Muffinki z gruszkami i granolą



Kiedy siedzę w domu przy komputerze i coś na nim robię – czy przygotowuję ważne pisma, czy buszuję w Internecie, czy oglądam zdjęcia – zawsze mam włączony telewizor. A ponieważ mam go w zasięgu wzroku staram się, aby cokolwiek, co ma namiastki jakiegokolwiek sensu w nim grało. Dlatego też z góry odrzucam telezakupy, telenowele wenezuelskie, programy paradokumentalne i wszelkie inne podobne mentalnie programy. Nie, żebym pracując przy komputerze wyjątkowo wsłuchiwała się w telewizyjne przesłanki, jednak lubię, gdy na czymś można ucho i oko zawiesić.
Kiedy zerknęłam kątem oka w ekran coś się akurat skończyło, ktoś wdzięczył się do widzów zachwalając proszek do prania, który nie tylko spierze plamy po soku wymieszane z błotem, szminką, winem i atramentem, ale także idealnie wyprasuje ubranie, bo po wyjęciu z pralki zawsze jest ono perfekcyjnie gładkie. Westchnęłam pod nosem zatapiając wzrok w dane na monitorze. Nawet nie wiedziałam kiedy wyczerpał się limit pięknych i młodych matek szykujących swoim nastoletnim dzieciom do szkoły kanapki z kremem orzechowo – czekoladowym, kiedy wszyscy bohaterowie domów zabudowali już nie tylko swoje osiedle ale chyba i całą dzielnicę, oraz kiedy wszystkie przykładne żony nafaszerowały mężów baterią leków przeciwbólowych, dzięki czemu teraz mogą stać w oknie z kubkiem kawy w jednym ręku, machając drugą ręką im na pożegnanie w drodze od pracy. Zarejestrowałam tylko fakt, że Gordon Ramsay obierał marchewkę w dużej kuchni. Spojrzałam chwilę dłużej. Nie, to nie jest reklama ani zapowiedź jego kolejnego programu, tylko regularny odcinek w którym gotuje, piecze i smaży. Zerkając co chwila a to na monitor, a to na ekran telewizora czekałam co następnego Gordon zaproponuje. I zaproponował: muffinki z granolą i gruszkami. Według niego idealne na śniadanie, dla mnie – jak zwykle jako deser.
Nie zastanawiałam się długo, przy najbliższej okazji kupiłam niezbędne składniki i upiekłam. Jakie wyszły? Wcale nie zbyt słodkie. Gruszkowe, tak, chrupiące, tak, ale nie zbyt słodkie. Takie na drugie śniadanie. Miękkie, świeżutkie. Takie jakie sobie wyobrażałam.
Gruszkę rzeczywiście czuć, dodaje dużej słodyczy do wypieku i jednocześnie go nawilża.
Polecam! Przepis z jednego z odcinków programu Grodona Ramsaya „We własnej kuchni”.


Składniki (na około 15 sztuk):
• 300 g mąki
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• 1 łyżeczka cynamonu
• 125 g cukru brązowego
• 250 ml mleka
• 2 jajka
• 100 g masła (dałam 50 g i 50 ml więcej mleka)
• 2 gruszki
• 100 g granoli

Gruszki obrać i pokroić w kostkę. Masło stopić, ostudzić.
W misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, cynamon i cukier.
W drugim naczyniu wymieszać mleko, jajka i masło. Tę mieszankę wlać do suchych składników, zmiksować. Nie musi być dokładnie, byle składniki się połączyły. Wmieszać gruszki i połowę ilości (czyli 50 g) granoli.
Formę na muffiny wyłożyć papilotkami. Każdą z nich napełniać masą prawie do pełna. Na wierzch muffinki wyłożyć resztę granoli wciskając ją lekko w masę. Przygotowane muffinki piec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza przez około 20 minut (do suchego aptyczka).





Ślady

Użyj tego linku jeśli chcesz stworzyć Ślad (Trackback) do tego wpisu

Komentarze

Wyświetl komentarze jako Płasko | Wątki

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
To leave a comment you must approve it via e-mail, which will be sent to your address after submission.

Proszę, wpisz widoczny na obrazku kod do odpowiedniego pola. Twój komentarz zostanie dodany tylko gdy wpisany kod będzie się zgadzał z tym widocznym na obrazku. Proszę, upewnij się, że Twoja przeglądarka ma włączoną obsługę cookies (ciasteczek) lub Twój komentarz nie przejdzie poprawnie weryfikacji.
CAPTCHA