Delikatna pianka z mleka i galaretki



Nigdy, ale to nigdy nie umiałam i zapewne nigdy już nie nauczę się oceniać, a nawet szacować kilku – całkiem z pozoru banalnych – rzeczy: wieku ludzi, odległości od obiektów stojących lub co gorsza poruszających się, długości lub szerokości (ścieżek, alejek, budynków) oraz objętości jaką osiągnie napowietrzona masa. Nie powiem, żeby te braki w edukacji (??) były u mnie niezauważalne i nie ciążyły mi w żaden sposób – co i rusz odkrywam, i na dodatek publicznie pokazuję, swoją niewiedzę – jakbym nieposiadała się z radości i koniecznie musiała absolutnie wszystkim dać do zrozumienia, że wjechanie w bramę samochodem stanowi dla mnie nie lada wyzwanie, przy którym się namęczę, nawzdycham i zestresuję jakbym ten samochód na własnych plecach miała przenieść przez tę bramę, a prośba o określenie ile lat ma mój rozmówca w 99% kończy się jak nie awanturą to urazem i obrazą, że bez przesady ale taki stary to on nie jest. Na szczęście coraz lepiej, choć oczywiście nie zawsze, wychodzi mi wyliczanie miejsca odskoku przed przeszkodą, co nie raz i nie dwa uratowało mnie i konia przed efektownym upadkiem...
Ale jak zabieram się za pieczenie, to patrząc na ilość masy w misie, formę do pieczenia wybieram na totalnego „czuja”. Na szczęście zawsze można zmienić wielkość foremki i wszystko przełożyć do większej, albo mniejszej, ale bądźmy szczerzy – nie o to chodzi.
Tym razem także moje oko kompletnie mnie zwiodło. Ten deser – torcik – miał być małym deserkiem w pucharkach dla czterech osób. Ale jak zobaczyłam ilość gotowej masy, to te biedne 4 osoby musiałyby zjeść chyba po cztery porcje, żeby spełnić moje założenia. Nie wiem gdzie ja miałam głowę, jak miksując 500 g mleka skondensowanego z 400 ml galaretki założyłam, że wszystko elegancko przeleję do małych miseczek.
W efekcie musiałam posłużyć się tortownicą. Średnica 20 cm, wypełniona została po brzegi. I dobrze, że wyszło tego tak dużo, bo to co uzyskałam przeszło moje oczekiwania.

Spodziewałam się miękkiego deseru o konsystencji lekko gumiastej – jak to w przypadku galaretki. A wyszła niebiańsko lekka pianka, którą mogłoby zjeść niemowlę pozbawione zębów. Deser jest tak miękki, że wręcz ciężki do ukrojenia! Rozpływa się w ustach DOSŁOWNIE! Zdecydowanie lepiej jest podawać go w pojedynczych foremkach, bo ładniej wygląda, ale jak już pisałam – przeliczyłam się co do objętości.
Mój przepis, który bazował na tych znalezionych w sieci został przeze mnie zmodyfikowany – co mogło wpłynąć na jego konsystencję. Dałam więcej mleka w stosunku do takiej samej ilości galaretki, jaką zastosowali inni. I przez to finalny kolor jest taki mleczno – blady. Ale mleko skondensowane czuć wyraźne. I to przechyla szalę na plus dla tego deseru. Oczywiście, można dać mniej mleka, lub dwie galaretki, wtedy smak oraz kolor będą bardziej konkretne, ale ja właśnie takie mleczne smaki z tylko leciutko podkreśloną nutą owocową uwielbiam! Dlatego też polecam go w tej wersji wszystkim maniakom mleka skondensowanego, oraz fanom deserów, do których nie trzeba używać zębów. :-)


Składniki:
• 500 g mleka skondensowanego niesłodzonego (oczywiście można dać mniej)
• 1 galaretka owocowa (u mnie wiśniowa)

Galaretkę przygotowujemy według przepisu na opakowaniu, lecz zmniejszając ilość wody do 400 ml. Studzimy.
Gdy galaretka będzie już zupełnie wystudzona, w dużym naczyniu miksujemy na najwyższych obrotach mleko skondensowane. Miksujemy, aż zwiększy objętość przynajmniej 3 razy. Następnie, cały czas miksując wlewamy galaretkę i wszystko razem chwilę miksujemy. Powinien wyjść puch, który przelewamy (choć odpowiedniejsze słowo będzie przekładamy) do wyłożonej folią spożywczą tortownicy o średnicy 20 cm. Tak przygotowany deser wstawiamy do lodówki aż zastygnie – u mnie trwało to około 2 godzin.
Smacznego!



Ślady

Użyj tego linku jeśli chcesz stworzyć Ślad (Trackback) do tego wpisu

Komentarze

Wyświetl komentarze jako Płasko | Wątki

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
To leave a comment you must approve it via e-mail, which will be sent to your address after submission.

Proszę, wpisz widoczny na obrazku kod do odpowiedniego pola. Twój komentarz zostanie dodany tylko gdy wpisany kod będzie się zgadzał z tym widocznym na obrazku. Proszę, upewnij się, że Twoja przeglądarka ma włączoną obsługę cookies (ciasteczek) lub Twój komentarz nie przejdzie poprawnie weryfikacji.
CAPTCHA