Budyniowo-kajmakowy przekładaniec



Na początku września, dojadając orzeszki w paprykowej skorupce, jako przeciwwaga do kilku cukierków, które wessałam nie-wiadomo-kiedy, mocno i zdecydowanie powiedziałam sobie: koniec ze słodyczami. Od poniedziałku – czyli następnego dnia – w ogóle ich nie jem. Bo skoro i tak przytyję, to przynajmniej najmniej jak się da i….zdrowo. Okej. Nie jem i koniec. Jak będę miała ciśnienie na cukier – zjem kilka łyżeczek jogurtu owocowego. Tak, to świetny plan. Wytrzymałam 4 dni. W okolicach czwartku jogurty już mi wychodziły nosem, a śniadanie złożone z plasterka sera z keczupem też jakoś nie wzbudzało entuzjazmu i chęci do podniesienia się z łóżka i rozpoczęcia dnia. Dałam więc spokój z takim zacięciem i z pojęcia „bez słodyczy” usunęłam budynie, dżemy i masło orzechowe. Uradowana zrobiłam sobie owsiankę budyniową (z cukrem, a jakże) i w ramach śniadania troszkę jej podjadałam. Udawało się, w miarę, kilka dni. Potem stwierdziłam, że to bez sensu i jednak mam ochotę na domowe ciasto, zjadłabym cukierka, albo loda. A zamieniając tę chęć na coś zdrowego – nie dość, że zjadam więcej – to wcale ta chęć nie zostaje zaspokojona, tylko myślę o tym czymś słodkim coraz intensywniej. I zrezygnowałam z ograniczeń. Co nie znaczy, że teraz rzucam się na każdy produkt z cukrem bez opamiętania – paradoksalnie, gdy nie stawiam sobie ograniczeń – mało tych niezdrowych słodyczy jem. Gryzik ciasta i jeden cukierek wpadnie do buzi, ale zdecydowanie jest to mniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Dlatego też zaniedbuję bloga – nie chcę na siłę piec ciast, żeby nie musieć ich potem zjadać – jak mam ochotę to upiekę, jak nie – to bez stresu i przymusu.
Ale jak jest jakaś okazja – a taka dopiero co była – ciasto musi być. Staram się wtedy upiec coś, czym mogłabym się podzielić z innymi i chociaż zdjęcia zostawiają wiele do życzenia – nie mam do nich ani weny, ani koncepcji – staram się coś pokazać.
Poniższe ciasto jest przekładańcem budyniowo – kajmakowo – śmietanowym o wcale nie zbyt słodkim smaku. O dziwo, słodycz czuje się tylko z warstwy kajmaku, chociaż cukier jest i w budyniu i w biszkopcie. Wierzchnia warstwa – śmietana usztywniona galaretką, jest przyjemnie kwaskowa – cytrynowa, a użyte słone krakersy – również troszkę ten słodki smak przełamują.
Ciasto urzekło gości – w tym moją Mamę, która nie lubi kajmaku i Tatę, który budyń jada tylko w miseczce jako oddzielny deser, a nie w cieście jako krem.
Całe ciasto jest mięciutkie, bardzo dobrze się kroi, trzyma formę i nie zasładza. Do kawy, herbaty, po obiedzie – idealne. Nawet na świąteczny stół nadaje się bardzo dobrze, wszak miło jest raz na jakiś czas czymś zaskoczyć gości niż tylko makowcem i sernikiem, a po uczcie wytrawnej, kawałek tego smakołyku uprzyjemni a nie zasłodzi. Przepis, z modyfikacją stąd.


Składniki:
Biszkopt:
• 3 jajka
• 50 g cukru
• 1,5 kopastej łyżki mąki pszennej
• 1 łyżka mąki ziemniaczanej
• 1 łyżeczka z czubkiem proszku do pieczenia
• 2 łyżki kakao
Krem budyniowy:
• 2 budynie śmietankowe/waniliowe + cukier jak budynie są bez cukru
• 600 ml mleka
• Można dodać ok 30 g masła
Masa kajmakowa:
• Paczka solonych krakersów
• 500 g kajmaku
Warstwa śmietanowa:
• 1 śmietana typu Śnieżka
• 200 ml mleka
• 1 galaretka krystaliczna o smaku cytrynowym (choć może być każdy inny)

Przygotować biszkopt: białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec dodawać po łyżce cukier. Następnie wlewać po jednym żółtku – miksować. Wsypać przesiane składniki i delikatnie wymieszać. Masę przelać do formy wyłożonej papierem do pieczenia (o wymiarach ok: 23cm x 17cm), wyrównać wierzch i piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez 20 minut (do suchego patyczka). Wyjąć, wystudzić.
Przygotować budyń: 400 ml mleka z cukrem (o ile budynie są bez cukru) i ewentualnie masłem zagotować. W reszcie rozpuścić proszki budyniowe. Wlać na gotujące mleko i mieszając gotować do zgęstnienia. Przykryć folią spożywczą i odstawić do całkowitego wystudzenia. Następnie zdjąć folię i zblendować – budyń się rozluźni, osiągnie bardziej smarowaną konsystencję. Można oczywiście utrzeć z masłem – wtedy nie dodawać masła do mleka, tylko po wystudzeniu budyniu zmiksować go z około 200 g utartego wcześniej masła.
Tak przygotowany budyń wyłożyć i rozsmarować na zimnym biszkopcie.
Budyń przykryć warstwą krakersów.
Na krakersach rozsmarować kajmak.
Przykryć koleją warstwą krakersów.
Przygotować warstwę śmietankową: galaretkę przygotować według przepisu ale rozpuścić w 1 szklance wody i wystudzić, pozostawić do lekkiego stężenia. Śnieżkę ubić z mlekiem, następnie wlewać – cały czas miksując galaretkę. Tak przygotowaną masę wyłożyć na warstwę krakersów, wyrównać wierzch i wstawić do lodówki na całą noc.
Przed podaniem oprószyć kakao.
Smacznego!


Ucierane z kokosową czapeczką



Jedno z ciast, co do którego miałam ogromne oczekiwania. Niestety zawiodłam się, bo wyobrażałam sobie je zupełnie inaczej. Oczywiście, mogłam przewidzieć, że wyjdzie tak jak wyjdzie, ale ja – żyjąc złudzeniami – zaryzykowałam. Jeżeli ktoś lubi ciasta suche, babkowe – jest to idealna propozycja dla niego. Natomiast osoby gustujące w wilgotnych ciastach – mocno się rozczarują.
Niestety ja należę do tej drugiej grupy. Upiekłam je dlatego, bo kokosowy wierzch mnie skusił, ale przecież mogłam przewidzieć, że sam wierzch nie zmieni tekstury i smaku istoty wypieku – czyli samego w sobie ciasta. Nawet nasączenie niewiele pomogło. Na szczęście ciasto nie wysycha zbyt szybko, a przechowywane w zamkniętym pojemniku bez problemu wytrzyma nawet kilka dni.
Co jeszcze o nim napisać? Ciasto jest słodkie, mleczno –kokosowe, idealne do herbatki. Całkiem ładnie się prezentuje, szybko się piecze, szybko przygotowuje – zdecydowanie dla osób, które mają niewiele czasu, a chcą uatrakcyjnić zwykłą babkę.

Składniki:
• 300 g mąki
• ¼ łyżeczki soli
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• 50 g masła
• 130 g cukru
• 3 jajka
• 200 g jogurtu naturalnego
• aromat/ekstrat waniliowy
• sok z cytryny – do nasączenia
• puszka mleka skondensowanego słodzonego (530g)
• ok 120 g wiórków kokosowych (lepiej mieć troszkę więcej na zapas)
• 100 g mlecznej/gorzkiej czekolady

Do miski przesiać mąkę, sól i proszek do pieczenia. Wymieszać.
W drugiej misce utrzeć masło i cukier na jasną masę. Dodawać po jednym jajku, miksując po każdym dodaniu. Wmiksować jogurt i aromat/ekstrakt. Na końcu dodać mąkę. Zmiksować.
Masę wylać do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do piekarnika i piec około 35 – 40 minut, do suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić.
W między czasie przygotować wierzch: w miseczce wymieszać mleko i wiórki kokosowe do powstania bardzo gęstej masy (ewentualnie dosypać wiórki). Schłodzić w lodówce.
Sok z cytryny zmieszać z wodą (ilość wody zależna od stopnia kwasowości jaką lubicie). Zimne ciasto ponakłuwać patyczkiem i nasączyć sokiem ciasto.
Czekoladę stopić, wystudzić.
Następnie masę kokosową rozsmarować po wierzchu ciasta, na nią wylać czekoladę. Poczekać, aż czekolada zastygnie i kroić na porcje.
Smacznego!

Czekoladowe ciastka z kokosem



Odkryłam, jak na razie, najlepsze ciastka na świecie! Są one tak dobre, że – ku mojemu zdziwieniu – robiłam je już dwa razy w odstępie raptem dwóch tygodni. A to mi się nie zdarza.
I co więcej – są niezwykle szybkie w przygotowaniu. Świadczyć o tym może fakt, że za pierwszym razem piekłam je na dzień (a w zasadzie wieczór) przed wyjazdem na urlop, w między czasie dopakowując się, potem piekąc kolejne ciasto, sprzątając i wysypiając przed podróżą 
Nie wiem dlaczego wcześniej ich nie upiekłam, wszak mają wszystko to, co według mojej niezwykle subiektywnej oceny – idealne ciastka powinny zawierać. Zdecydowany, mocny smak – tutaj czekoladowy. W środku smak mleczno – kokosowy. Wszystko razem jest słodkie, ale z wyraźną nutą kakao i czekolady. Intensywne. Współgrające idealnie. Ciastka są miękkie, z kawałkami czekolady, można by rzec, że wręcz ciągnące, a nadzienie w środku sycące, również „do żucia”, z wiórkami kokosowymi. Zamulają, nie kruszą się, utrzymują długo świeżość, po prostu petarda!
Słodycz kontrastuje z polewą czekoladową, która bazując na gorzkiej czekoladzie i kakao tworzy przeciwwagę i zdecydowanie jest punktem obowiązkowym w przygotowywaniu tych malutkich cudeniek.


Składniki (na około 15 ciastek):
Nadzienie kokosowe:
• 80 g wiórków kokosowych
• 520 g mleka skondensowanego słodzonego
• 1/8 łyżeczki soli
Ciastka:
• 180 g mąki
• ½ łyżeczki proszku do pieczenia
• szczypta soli
• 50 g kakao
• 100 g masła
• 60 g cukru białego
• 60 g cukru brązowego
• 1 jajko
• 100 g gorzkiej czekolady
Polewa:
• 60 g gorzkiej czekolady
• 50 g masła
• 60 g cukru
• 60 ml mleka
• 10 g kakao
• wiórki kokosowe (max 20g)

Przygotować nadzienie: w miseczce połączyć wiórki kokosowe z mlekiem skondensowanym i solą. Dokładnie wymieszać odstawić do lodówki co najmniej na czas przygotowywania masy na ciastka.
Przygotować ciastka: Czekoladę posiekać na kawałeczki.
Do miseczki przesiać mąkę, proszek do pieczenia, sól i kakao. Wymieszać.
W drugiej misce utrzeć masło z cukrami na puszysta masę. Dodać jajko, zmiksować. Powoli dodawać mieszankę mączną, cały czas miksując – będzie ciężko, powstaną małe kuleczki ciasta, ale tak powinno być. Ciasto powinno być lepkie. Na końcu dodać czekoladę – wymieszać łyżką. Teraz ciasto najlepiej schłodzić – im dłużej tym lepiej, ale można tez od razu zabrać się za sklejanie.
Zmoczyć ręce – będzie łatwiej. Wyjąc nadzienie z lodówki. Odrywając kawałek ciasta, rozpłaszczać go w dłoni, na środek kłaść niewielką ilość nadzienia – i sklejać końcówki, tak by powstała kulka. Można ją spłaszczyć, lub zostawić taką jaka powstanie. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Gdy wszystkie ciastka będą uformowane, blachę włożyć do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i piec maksymalnie 9 minut, aż ciastka tylko lekko zaczną się ścinać. Wyjąć, wystudzić kompletnie.
Przygotować polewę: w niewielkim garnuszku rozpuścić czekoladę z masłem. Dodać cukier, wlać odrobinkę mleka i kakao. Mieszając cały czas można lekko podgrzewać aż kakao się rozpuści i cała masa będzie miała jednolitą konsystencję. Gdyby była zbyt gęsta – dolewać mleko do odpowiedniej konsystencji. Wystudzić kompletnie – masa jeszcze zgęstnieje ( można wstawić do lodówki, ale pilnować). Zimną i gęstą polewą oblewać zimne ciastka i posypywać wiórkami kokosowymi.
Smacznego!


Owsiane ciastka z białą czekoladą i borówkami



Jako że sezon na borówki amerykańskie się zbliża, a krzaczki u Rodziców na działce są ponad normę ambitne i dają tyle owoców, że nie jeden straganiarz mógłby się u nich zaopatrywać - musiałam wykorzystać zamrożone zapasy z ubiegłego sezonu. Jednakże borówki to nie jagody i kolor, który oddają jest raczej bury niż intensywnie fioletowy, dlatego wszelakie ciasta, które miałyby czerpać barwę z owoców siłą rzeczy odpadły już w przedbiegach. Niestety jakiekolwiek naruszenie struktury tych owoców, a potem poddanie ich długiemu działaniu gorącej temperatury piekarnika niesie ryzyko wypuszczenia soku i ..... kiepskiego finalnego koloru. A jak wiadomo - je się również oczami. No to co? To może coś, co nie uszkodzi owoców, co krótko się piecze i pozwoli kontrolować ułożenie i stopień wypieczenia? Tak! To jest to. Ciastka. Upiekłam ciastka. Z borówkami i białą czekoladą. I płatkami owsianymi i szczyptą cynamonu.
Wyszły fajne, kruchutkie na brzegach i jednocześnie baaardzo mięciutkie w środku. Wręcz łamiące się w rękach. I te borówki, słodka czekolada przełamana lekką nutką cynamonu. Fajne. Smaczne, ładne i apetyczne. Szybko się robią, szybko pieką i szybko stygną. Jakbyście nie mieli co zrobić z nadmiarem borówek - proszę! Korzystajcie!

Składniki:
• 160 g mąki
• 80 g płatków owsianych
• 1/2 łyżeczki cynamonu
• 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
• szczypta soli
• 100 g masła
• 80 g białego cukru
• 40 g brązowego cukru
• 1 jajko
• 70 g białej czekolady - posiekanej na małe kawałeczki
• 100 g borówek amerykańskich

W niewielkiej misce wymieszać mąkę, płatki owsiane, cynamon, proszek do pieczenia i sól.
W drugiej misce utrzeć masło z cukrami na gładką i puszystą masę. Wbić jajko - ponownie zmiksować. Stopniowo dodawać mieszankę mączną, cały czas miksując.
Dodać czekoladę - wymieszać łyżką. Bardzo delikatnie wmieszać borówki.
Za pomocą łyżki (albo jakkolwiek chcecie) formować okrągłe ciastka i wykładać je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia zachowując odstęp.
Piec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza przez ok 8 minut (będą bardzo miękkie) lub dłużej - ok 10 minut (będą bardziej kruche)
Wyjąć, wystudzić.
Smacznego!

Sernik Snickers



Pomyślałam: czas na sernik. I natychmiast gdy sobie wyobraziłam smak pieczonego sera, połączonego z cukrem, jajkami i dodatkami – nabrałam wątpliwości, czy uda mi się dotrwać do końca dnia pracy i czy będę musiała wymyślić jakiś pretekst by zostawić wszystko tak jak leży na biurku i popędzić na szybkie zakupy, by móc oddać się pierwotnym rządzom i potrzebom upieczenia ciasta, nie patrząc na inne – bardziej przyziemne obowiązki, takie jak praca. Ale kilka głębokich wdechów, odbycie wewnętrznej kłótni i prawie przeprowadzenie analizy SWOT przekonały mnie, że muszę się wziąć w garść i przetrwać te kilka godzin we względnym opanowaniu i spokoju. A potem jeszcze bieganie. I prysznic. I wreszcie zakupy, i ciasto. Ufff…..udało się dotrwać.
Przepis miałam już dawno w głowie. Wiedziałam, że jest on pracochłonny, naprawdę wieloetapowy, ale byłam pewna, że smak wszystko zrekompensuje. Karmel, sos czekoladowy, orzeszki, małe snickersy i to wszystko otulone słodką masą sernikową. Cud, miód i orzeszki. Prawie dosłownie. Tylko bez miodu.
A jakie wyszło? Arcy-mega słodkie. Karmel, sos czekoladowy, snickersy i do tego lekko, ale zawsze posłodzony ser – to aż nadto nawet dla mnie – osoby, która potrafi pół puszki mleka skondensowanego wypić duszkiem na raz i się nie zasłodzić. Generalnie ciasto pyszne. Zapychające, słodziutkie, mięciutkie, z kawałkami batoników i chrupiących orzeszków ziemnych. Bomba. Ale…zbyt słodka. Ale pyszna. Ale zbyt słodka. Ale pyszna….
Dla tych, którzy chcą poczuć ekstremalną, pyszną, słodką z nuteńką słoności, chrupiącą ale i mięciutką słodycz – jest to idealna propozycja. Dla reszty – na własne ryzyko, bo uzależnia!


Składniki:
Spód:
• 300 g ciastek typu Oreo (kakaowych z kremem)
• 50 g masła
Masa sernikowa:
• 500 g sera na serniki
• 80 g cukru
• 20 g mąki
• 3 jajka
• 100 g kwaśnej śmietany
• 5 podwójnych batoników Snickers
• Sos karmelowy
• Sos czekoladowy
• Ok 30 – 40 g orzeszków ziemnych solonych
Sos karmelowy:
• 200 g cukru
• 30 g masła
• 180 g śmietanki
• 50 g białej czekolady
Sos czekoladowy:
• 120 g czekolady gorzkiej
• 20 g śmietanki + ewentualnie dolewka do rozrzedzenie konsystencji
• Cukier puder do smaku

Najpierw przygotować karmel: do garnuszka wsypać cukier i na średnim ogniu go skarmelizować (można podlać odrobinką wody, wtedy będzie łatwiej pilnować, by cukier się nie spalił). Gdy cukier się skarmelizuje, dodać masło, rozmieszać, by się rozpuściło. Ostrożnie wlać śmietankę, wymieszać i na końcu dodać czekoladę – cały czas mieszając, aż powstanie gęsty karmel. Odstawić do wystygnięcia i zgęstnienia.
Przygotować sos czekoladowy: czekoladę rozpuścić wraz ze śmietanką (gdy będzie zbyt gęsta konsystencja to dolać śmietanki), dodać cukier, wymieszać do powstania jednolitej konsystencji. Odstawić do wystygnięcia i zgęstnienia.
Przygotować spód: w misce rozdrobnić ciastka, dodać roztopione masło i wszystko bardzo dokładnie wymieszać. Wysypać na dno tortownicy (o średnicy 21 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i ugnieść dokładnie, by powstał szczelny spód. Odstawić.
Przygotować masę serową: Snickersy pokroić na małe kawałeczki. W dużej misie zmiksować ser z cukrem i mąką. Dodawać po jednym jajku, miksując po każdym wbiciu. Dodać śmietanę. Zmiksować. Wsypać batoniki. Szpatułką, delikatnie wmieszać je do masy.
Złożyć ciasto:
Na ciasteczkowy spód wlać dwie – trzy łyżki sosu karmelowego i czekoladowego. Równomiernie wysypać orzeszki. Na wierzch wyłożyć połowę masy serowej. Na tę masę wylać resztę sosów – przemieszać je by powstały esy-floresy i na wierzch wyłożyć resztę masy serowej.
Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni Celsjusza i piec około 1,5 godziny. Po tym czasie otworzyć piekarnik, przestudzić w piekarniku około 20 minut, wyjąć – wystudzić kompletnie i wstawić na noc do lodówki. Dopiero po schłodzeniu kroić.
Smacznego!