Okruszkowe muffinki



Nienawidzę nudy. Szczególnie takiego jej rodzaju, kiedy czekam na coś i wiem, że poza nużącym oczekiwaniem nic innego nie zdążę zrobić, nigdzie wyjść, nic załatwić, bo mam zbyt mało czasu na to. Kręcę się wtedy po domu, nałogowo przerzucam programy w telewizji, łudząc się, że znajdę zajęcie na to przeczekanie, albo przeglądam Internet w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Niestety nie zawsze udaje mi się na tyle czymś zainteresować, by nie zerkać co pół minuty na zegarek i sprawdzać, czy już może minął kres mojej nudy. I jeżeli naprawdę nie mam pomysłu na siebie, w takiej sytuacji zawsze przychodzi z pomocą kuchnia. Dosłownie, bo zawsze w kuchni można coś upiec, ugotować lub choćby przygotować składniki. A jeżeli przepis jest naprawdę szybki, to jeszcze przed pierwszymi reklamami w filmie można się zajadać świeżutkim wypiekiem. Taki właśnie wypiek popełniłam ostatnio. Miałam niewiele czasu, ale wszystkie składniki w kuchni i ogromną chęć na stworzenie czegoś nowego. Nowego dla mnie, bo oryginał zaczerpnęłam stąd. I muszę przyznać, że muffinki wyszły super. Esencjonalne, mocno czekoladowe, słodkie, wilgotne w środku i pyszne. Dość szybkie do zrobienia – najpierw je pieczemy, gotujemy budyń, potem idziemy na film i w tym czasie wszystko stygnie, a na reklamach – wykańczamy dzieło.
Muszę przyznać, że bardzo dobrze się prezentują, są eleganckie i przede wszystkim pyszne.
Polecam!


Składniki (8 sztuk):
• 60 g czekolady deserowej
• 200 g mąki
• 25 g kakao
• ½ łyżeczki soli
• 1 łyżeczka sody oczyszczonej
• 200 g jogurtu naturalnego
• 120 g brązowego cukru
• 70 g masła
• 2 jajka
• 100 ml wrzącej wody

• 35 g mąki ziemniaczanej
• 50 ml + 200 ml wody
• 80 g cukru
• 10 g kakao
• 20 g masła
• 30 g gorzkiej czekolady

Czekoladę (60 g) stopić na parze, przestudzić.
Do miski przesiać mąkę, kakao, sól i sodę. Wymieszać.
W dużej misce utrzeć masło z cukrem, na dość puszystą masę. Wbijać po jednym jajku, miksując po każdym dodaniu. Dodać 1/3 mieszanki mącznej, zmiksować, następnie wlać połowę jogurtu – znowu zmiksować. Wsypać połowę pozostałej mąki, zmiksować, wlać resztę jogurtu, ponownie zmiksować i na końcu dodać pozostałą mąkę. Następnie wlać przestudzoną czekoladę i ostrożnie wrzącą wodę i ostatni raz zmiksować. Masa będzie bardzo rzadka.
Do formy na muffinki włożyć papilotki (8 sztuk). Wypełnić je do ¾ wysokości, a resztę ciasta przelać do wyłożonej papierem do pieczenia formy do pieczenia (dowolnej, ale niezbyt dużej, żeby ciasto się nie spiekło za bardzo). Piec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza przez 20 minut. Masa wylana do formy może potrzebować około 5 minut dłużej. Wyjąć, wystudzić.
W tym czasie przygotować wierzch. W małej miseczce wymieszać mąkę ziemniaczaną z 50 ml wody. Pozostałą wodę zagotować z cukrem i kakao. Gdy zawrze, powoli wlewać rozrobioną mąkę, cały czas mieszając. Zmniejszyć ogień i ugotować budyń. Następnie zdjąć z ognia, dodać masło i czekoladę i dokładnie wymieszać. Wystudzić zupełnie.
Wystudzone ciasto wyjąć z formy i pokruszyć na małe okruszki i przełożyć do miski.
Każdą wyrośniętą część muffinki dokładnie obtoczyć w zimnym budyniu, a następnie w okruszkach ciasta. Przełożyć na talerzyk. Można wstawić na chwilkę do lodówki, by budyń stężał i lepiej przytrzymał okruszki.
Smacznego!

Muffinki z karmelem i kakaowym kremem



W miarę regularnie staram się umieszczać na blogu wypieki z różnych kategorii – chociaż wcześniej w ogóle nie przywiązywałam do tego wagi, teraz jak długo zaniedbuję jakąś kategorię – jest mi głupio. A ponieważ już od dawna czułam, że bardzo, bardzo dawno nie piekłam muffinek – przy pierwszej możliwej sposobności zdecydowałam się właśnie na nie. Już prawie nie pamiętałam jak przyjemnie jest wziąć jedną taką babeczkę do ręki, obrać z papierka i zatopić zęby najpierw w jej kremie, potem w nadzieniu by zakończyć tę podróż na miękkim cieście. Bardzo, bardzo przyjemne uczucie i forma wypieku – wszystko robi się szybko, smakuje gościom i domownikom, ładnie się prezentuje na talerzu. Muffinki mają same plusy. A na dodatek – można do nich dodać wszystko na co ma się ochotę! Do muffinek wszystko pasuje!
Moje są z drażami mlecznymi i karmelem, przykryte kakaowym kremem. Brzmi zbyt słodko? Wcale takie nie jest. Muffinki, jak to słodkie wypieki – takie są, ale wcale draże i karmel nie sprawiają, że jedyną myślą po zjedzeniu takiej babeczki jest ratowanie się słonym śledziem. Babeczki są idealne – słodkie ciasto, z kawałkami gorzkiej czekolady, mleczne draże, karmelowy sos, a na wierzchu dość gorzki krem. Połączenie dość ciekawe – różne tekstury składników, różna ich gęstość, różne smaki. W przygotowaniu szybkie, szczególnie jak mamy gotowy karmel, masę krówkową lub krówki, które wystarczy jedynie rozpuścić schłodzić.


Składniki:
• 260 g mąki
• 1 łyżeczka sody oczyszczonej
• ¾ łyżeczki soli
• 50 g masła
• 100 g cukru
• 2 jajka
• 100 g jogurtu naturalnego
• 80 g gorzkiej czekolady

• 300 g gotowego sosu karmelowego/ masy krówkowej/ krówek
LUB:
• 100 g cukru
• 1 łyżka wody
• 20 g masła
• 150 ml śmietanki kremówki

• 150 g draży mlecznych

• 100 g śmietany kremówki
• 150 g gęstego serka homogenizowanego lub twarogu
• 20 g cukru
• 20 g kakao

• odrobina posypki kolorowej (opcjonalnie)


Czekoladę posiekać.
Do niewielkiego naczynia przesiać mąkę, sodę i sól.
W misce utrzeć masło z cukrem na puszystą i jasną masę. Dodawać po jednym jajaku – miksując. Wsypać mąkę, zmiksować jeżeli masa będzie bardzo gęsta, aż niemożliwa do miksowania – dodać jogurt. Ponownie zmiksować (masa powinna być mocno gęsta ale plastyczna). Wmieszać czekoladę.
Krówki rozpuścić na małym ogniu LUB masę krówkową przełożyć do miseczki i rozmieszać, by była bardziej plastyczna LUB przygotować sos karmelowy:
W garnuszku o grubym dnie umieścić i podgrzewać cukier z łyżką wody aż cukier się rozpuści i powstanie bursztynowy karmel. Dodać masło, rozmieszać i wlać śmietankę. Podgrzewać cały czas mieszając – aby skrystalizowane kawałki cukru się rozpuściły, a masa zgęstniała. Zdjąć z ognia, wystudzić a następnie schłodzić w lodówce (około godziny) – masa ma bardzo zgęstnieć

12 foremek na muffinki wyłożyć papilotkami. Każdą z nich napełniać, do ¾ wysokości masą muffinkową. Wyrównać powierzchnię. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni Celsjusza i piec 12 minut – do suchego patyczka. Wyjąć i z gorących muffinek ściąć wierzch i wydrążyć dziurę. Od razu wsypać do niej draże, wciskając je w środek. Na wierzch wykładać po łyżce – dwóch sos karmelowy. Schłodzić.
Przygotować krem: Śmietanę kremówkę ubić na sztywno. Wmieszać do serka homogenizowanego, Dodać cukier i kakao – zmiksować. Masę przełożyć do rękawa cukierniczego i wyciskać na wierzch każdej babeczki tworząc dowolny kształt. Obsypać posypką kolorową.




Muffinki z nadzieniem chałwowym



Dopadło mnie. Koniec lata, deszcz, zimno i wiatr skutecznie odgrywają swoją rolę w coraz mocniejszym naciskaniu na mnie, żebym rzuciła wszystko co robię, wzięła kubek gorącej herbaty, usiadła na kanapie, przykryła kocem i oglądała telewizję przez cały czas tej słoty. Ale ja walczę – staram się nie poddawać, postępować zgodnie z ustalonym planem na który pogoda nie ma wpływu, uśmiecham się mimo deszczu i walczę. Walczę o dobry humor, choć nie jest mi łatwo. I pomimo iż nienawidzę nudy, najlepiej odpoczywam jak mam cały dzień wypełniony co do minuty, to patrząc na padający deszcz, drzewa kołyszące się od wiatru i kompletną szarość za oknem musze przyznać, że czasami mam dość.
Nawet pieczenia. Nie myślałam, że i to mnie dopadnie, ale rzeczywiście czasem mi się nie chce. I wiem, że mieszanie składników, dosypywanie, odmierzanie i podgrzewanie zawsze wpływa na mnie kojąco i relaksująco – ciężko mi zacząć. Dlatego ostatnio wybieram dość proste przepisy, do wyrobu których nie potrzebuję mnóstwa czasu, mnóstwa energii, mnóstwa miejsca w kuchni, mnóstwa naczyń, łyżeczek i mnóstwa cierpliwości. Szybko, łatwo i przyjemnie.
Muffinki – takie właśnie są. Szybkie, łatwe i przyjemne. Zawsze na nie jest dobra pora, a ponieważ przygotowanie ich to kwestia maksymalnie kwadransa – można spokojnie uporać się w trakcie przerwy na reklamy podczas oglądania telewizji. Pieczenie też nie jest zbyt długie, 20 minut i już, a konsumpcja jeszcze ciepłych muffinek zawsze rozpromienia nawet najczarniejszy dzień.
Upiekłam muffinki z nadzieniem chałwowym i chociaż za samą chałwą nie przepadam, muszę przyznać, że to połączenie jest bombowe. Bardzo słodki wsad, kakaowe ciasto, które nie jest tak bardzo słodkie i czapeczka z samego serka homogenizowanego waniliowego komponują się na deser rewelacyjny.
Zdecydowanie polecam!


Składniki (na 9 sztuk):
• 150 g mąki
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• 60 g cukru
• 15 g kakao
• 1 jajko
• 200 g jogurtu naturalnego
• 10 ml oleju
• 200 g mleka kondensowanego słodzonego
• 60 g chałwy waniliowej
• 20 g mleka w proszku
• 200 g serka homogenizowanego
• kilka draży do ozdoby


Do miski wsypać pokruszoną chałwę, wlać mleko skondensowane i dokładnie zmiksować na gładką masę. Dodać mleko w proszku i ponownie zmiksować. Masa powinna być bardzo gęsta, wręcz twarda. Odstawić.
W drugiej misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, cukier i kakao.
W małym naczyniu roztrzepać jajko z jogurtem i olejem. Połączyć mokre składniki z suchymi. Formę na muffinki wyłożyć papilotkami. Na dno każdej papilotki wkładać małą łyżeczkę ciasta, na nie małą łyżeczkę masy i zakryć wszystko ciastem – pamiętając, by cała objętość ciasta nie wypełniała więcej niż ¾ wysokości foremki. Wstawić do piekarnika i piec 18 minut. Wyjąć, ostudzić.
Gdy muffinki ostygną, każdą udekorować kopiastą łyżeczką serka homogenizowanego a na wierzch kłaść po 2 – 3 draże.




Babeczki czekoladowe z musem fistaszkowym



Bardzo lubię smak słodki, a jeszcze bardziej lubię go łączyć z czymś kwaśnym lub słonym i wydawać by się mogło, że kiedy do takiego połączenia dojdzie – ciężko będzie uznać je za przesłodzone, ale amerykańskie przepisy to już lekka przesada. Ilość cukru, jaką według tamtejszych kucharzy należy dodawać do ciasta, by było ono smaczne doprowadziłby do cukrzycy nawet największego twardziela. Nierzadko przepis nakazuje wsypanie większej ilości cukru niż mąki! Często przeglądam blogi zagraniczne i gdy widzę przepis na 400 g cukru, to choćby mąki było kilka kilogramów zapala mi się czerwona lampka. I co widzę? Mąka – 300 maksymalnie 400 g. Podobnie sprawa ma się z sernikami. Nigdy chyba nie dodałam do masy takiej ilości cukru jak powinnam. I zawsze, ale to zawsze ciasta wychodziły pyszne. Nie za słodkie, z nutą kwaskowości (o ile powinny) lub z lekko słonym posmakiem – również, jeżeli pozostałe składniki na to wskazywały. Naprawdę, pomimo mojego uwielbienia do słodyczy, nie jestem sobie w stanie wyobrazić smaku takiego ciasta. A gdy do tego proponowany jest jeszcze słodki sos, lukier, kawa z cukrem. O matko! Już mam dość. Od samego myślenia.
Tak właśnie postąpiłam z poniższymi babeczkami. Wiedząc, że jednym z ich składników jest masło orzechowe, a przepis jest autorstwa amerykańskiej „cukierniczki” od razu założyłam, że cukru będzie co najmniej dwa razy za dużo. I nie pomyliłam się – chociaż nie jest to kilkaset gramów, patrząc całościowo i tak wychodzi dużo. Poza tym bardzo zależało mi na mocno wyczuwalnym smaku masła orzechowego, więc z dodatkowego cukru zrezygnowałam całkowicie. I bardzo dobrze.
Babeczki wyszły pyszne – do kruchego (naprawdę kruchego!) spodu dodałam więcej kakao, przez co są mocno kakaowe, tylko leciutko słodkie. Świetnie wytrawne. A nadzienie? Słodkie, bo spodnia warstwa czekoladowa jest dość słodka ale także orzechowo – słone, dzięki niesłodkiemu serkowi i maśle orzechowemu. Całość jest lekko posłodzona mlekiem skondensowanym i bardzo dobrze, że nie dodałam cukru pudru (aż ¾ szklanki!) do masy orzechowej – mleko zdecydowanie wystarczy. Pycha, pycha i jeszcze raz pycha! Przepis z programu „Na słodko”, dostępny tutaj.


Składniki z moimi modyfikacjami (na 12 sztuk):
Kruchy spód:
• 30 g niesolonych, prażonych orzeszków ziemnych
• 40 g cukru
• 130 g mąki
• 30 g kakao
• ¼ łyżeczki soli
• 60 g schłodzonego masła
• 3 żółtka
• 1 łyżeczka ekstraktu wanilii

Sos czekoladowy:
• 150 g śmietany kremówki
• 100 g gorzkiej czekolady
• 70 g mlecznej czekolady

Mus fistaszkowy:
• 250 g masła orzechowego
• 200 g szklanki serka śmietankowego
• 20 g mleka skondensowanego
• 200 g szklanki śmietany kremówki
• 1 łyżka ekstraktu wanilii
• niesolone orzeszki ziemne do dekoracji


Kruchy spód:Wsypać orzeszki, cukier, mąkę, kakao i sól do malaksera z i miksować pulsacyjnie aż orzeszki zostaną drobno posiekane. Pokroić masło w kostkę i dodać do sypkich składników, miksować pulsacyjnie aż masa zacznie tworzyć grudki. Dodać żółtka i ekstrakt wanilii, miksować pulsacyjnie aż składniki się połączą, do uzyskania miękkiego, jednolitego ciasta. Ciasto zawinąć w folię i chłodzić 30 minut.
Po tym czasie formę na muffinki natłuścić i wylepić ciastem. POnakłuwac widelcem i piec w piekarniku nagrzanym do 280 stopni Celsjusza przez 12 minut (aż ciasto zmatowieje). Odstawić do ostygnięcia.

Aby przygotować sos czekoladowy należy czekolady połamać na małe kawałki i umieścić w misce. Śmietanę doprowadzić niemal do wrzenia i wylać na czekoladę. Odczekać minutę i wymieszać do uzyskania gładkiej masy. Odstawić do przestygnięcia.

Do przygotowania musu fistaszkowego najpierw należy utrzeć masło fistaszkowe z serkiem śmietankowym i wmieszać mleko skondensowane.
W oddzielnej misce ubić śmietanę z ekstraktem wanilii na sztywno, dodać połowę do masy fistaszkowej i dobrze wymieszać żeby masa się trochę „rozluźniła”, a następnie dodać resztę masy.

Na dno babeczek wyłożyć po łyżce sosu czekoladowego (zachować nieco do dekoracji),
Napełnić resztę babeczek do pełna musem fistaszkowym. Wierzch babeczek resztą sosu czekoladowego i położyć orzeszki. Schłodzić w lodówce około 30 minut.

Smacznego!





Muffinki z jabłkami i żurawinami



Do czekolady pasuje chyba wszystko. Każdy dodatek zyska na wartości, gdy konsumowany będzie razem z czymś czekoladowym. Albo kakaowym. Nauczyłam się już jeść ciasta z owocami – wręcz przepadam za nimi, więc jak tylko mam na coś ochotę, staram się moje wypieki nimi wzbogacać i dlatego postanowiłam dodać trochę owoców do ciasta, ciastka, a w zasadzie muffinki kakaowej. Ponieważ z owocami wypieki wydają mi się wilgotniejsze i dłużej świeższe zdecydowanie pomysł bardzo mi się spodobał, więc przystąpiłam do działania. Miałam do wyboru jabłka albo pomarańcze – więc wybór był raczej prosty. Sięgnęłam jeszcze po żurawinę, która w swojej słodkiej kwaskowości wspomogła jabłko i przełamała słodycz muffinki. Wierzch postanowiłam udekorować serkiem homogenizowanym waniliowym wymieszanym z ubitą kremówką, ale okazało się, że śmietana nie jest w stanie utrzymać lejącej się konsystencji sera. Jaki efekt? Czekoladowo, jabłkowo słodko - jabłkowe muffinki. Niestety poza smakiem jabłka nie czuć go w konsystencji wypieku, ale zdecydowanie nadrabia to żurawina – suszona ma specyficzną gumiastą i twardą dość strukturę, którą jak najbardziej wyczuwa się gryząc muffinkę. Wypiek może nie jest dziełem sztuki kulinarnej, ale zdecydowanie zasługuje na uwagę!


Składniki:
• 300 g mąki
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• 20 g kakao
• 150 g cukru
• 1 jajko
• 10 ml oleju
• 300 ml kefiru
• 1 jabłko (ok. 150 g)
• 50 g żurawiny suszonej
Ponadto:
• 160 g serka homogenizowanego waniliowego
• 50 ml śmietany kremówki
• Kilka draży kakaowych

Jabłko umyć, obrać ze skórki i pokroić na małe kawałeczki (kostkę).
W misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, kakao i cukier.
W drugiej, mniejszej miseczce roztrzepać jajko z olejem i kefirem.
Do mieszanki mącznej dodać masę jajeczną. Zmiksować. Na końcu dodać pokrojone jabłko i żurawinę. Wymieszać łyżką.
Formę na muffinki wypełnić 10 papilotkami. Do każdej wlewać porcję ciasta (do maksymalnie 2/3 wysokości) i piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez 22 minuty (lub do suchego patyczka). Wyjąć, wystudzić.
Kremówkę ubić, dodać do serka homogenizowanego – wymieszać. Udekorować wierzch muffinki a na czubek ułożyć po jednej draży.

Smacznego!