Ciasto Paradiso



Jeden wieczór, pewnego majowego dnia wywrócił moje życie do góry nogami. Może nie dosłownie, bo nadal swoje rytuały, przyzwyczajenia i stałe punkty w codziennym funkcjonowaniu realizuję, ale już z innym nastawieniem, z inną świadomością i „inną mną”. A ponieważ niektóre wydarzenia należy celebrować w większym gronie, również (a może i przede wszystkim) to nie mogło pozostać bez echa. Trzeba było na szybko coś zorganizować. Na mnie padło pieczenie. Potrzebowałam więc ciasta na już, na teraz, natychmiast. Ciasta innego, niebanalnego, którego nie piecze się ot tak, do popołudniowej kawy.
Zastanawiając się jaki wypiek byłby najlepszy, przegrzebałam w głowie rodzaje ciast, które najczęściej piekę i deserów, które robię. Bazuję zwykle na składnikach powszechnie dostępnych, bez efektu ŁAŁ, bez zbytniego poszukiwania i zaangażowania. Pomimo tego, że wiem, że jestem w tej kwestii daleko w tyle od innych blogerów - jakoś nie mam zamiaru tego zmieniać i szukać w sklepach, lub zamawiać przez Internet składników niedostępnych, wyszukanych i ogólnie mówiąc trudnych do zdobycia.
Ale czy mleko kokosowe jest takim egzotycznym elementem? Już chyba nie, tym bardziej, że ja sama miałam w szafce w kuchni jedną taką puszeczkę, która czekała na swoją kolej. I akurat udało się znaleźć przepis, żeby tę puszkę zutylizować.
Ciasto Paradiso, które widziałam już w Internecie urzekło mnie od początku - kokosy, kawa, orzechy, mleko skondensowane….czy to może nie smakować? Zdecydowanie musi. Wszystko, co było w nim zawarte jest dla mnie rarytasem samym w sobie, a połączone w jedno ciasto - poezja!
Przepis wypatrzyłam tutaj i nie czekając na zbytnie oklaski, wieczorem zabrałam się za gotowanie, mieszanie, wylewanie, podgrzewanie i rozpuszczanie. Ciasto należy do tych bez pieczenia, więc noc w lodówce była niezbędna do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
Przyznaję - jest dość pracochłonne, ale dla efektu wizualnego - zdecydowanie warto. Pięknie się kroi, nic nie kruszy, nie odrywa, nie odpada. A jak smakuje? Całkiem nieźle, nie jest zbyt słodkie, ale wydaje mi się, że kokosowe też aż tak bardzo nie jest jak oczekiwałam. Cała puszka mleka kokosowego plus porządna ilość wiórków miała - według mojego mniemania - spowodować eksplozję kokosa w ustach. Ale tak się nie stało. Czuć kokos, owszem, czuć kawę w wierzchniej warstwie, czuć orzechy i miód w spodzie. Ale czegoś mi zabrakło. Nie wiem czego, może takiej kropeczki nad i. Wisienki na torcie, która by wybuchła w ustach. Ale jakbym miała powiedzieć o czym myślę, pisząc o kropkach i wiśniach - nie wiem. NIE WIEM. Ciasto jak dla mnie mocna 8. Chyba, że to ja miałam skrzywiony smak, gdy próbowałam to ciasto. Bo innym smakowało.


Składniki (z minimalnymi zmianami):
Spód:
• 200 g herbatników
• 100 g orzechów włoskich
• 100 g masła
• 150 g miodu
Krem kokosowy:
• 100 g kwaśniej śmietany
• 100 g cukru pudru
• 1 puszka mleka kokosowego
• 7 łyżeczek żelatyny
• 400 g śmietany kremówki
• 1 śmietan-fix
• 100 g wiórków kokosowych
Galaretka kawowa:
• 400 g mleka skondensowanego słodzonego
• 100 ml mleka
• 1,5 łyżeczki kawy rozpuszczalnej w proszku
• 2 łyżeczki żelatyny

Przygotować spód: Orzechy posiekać, herbatniki pokruszyć lub zmielić tak, aby pozostały niewielkie kawałki. Oba składniki wymieszać. Dodać masło pokrojone w kostkę oraz miód i dobrze wymieszać, aby dokładnie rozprowadzić wszystkie składniki. Uzyskaną masę przełożyć do tortownicy o średnicy 25 cm wyłożonej papierem do pieczenia, równomiernie rozłożyć i nieco docisnąć. Wstawić do lodówki.
Przygotować krem kokosowy: Żelatynę przełożyć do miseczki i zalać niewielką ilością zimnej wody. Odstawić do napęcznienia.
Kwaśną śmietanę zmiksować z cukrem pudrem. Dodać mleko kokosowe i ponownie dobrze wymieszać. Kremówkę ubić ze śmietan-fixem.
Napęczniałą żelatynę przełożyć do garnuszka, dodać 2 łyżki wody i podgrzewać na wolnym ogniu aż żelatyna całkowicie się rozpuści. Do żelatyny powoli dodać najpierw kilka łyżek masy z mlekiem kokosowym przez cały czas mieszając, potem dolać większość masy i dobrze wymieszać. Przelać z powrotem do misy, wymieszać, dodać kokos i jeszcze raz wymieszać. Do masy dodać ubitą kremówkę w trzech częściach, delikatnie mieszając po każdej dokładce.
Krem przełożyć na herbatnikowy spód, wyrównać i wstawić do lodówki na ok. 30 minut.
Przygotować galaretkę: Żelatynę przełożyć do miseczki i zalać niewielką ilością zimnej wody. Zostawić do napęcznienia. Mleko skondensowane wymieszać z mlekiem i kawą. Napęczniałą żelatynę przełożyć do garnuszka, dodać 1 łyżkę wody i podgrzewać aż żelatyna całkowicie się rozpuści. Do żelatyny dodać powoli kilka łyżek mleka kawowego dobrze mieszając, następnie dolać resztę i dobrze wymieszać. Galaretkę od razu delikatnie wylać na masę kokosową i wstawić do lodówki na przynajmniej 4 godziny, a najlepiej całą noc.
Smacznego!



Brownie z masą krówkową i orzechami



Ależ to słodkie! I ulepkowate - pomyślałam, gdy zatopiłam zęby w wypieku, który poza czekoladą, cukrem i kolejną dawką czekolady składa się z ponad pół kilograma krówek… Nie wiem czego się spodziewałam, ale nawet mnie - absolutnego amatora słodyczy to przeraziło. I ucieszyło jednocześnie, bo chciałam mieć bardzo słodkie ciasto. Ciągnące, ciężkie, takie na maksymalnie jeden mały kawałek na raz. Udało się idealnie. Miękkie, ciężkie, ale lekko chrupiące, bo z orzechami. Zdecydowanie pyszne, zdecydowanie na podwyższenie poziomu cukru we krwi, zdecydowanie moje smaki, zdecydowanie polecam!

Składniki:
Ciasto:
• 80 g masła
• 240 g deserowej czekolady
• 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
• 3 jajka
• 80 g cukru
• 80 g mąki
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• ½ łyżeczki soli
Nadzienie:
• 500 g krówek
• 150 ml śmietany kremówki
• ¼ łyżeczki soli
• 100 g orzechów (dowolnych)
• 50 g posiekanej czekolady mlecznej, nadziewanej, gorzkiej - dowolnej

Przygotować ciasto: W garnuszku rozpuścić masło, czekoladę i kawę. Ostudzić. Mąkę wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia.
W misce ubić jajka z cukrem. Dodać ostudzoną czekoladę, a następnie mieszankę mączną. Zmiksować.
Połowę masy wylać do foremki (ok 20cm x 26 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Wyrównać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni Celsjusza na 10 minut. Wyjąć.
Przygotować nadzienie: W garnuszku umieścić krówki, śmietanę oraz sól i podgrzewając na małym ogniu rozpuścić wszystko do otrzymania gładkiej masy. Zdjąć z ognia wystudzić.
Orzechy posiekać, czekoladę pokroić na małe kawałeczki.
Na spód ciasta wyłożyć posiekane orzechy. Na nie wylać ostudzoną masę krówkową a na nią - pokrojoną czekoladę. Wszystko przykryć drugą połową surowego ciasta. Ponownie wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 175 stopni i piec 25 - 30 minut (ciasto ma wyglądać na lekko upieczone, ale jeszcze bardzo elastyczne - jakby niedopieczone). Wyjąć ciasto z piekarnika, wystudzić.

Smacznego!