Kajmakowa babka wielkanocna



W przygotowaniach do Świąt najbardziej lubię czas opracowywania menu. Oczywiście jest to związane z pewnego rodzaju zdenerwowaniem, wszak należy zdecydować co zostanie podane na stole, potem podzielić pracę na poszczególne dni, pomyśleć ile czasu na każdą potrawę przeznaczyć, zastanowić się kiedy kupić składniki, by były jak najbardziej świeże. Ale ja właśnie to lubię najbardziej! Zawsze już dużo wcześniej mam grafik, nawet godziny przeznaczone na poszczególne przygotowania mam też rozpisane, więc gdy przychodzi „godzina zero” jestem cała rozemocjonowana, czy moje misterne wyliczenia, dni zakupowe i rozplanowane działania okażą się prawidłowe. Zwykle się udaje. Czasem zaliczam wpadki, przekonana, że w tym konkretnym sklepie kupię wszystkie składniki, a gdy się okazuje, że muszę jechać dalej w miasto, lekko panikuję, ale szybko opracowuję plan awaryjny i zwykle udaje mi się wyjść na prostą. Ot, to taka moja przed świąteczna wariacja. Niegroźna.
Tym razem postanowiłam wypróbować wcześniej, by być pewnym nowego wypieku i podzielić się z Wami przepisem na świąteczną babkę kajmakową. Nie jest to typowa babka – nie ma w niej drożdży, ale za to nie ustępuje tej tradycyjnej w ogóle. Ponieważ spulchniaczem jest proszek do pieczenia – ma ona specyficzną dla tego rodzaju składnika strukturę, dodatkowo puszka masy kajmakowej także powoduje, że ciasto jest jakby troszkę gąbczaste, ale tak przyjemnie, nie kruszące się – fajnie inne.
A smak? Wcale nie tak bardzo słodki jak mogłoby się wydawać, czytając w składnikach aż puszkę masy kajmakowej. Poza tym składnikiem nie ma tam żadnego dodatkowego cukru, a czekolada na wierzchu jest także gorzka. Wszystko tworzy pyszny, inny i zdecydowanie apetyczny wypiek, który polecam każdemu!


Składniki:
• 200 ml mleka
• 2 jajka
• 530 g masy kajmakowej
• 230 g mąki
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• ¼ łyżeczki soli
• 120 g czekolady deserowej lub mlecznej

• cukier puder do oprószenia

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, przestudzić.
W dużej misce zmiksować mleko, jajka i masę kajmakową na gładką masę. Najpierw kajmak nie będzie chciał się dokładnie zmiksować, powstaną małe kuleczki, ale należy miksować dalej – po kilku minutach powinna powstać jednolita masa. Następnie wsypać mąkę, proszek do pieczenia i sól. Dokładnie zmiksować.
Odlać około szklanki masy, a resztę wlać do formy na babkę (o średnicy około 20 cm) wyłożonej papierem do pieczenia.
Do odłożonej części masy wlać rozpuszczoną czekoladę, wymieszać i przełożyć ją na wierzch masy kajmakowej. Końcówkę noża, lub patyczek do sprawdzania upieczonego ciasta wbić w obie masy ciasta i wymieszać, tworząc „esy-floresy”. Tak przygotowane ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i piec około 35 minut (do suchego patyczka). Gdyby ciasto nadmiernie się brązowiło, można przykryć je folią aluminiową.
Upieczone ciasto wystudzić i posypać cukrem pudrem.
Smacznego!

Ucierane ciasto z markizami i serem



Niektórych rzeczy ja się chyba nigdy nie nauczę. I te same błędy popełniać będę zawsze, bo choć obiecuję sobie i postanawiam, że to już ostatni raz – niewiele później postępuję tak samo robiąc te same błędy, wiedząc jak to się skończy. Okej – czasem zapominam, jak od ostatniego porażkowego działania minie trochę czasu, ale to nie znaczy, że wykonując coś rzadko – mam ciche przyzwolenie na te same błędy. I rzeczywiście, powtarzalność czynności ich uczy, powielanie tego samego działania doprowadza do stanu, w którym automatycznie wiemy czego się wystrzegać i potrafimy określić jakie niespodzianki na nas czyhają. Mój przypadek jest inny. Piekąc ciasta powinnam wiedzieć już jakich produktów do czego nie dodawać, jak dobierać składniki, jakich dodatków użyć, aby wszystko było dobrze. Niestety – uległam presji, złudnym nadziejom i swojej….beznadziejnej i w zasadzie zerowej intuicji, która dosadnie powiedziała mi, że mam koniecznie upiec to ciasto.
I wyszło co wyszło. Nic ciekawego. Wizualnie nieciekawe. Bo smakowo – niezłe. Nieciekawe – bo ze składników, które użyłam powinnam z piekarnika wyciągnąć ciacho z wyraźnymi warstwami, ale ja – jak to ja – zapomniałam, że markiz do piekarnika się nie wkłada. Przynajmniej nie wszystkich. Tych moich nie. I teraz sama muszę przełknąć tę gorycz i jakimś cudem zapamiętać, że jeżeli mam kaprys na upieczenie gotowych ciastek z kremem – muszę wybrać rzeczywiście dobre markizy, a nie byle jakie, bo mi się nagle zachciało piec, bo nie chciało mi się szukać więc w sklepie wzięłam pierwsze – lepsze. A to błąd.
W efekcie ciasto wygląda jak wygląda, ale całkiem nieźle smakuje. Warstwy miękkiego ciasta, przełożone markizami i serowym nadzieniem. Gdyby nie to, że nadzienie z ciastek mi się rozpuściło i zamiast smakować tylko herbatnika czułabym również jego wypełnienie – mogłabym zaliczyć cały wypiek do udanych. A w takiej wersji zasługuję na mocną tróję. Może na czwórkę na szynach, bo lubię serowe nadzienia ;-)


Składniki:
• 70 g masła
• 150 g cukru brązowego
• 2 jajka
• 320 g mąki
• ½ łyżeczki soli
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• 150 g jogurtu naturalnego/ kefiru/ maślanki

• Markizy – ciemne ciastko z jasnym nadzieniem (na moją foremkę wystarczyło 9 dużych makiz)
• 300 g sera na sernik
• 60 g cukru pudru
• 2 - 3 łyżki mleka
• aromat waniliowy

W dużej misce utrzeć masło z cukrem. Następnie dodać jajka - po jednym, miksując cały czas. Wsypać mąkę, sól i proszek do pieczenia. Wymieszać bardzo delikatnie mikserem na najniższych obrotach. Ciasto nie będzie chciało się połączyć – dodać jogurt i zmiksować. Powinna powstać jednolita, gęsta masa.
Połowę ciasta wyłożyć na spód formy (o boku około 20 cm) wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza na około 7 minut (ciasto ma lekko zbrązowieć na brzegach).
W między czasie przygotować nadzienie serowe: w misce ser wymieszać z cukrem i odrobiną aromatu waniliowego. Dodać 1 łyżkę mleka – ma powstać masa, którą będzie można rozprowadzić po ciastkach, więc musi być dość luźna. Jeżeli będzie zbyt gęsta – dodać kolejną łyżkę mleka i wymieszać.
Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika. Ułożyć na nim markizy, a na nich rozprowadzić masę serową. Wierzch pokryć pozostałą częścią ciasta – odrywając kawałki i układając obok siebie.
Piec w piekarniku nagrzanym do 175 stopni Celsjusza przez 25 minut. Warto ciasto przykryć folią aluminiową, by za bardzo się nie spiekło z wierzchu. Po upieczeniu wystudzić i schłodzić – takie jest znacznie lepsze niż przechowywane w temperaturze pokojowej.
Smacznego!

Babka tiramisu



Odkryłam jakiś czas temu rzecz dla mnie wspaniałą – ratowanie ciast babkowych i ucieranych przed ich nadmiernym wysychaniem, płaskim smakiem i powiedzmy – przeciętną atrakcyjnością (nie wizualną, bo musze przyznać, że babki są piękne, ale mają ograniczone pole smaku). Mianowicie: dodawanie do masy sera. Już chyba kiedyś miałam przyjemność testować takie przepisy, ale moja niezawodna pamięć jest nadwyraz krótka i muszę o tym napisać ponownie.
Tak, dodawanie do wnętrza ciasta sera, twarogu bądź innego mokrego i zatrzymującego wilgoć składnika powoduje, że cały wypiek jest bardzo wilgotny, miękki (nawet po kilku dniach) i rozpływający się w ustach.
Ja tym razem dodałam do ciasta serek mascarpone – jako, że moja babka ma przypominać deser tiramisu, więc żaden inny ser nie ma tu racji bytu. Oczywiście ten rodzaj wypełniacza jest zupełnie inny od zwykłego twarogu – przede wszystkim jest słodki, bardzo kremowy i bardzo tłusty. Dlatego właśnie jest on jedynym dostarczycielem tłuszczu jaki znajduje się w babce.
A jak smakuje finalny wypiek? Fantastycznie – pisałam już o niesamowitej wilgotności ciast z serem, ten także wpisuje się w tę regułę – nawet po kilku dniach nie można o nim powiedzieć nic innego jak tylko „dopiero wyjęty z piekarnika i ostudzony”. Kawowy smak jest mocno wyczuwalny, więc wielbiciele tego napoju będą zachwyceni – ja podkreśliłam go jeszcze kawowym lukrem, który dzięki swojej słodyczy i nutce kawy zdecydowanie dodaje dekadencji całej babce. Absolutnie polecam!


Składniki:
• 210 g mąki
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• ½ łyżeczki sody
• ¼ łyżeczki soli
• 250 g serka mascarpone
• 100 g cukru
• 2 jajka
• odrobina aromatu waniliowego
• 10 g kakao
• 35 g kawy rozpuszczalnej
• 1,5 łyżki wody
• 150 g jogurtu naturalnego

• 1/3 szklanki zaparzonej zimnej kawy
• 120 g cukru pudru – lub tyle, ile jest niezbędne do powstania lukru

Do niedużej miseczki przesiać mąkę, proszek do pieczenia, sodę i sól.
W filiżance rozpuścić kakao i kawę z wodą (można podgrzać miksturę by na pewno wszystko ładnie się rozpuściło).
W dużej misce ubić mascarpone z cukrem na puszystą masę, a następnie dodawać po jednym jajku oraz wanilię dokładnie miksując za każdym razem. Następnie dodać 1/3 ilości mąki, zmiksować, wlać połowę jogurtu – ponownie zmiksować. Powtórzyć czynność z kolejną 1/3 ilości mąki i drugą połową jogurtu, kończąc na ostatniej partii mąki.
Masę podzielić na dwie części. Do jednej dodać miksturę kawową i dokładnie zmiksować.
Foremkę babkową (u mnie okrągła, malutka o średnicy 13 cm ale następnym razem dam większą) wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć do niej ciasto jasne, a na wierzch wylać ciasto ciemne i za pomocą patyczka wymieszać, robiąc esy-floresy w cieście. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i piec przez około 35 minut, aż do suchego patyczka. Upieczone ciasto wyjąć i wystudzić.
Zaparzoną kawę utrzeć z cukrem pudrem – nie dodając na początku całego cukru, ale dosypywać w trakcie ucierania, aż powstanie gładki niezbyt gęsty lukier. Polać nim ostudzoną babkę i poczekać aż zastygnie, a następnie kroić i podawać.

Smacznego!



Dyniowo – kakaowa babka



Dałam się ponieść szałowi jesieni. Kupiłam dynię z zamiarem ugotowania zupy. Ale ponieważ zaszalałam i zamiast kawałka, wzięłam całą dynię – poza obiadem starczyło jeszcze na pasztet z kaszy jaglanej i dyni oraz na ciasto. Nad tym ostatnim zastanawiałam się najbardziej – w końcu na blogu już jest kilka dyniowych smakołyków, a pieczenie kolejnego sernika lub placka wydawało mi się zbędne (choć jeszcze pewno upiekę i Wam przedstawię). Jednakże pomyślałam sobie – a co tam! Tyle mam przepisów na ciasta czekoladowe, na wykorzystanie mleka skondensowanego, dlaczego nie mogę piec ciast z dynią, nawet jeżeli będą do siebie podobne? No właśnie, dlaczego? Przecież dyniowe wypieki są naprawdę pyszne, mają fantastyczny kolor i są długo świeże, właśnie dzięki wmieszaniu do masy puree z tego warzywa. A przyprawami można się bawić dowolnie – dodać, odjąć, zmodyfikować. To, że w skład ciasta wchodzi dynia nie oznacza przecież, że obowiązkowo trzeba dodać cynamon, goździki czy imbir. Ja dodałam gałkę muszkatołową. I jestem bardzo zadowolona.
Jakie jest to ciasto? Przede wszystkim bardzo miękkie i bardzo długo świeże. Nawet po 4 dniach od upieczenia jest mięciutkie, sprężyste, aromatyczne i nie kruszące się. Dwu smakowe, z kakao – świetne. Lekko muszkatołowe, ale tylko leciutko, podkreślające jesienny charakter ciasta. Wcale nie za słodkie – wszak jest niewiele cukru, sporo kakao, jogurt. Zdecydowanie najlepsze ciasto dyniowe jakie jadłam. Absolutnie polecam!!


Składniki:
Ciasto dyniowe:
• 260 g mąki
• ½ łyżeczki gałki muszkatołowej
• 1 ¼ łyżeczki sody oczyszczonej
• ½ łyżeczki proszku do pieczenia
• ¼ łyżeczki soli
• 30 g masła
• 100 g cukru
• 2 jajka
• 1 szklanka puree dyniowego
• 100 g jogurtu naturalnego

Ciasto kakaowe:
• 120 ml wody
• 30 g kakao
• 150 g mąki
• ¾ łyżeczki sody oczyszczonej
• ½ łyżeczki proszku do pieczenia
• ¼ łyżeczki soli
• 20 g masła
• 100 g cukru
• 1 jajko
• 100 g jogurtu naturalnego
• 50 g czekolady gorzkiej

Ciasto dyniowe: W misce wymieszać mąkę, gałkę muszkatołową, sodę, proszek do pieczenia i sól. Odstawić.
W drugiej misce utrzeć masło z cukrem na gładką i jasną masę. Wbijać jajka po jednym – miksując po każdym dodaniu.
W trzeciej miseczce wymieszać dyniowe puree z jogurtem naturalnym.
Połowę mieszanki mącznej dodać do masła – zmiksować. Dodać całe puree (z jogurtem), znowu zmiksować. Wsypać resztę mąki – zmiksować. Odstawić.
Ciasto kakaowe: W niewielkim rondelku zagotować wodę. Dodać kakao, wymieszać, pogotować przez chwilę – odstawić do wystygnięcia. Następnie dodać jogurt i wymieszać na gładką i jednolitą masę.
W misce wymieszać mąkę sodę oczyszczoną, proszek do pieczenia i sól. Odstawić.
W kolejnej misce utrzeć masło z cukrem na gładka i jasną masę. Dodać jajko i zmiksować do wymieszania. Wsypać połowę mieszanki mącznej, zmiksować. Wlać kakao z jogurtem, zmiksować i na końcu drugą połowę mąki. Wszystko dokładnie zmiksować.

Formę do pieczenia (u mnie owalna 17 cm x 23 cm ale polecam większą, co najmniej 23 – 23 cm) wyłożyć papierem do pieczenia. Na dno wylać połowę masy dyniowej, na nią całą masę kakaową i na wierzch drugą połowę masy dyniowej. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni Celsjusza na 35 – 40 minut (aż do suchego patyczka).
Po upieczeniu ciasto wyjąć z piekarnika, mocno przestudzić przed pokrojeniem.
Smacznego!





Wpis dodaję do akcji:

Ucierana babka z truflowymi kulkami



Dopiero co pisałam o ciastach jednowymiarowych i smakowych, a teraz przedstawiam Wam właśnie takie ciasto – ucierane, zwykłe, bez specjalnych kulinarnych trików i skomplikowanych zabiegów.
Dlaczego? Bo po serii kremowych, przekładanych, wielosmakowych wypieków chciałam zobaczyć jak na ich tle będzie się prezentowało zwykłe ciasto. Zwykłe – niezwykłe. Z czekoladowymi kulkami. Taką swoistą truflą, która nadaje charakteru i pazura temu wypiekowi. Takie ciasta to mogą być. Co gryz, to z wkładką. Dodam – gorzką wkładką. Bardzo ciekawy pomysł – słodkie ciasto i gorzkawa trufla. Połączenie smaków oraz konsystencji trafione, bo ciasto samo w sobie jest dość suche ale i lekkie, a rozgryzienie czekoladowej kulki dodaje zdecydowanej ciężkości i nawilża ciasto –każdy zjedzony kawałek nie jest suchy, idealnie wszystko się ze sobą łączy, masa oblepia kawałki babki co daje niesamowity efekt! Przepis stąd z moimi zmianami.


Składniki:

Trufla:
• 150 g gorzkiej czekolady
• 3 łyżki śmietanki kremówki

Ciasto:
• 250 g mąki
• ¼ łyżeczki soli
• ½ łyżeczki sody oczyszczonej
• 50 g masła
• 130 g cukru
• 3 jajka
• 200 g jogurtu naturalnego
• ekstrakt waniliowy

Najpierw przygotować truflę: Do małego naczynia żaroodpornego włożyć połamaną czekoladę, wlać śmietankę. Wstawić naczynie do kuchenki mikrofalowej i podgrzewać, mieszając co 30 sekund, aż powstanie gładka, jednorodna i gęsta masa. Porządnie schłodzić. Przez kilka godzin w lodówce. Masa powinna być twarda, ale plastyczna. Po tym czasie z masy ulepić kulki – wielkość dowolna, u mnie – połowa orzecha włoskiego.
Ciasto: Do miski przesiać mąkę, sól i sodę. Wymieszać.
W drugiej misce utrzeć masło i cukier na jasną masę. Dodawać po jednym jajku, miksując po każdym dodaniu. Wmiksować jogurt i ekstrakt. Na końcu dodać mąkę. Zmiksować.
Połowę masy ciastowej wylać do keksówki (23 cm x 8 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu poukładać połowę kuleczek truflowych – można lekko je wcisnąć w masę. Na nie wylać drugą połowę ciasta i drugą połowę kulek. Tak przygotowane ciasto wstawić do piekarnika i piec około 35 – 40 minut, do suchego patyczka. Wyjąć i przed pokrojeniem wystudzić.

Smacznego!