. Najpierw trzeba było ugotować budyń, a potem upiec biszkopt i przełożyć go wystudzoną masą.
Zabrałam się do roboty. Z budyniem poszło bardzo szybko, tak jak chciałam. Biszkopt także trafił do piekarnika w ekspresowym tempie, a ja miałam sporo czasu dla siebie - wszak aby złożyć ciasto wszystko musi być zimne. Miałam możliwość spokojnego poczytania, obejrzenia czegoś w telewizji, przejrzenia Internetu czy po prostu słodkiego lenistwa. Akurat ta ostatnia opcja nie wchodziła w grę, bo ja lenić się nienawidzę, ale znalazłam sobie jakieś twórcze zajęcie, więc wszystko w zasadzie minęło nie wiadomo kiedy.
Ciasto, które robiłam praktycznie według przepisu (znalezionego w cieniutkim zeszyciku "Ciasta") wzbogaciłam o kwaśny dżem porzeczkowy, bo mdły biszkopt, budyń i czekolada, wydawały mi się dość mdłym połączeniem. I to był strzał w dziesiątkę! Ciasto wyszło pyszne, niezbyt słodkie, z wyraźną nutą porzeczkową, z czekoladą. Puszyste od biszkoptu i mięciutkie od budyniu. Naprawdę fajne, choć muszę przyznać, że ciężkie w krojeniu - budyń i polewa długo zastyga i nie do końca tak, by można było spokojnie je pokroić i efektownie podać. Ale to nie przeszkadza - jeżeli nie mamy w planach serwować tego ciasta na popołudniowej herbatce dla gości, można śmiało działać - na pewno nie będziecie żałować. A więc - do garów!


Składniki:
Biszkopt:
• 5 jajek (białka i żółtka osobno)
• 130 g mąki
• 170 g cukru
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Masa czekoladowa:
• 650 ml mleka
• 70 g mąki ziemniaczanej
• 20 g cukru
• 70 g białej czekolady
• 100 g masła
• 50 g cukru pudru
Polewa:
• 120 g mlecznej czekolady
• 30 ml mleka
• 20 g cukru
Ponadto:
• Pół słoiczka kwaśnego dżemu

Przygotować biszkopt: Białka ubić z cukrem na sztywna pianę. Dodawać po jednym żółtku a następnie wsypać mąkę z proszkiem do pieczenia, cały czas miksując. Ciasto wylać do tortownicy o średnicy 23 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez 35 minut. Wyjąć, wystudzić. Zimny biszkopt przekroić wzdłuż na dwa blaty.
Przygotować masę czekoladową: w 100 ml mleka rozrobić mąkę z cukrem. Resztę mleka z czekoladą zagotować. Do gotującego mleka wlać mieszaninę mączną i cały czas mieszając ugotować budyń. Wystudzić - przykrywając powierzchnię folią spożywczą (by nie powstał kożuch). Następnie budyń zmiksować z masłem.
Przygotować polewę: wszystkie składniki rozpuścić w garnuszku na małym ogniu aż do połączenia. Zestawić z ognia, odstawić do wystygnięcia i prawie całkowitego zastygnięcia.
Złożyć ciasto: na dolnym blacie biszkopty rozsmarować kilka łyżek dżemu. Następnie wyłożyć masę budyniową - rozsmarować. Wstawić na 10 minut do lodówki. Po tym czasie polać połową polewy. Ponownie wstawić do lodówki na 10 minut. Przykryć drugim blatem, którego wierzch posmarować resztą dżemu. Na dżem wyłożyć budyń a na budyń polewę czekoladową. Wstawić do lodówki na noc do stężenia wszystkich mas.
Smacznego!




Śnieżny puch



Czy nadal macie przesyt świątecznych makowców, strucli, bogato nadzianych ciast drożdżowych i serników? Czy na myśl o ciężkich, zapychających ciastach robi Wam się gorąco i zaraz oczami wyobraźni widzicie siebie z kubkiem gorącej herbatki na trawienie? A może daliście radę i okres świąteczno - noworoczny przebrnęliście spokojnie, bez przeciążania brzucha?
U mnie tak właśnie było - nie przejadłam się, ale przyjemnie zaspokoiłam ochotę na świąteczne potrawy na cały rok.
Nadszedł także czas na noworoczny, poświąteczny wypiek. Lekki, delikatny, bardzo smaczny, słodki ale nie za słodki. Bardzo puszysty - wszak w skład wchodzi bita śmietana, galaretki i twaróg, i wszystko razem miksowane jest na puch. Zamiast tradycyjnego spodu kruchego czy ciasteczkowego są herbatniki, które zdecydowanie przyspieszają cały proces przygotowania ciasta i według mojej opinii jeszcze bardziej tworzą go lekkim - cieniutka warstwa herbatników nie obciąży tak bardzo jak pokaźna warstwa kruchego ciasta.
Zdecydowanie Śnieżny puch jest śnieżnym puchem, tak lekkim, że można jeść kawałek za kawałkiem i nie wiadomo kiedy zniknie pół tortownicy! Przepis znalazłam tutaj i zmieniłam jedynie kolejność łączenia składników.


Składniki:
• 500 g twarogu lub sera na sernik
• 30 g cukru pudru
• 2 bite śmietany w proszku (typu Śnieżka)
• 250 ml mleka
• 2 galaretki cytrynowe (wtedy ciasto jest jasne, inny kolor lekko zabarwi ciasto)
• 500 ml wrzątku

• 50 g wiórków kokosowych
• 15 g masła
• 10 g cukru

• 100 g herbatników

Formę do pieczenia (u mnie prostokątna 20 cm x 26 cm) wyłożyć folią spożywczą i spód dokładnie pokryć herbatnikami.
Galaretki rozpuścić w 500 ml wody, wymieszać, odstawić do całkowitego wystudzenia, a następnie schłodzić w lodówce.
Bite śmietany zmiksować z mlekiem i cukrem.
Do dużej miski przełożyć twaróg. Lekko go zmiksować, by się troszkę rozluźnił, a następnie dodawać bitą śmietanę, cały czas miksując i wlać zimne galaretki - miksując tak długo aż wszystko się połączy. Masę wylać na herbatniki. Wstawić do lodówki.
W niewielkim garnuszku stopić masło, dodać wiórki kokosowe i cukier. Wszystko podgrzewać, aż wiórki się zarumienią. Wyłączyć gaz i odstawić do przestygnięcia. Zimnymi wiórkami posypać wierzch ciasta i ponownie wstawić do lodówki na co najmniej 5 - 6 godzin (najlepiej na całą noc) aż masa dobrze stężeje.
Smacznego!