Pączki. Moje pierwsze takie



Obiecałam. Sobie i innym. I napisałam o tym na blogu. Zrobię pączki. Drożdżowe, które muszą rosnąć, które trzeba wyrabiać. Te, których nie lubię. Przyznaję, że zabierałam się do nich jak przysłowiowy pies do jeża – myślałam o nich, obliczałam jakiego dnia i o której godzinie zacząć zagniatać ciasto, aby wszystkie etapy logistycznie połączyć, nie rezygnując jednocześnie z biegania, spania, pracy, zakupów i wszystkich innych rzeczy, które robię na co dzień i jednocześnie usmażyć pączki o normalnej porze. I udało się. Mój misterny plan się udał, pozwalając wykonać więcej rzeczy niż sobie zakładałam. A ponieważ ja pączków nie lubię – i nadal trzymam się tej wersji, chociaż te wyszły znacznie lepsze niż sklepowe – upiekłam dla siebie ciasto. Robiąc jednocześnie pączki. Co oznacza, że nie są aż tak frapujące i absorbujące. Choć przy smażeniu – trzeba na nie uważać i lepiej więcej absorbujących rzeczy nie robić.
Decydując się na pączki, musiałam mieć sprawdzony, na 100% pewny i odpowiednio wyważony ilościowo przepis. Musiałam go poszukać, poszperać i poczytać. W książkach i broszurkach kucharskich przepisów na pączki jest całe mnóstwo i chociaż nie mam podstaw, żeby nie wierzyć w ich rzetelność, ja jednak wiedziałam skąd i od kogo mogę liczyć na absolutny profesjonalizm. A ponieważ każde ciasto drożdżowe tej autorki mi wyszło, po pączki jej także sięgnęłam bez mrugnięcia okiem. I bardzo dobrze! Postanowiłam postąpić dokładnie z instrukcją, nawet w przypadku czasu wyrabiania ciasta. 45 minut mieszania. Ręcznie. Ale dałam radę. I wysiłek się opłacił. Pączki wyszły takie jak trzeba – pulchne, ale lekkie, z białą obwolutką i przyjemnie żółciutkie. Dla pączkomaniaków!
Polecam! Oryginalny przepis tu. Ja zmniejszyłam ilości o połowę i takie proporcje podaję.


Składniki (na 12 pączków):
• 300 g mąki
• 60 g masła
• ½ łyżki suchych drożdży
• 120 ml mleka
• 30 g cukru
• 1 jajko
• 4 żółtka

• Olej do smażenia

Lukier:
• 250 g cukru pudru
• 40 ml wody

Mąkę przesiać. Mleko podgrzać. Dodać do niego drożdże, łyżeczkę cukru, wymieszać i zostawić do wyrośnięcia – na około 10 minut.
Masło, cukier, jajko i żółtka utrzeć na jasną masę. Dodać do niej mąkę, wyrośnięte drożdże i wyrabiać ciasto około 1 godzinę. Ja wytrwałam 45 minut i wystarczyło. Wyrobione ciasto odstawić do wyrośnięcia, aż podwoi objętość – około godzinę w ciepłym miejscu. Po tym czasie z wyrośniętego ciasta formować kulki i układać na blaszce, talerzu lub desce. Przykryć ściereczką i ponownie zostawić do napuszenia. W szerokim garnku nagrzać olej do temperatury 180 stopni Celsjusza (wrzucony kawałek ciasta lub chleba ma się zarumienić w ciągu 40 sekund) i wkładać wyrośnięte kulki. Nie można na raz smażyć dużo pączków, bo temperatura oleju spadnie – a aby nie wchłonęły zbyt dużej ilości tłuszczu i usmażyły się w środku – temperatura oleju musi cały czas oscylować w granicach 180 stopni. Pączki smażyć ok 3 minuty z każdej strony, aż będą złociste. Usmażone przekładać na ręcznik papierowy.
Przygotować lukier: cukier puder utrzeć z wodą na gładką i gęstą masę. Wystudzone pączki polać lukrem i poczekać aż zastygną.
Smacznego!







Przepis dodaję do akcji:
Tłusty czwartek 2014

Ślady

Użyj tego linku jeśli chcesz stworzyć Ślad (Trackback) do tego wpisu

Komentarze

Wyświetl komentarze jako Płasko | Wątki

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
To leave a comment you must approve it via e-mail, which will be sent to your address after submission.

Proszę, wpisz widoczny na obrazku kod do odpowiedniego pola. Twój komentarz zostanie dodany tylko gdy wpisany kod będzie się zgadzał z tym widocznym na obrazku. Proszę, upewnij się, że Twoja przeglądarka ma włączoną obsługę cookies (ciasteczek) lub Twój komentarz nie przejdzie poprawnie weryfikacji.
CAPTCHA