Sernik Snickers



Pomyślałam: czas na sernik. I natychmiast gdy sobie wyobraziłam smak pieczonego sera, połączonego z cukrem, jajkami i dodatkami – nabrałam wątpliwości, czy uda mi się dotrwać do końca dnia pracy i czy będę musiała wymyślić jakiś pretekst by zostawić wszystko tak jak leży na biurku i popędzić na szybkie zakupy, by móc oddać się pierwotnym rządzom i potrzebom upieczenia ciasta, nie patrząc na inne – bardziej przyziemne obowiązki, takie jak praca. Ale kilka głębokich wdechów, odbycie wewnętrznej kłótni i prawie przeprowadzenie analizy SWOT przekonały mnie, że muszę się wziąć w garść i przetrwać te kilka godzin we względnym opanowaniu i spokoju. A potem jeszcze bieganie. I prysznic. I wreszcie zakupy, i ciasto. Ufff…..udało się dotrwać.
Przepis miałam już dawno w głowie. Wiedziałam, że jest on pracochłonny, naprawdę wieloetapowy, ale byłam pewna, że smak wszystko zrekompensuje. Karmel, sos czekoladowy, orzeszki, małe snickersy i to wszystko otulone słodką masą sernikową. Cud, miód i orzeszki. Prawie dosłownie. Tylko bez miodu.
A jakie wyszło? Arcy-mega słodkie. Karmel, sos czekoladowy, snickersy i do tego lekko, ale zawsze posłodzony ser – to aż nadto nawet dla mnie – osoby, która potrafi pół puszki mleka skondensowanego wypić duszkiem na raz i się nie zasłodzić. Generalnie ciasto pyszne. Zapychające, słodziutkie, mięciutkie, z kawałkami batoników i chrupiących orzeszków ziemnych. Bomba. Ale…zbyt słodka. Ale pyszna. Ale zbyt słodka. Ale pyszna….
Dla tych, którzy chcą poczuć ekstremalną, pyszną, słodką z nuteńką słoności, chrupiącą ale i mięciutką słodycz – jest to idealna propozycja. Dla reszty – na własne ryzyko, bo uzależnia!


Składniki:
Spód:
• 300 g ciastek typu Oreo (kakaowych z kremem)
• 50 g masła
Masa sernikowa:
• 500 g sera na serniki
• 80 g cukru
• 20 g mąki
• 3 jajka
• 100 g kwaśnej śmietany
• 5 podwójnych batoników Snickers
• Sos karmelowy
• Sos czekoladowy
• Ok 30 – 40 g orzeszków ziemnych solonych
Sos karmelowy:
• 200 g cukru
• 30 g masła
• 180 g śmietanki
• 50 g białej czekolady
Sos czekoladowy:
• 120 g czekolady gorzkiej
• 20 g śmietanki + ewentualnie dolewka do rozrzedzenie konsystencji
• Cukier puder do smaku

Najpierw przygotować karmel: do garnuszka wsypać cukier i na średnim ogniu go skarmelizować (można podlać odrobinką wody, wtedy będzie łatwiej pilnować, by cukier się nie spalił). Gdy cukier się skarmelizuje, dodać masło, rozmieszać, by się rozpuściło. Ostrożnie wlać śmietankę, wymieszać i na końcu dodać czekoladę – cały czas mieszając, aż powstanie gęsty karmel. Odstawić do wystygnięcia i zgęstnienia.
Przygotować sos czekoladowy: czekoladę rozpuścić wraz ze śmietanką (gdy będzie zbyt gęsta konsystencja to dolać śmietanki), dodać cukier, wymieszać do powstania jednolitej konsystencji. Odstawić do wystygnięcia i zgęstnienia.
Przygotować spód: w misce rozdrobnić ciastka, dodać roztopione masło i wszystko bardzo dokładnie wymieszać. Wysypać na dno tortownicy (o średnicy 21 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i ugnieść dokładnie, by powstał szczelny spód. Odstawić.
Przygotować masę serową: Snickersy pokroić na małe kawałeczki. W dużej misie zmiksować ser z cukrem i mąką. Dodawać po jednym jajku, miksując po każdym wbiciu. Dodać śmietanę. Zmiksować. Wsypać batoniki. Szpatułką, delikatnie wmieszać je do masy.
Złożyć ciasto:
Na ciasteczkowy spód wlać dwie – trzy łyżki sosu karmelowego i czekoladowego. Równomiernie wysypać orzeszki. Na wierzch wyłożyć połowę masy serowej. Na tę masę wylać resztę sosów – przemieszać je by powstały esy-floresy i na wierzch wyłożyć resztę masy serowej.
Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni Celsjusza i piec około 1,5 godziny. Po tym czasie otworzyć piekarnik, przestudzić w piekarniku około 20 minut, wyjąć – wystudzić kompletnie i wstawić na noc do lodówki. Dopiero po schłodzeniu kroić.
Smacznego!


Mini serniczki z wiśniami i czekoladą



Znowu zatęskniłam za pieczonym twarogiem z cukrem. Nie wiem co w nim jest takiego wyjątkowego, ale jak raz na jakiś czas nie zjem nawet kawałka sernika to autentycznie choruję. Nie fizycznie, nie z gorączką, katarem i dreszczami. Ale psychicznie. Czegoś mi brakuje, cos jest nie tak i jakaś taka jestem nieswoja. I dosłownie malutki gryzik wystarcza by wszystko wróciło do normy, by przywrócić mnie do życia, stanu używalności i całkiem normalnego funkcjonowania.
Ostatnio też tak było, więc obeznana z pierwszymi objawami głodu sernikowego, jak tylko się takowe pojawiły popędziłam po twaróg, jajka, cukier i zamknęłam się w kuchni. Nie na długo, bo serniczki robi się błyskawicznie, ale niestety aby uzyskały pełnię smaku muszą wystygnąć. I najlepiej się schłodzić.
A co to za serniczki? Inspirowane Sernikiem Czarny Las z Moich Wypieków - ja jednak postanowiłam zrobić je w mniejszej wersji, aby każdy kto ma ochotę na coś na ząb - mógł, przechodząc, nawet nie zatrzymując się przy talerzu wziąć jednego takiego serniczka i od razu zjeść. Bo jak nagle najdzie ochota to nie ma zmiłuj. W tej sekundzie trzeba i już. Nie ma czasu na wyjmowanie talerzyka, wyjmowanie ciasta, krojenie, odkładanie, szukanie widelczyka…
A jaki jest sernik? Wcale nie bardzo słodki. Wiśniowy, owszem, sernikowy - owszem. Czekoladowy? Może troszeczkę. Ale wszystko razem łączy się w fajną kompozycję, która zadowoli wszystkich fanów serników, owoców, czekolady i umiarkowanej słodyczy.

Polecam!

Składniki: (na ok 18 sztuk)
• 9 sztuk (18 połówek) markiz kakaowych
• 500 g sera na serniki (zmielonego)
• 150 g cukru
• 2 jajka
• 10 g mąki ziemniaczanej
• 2 łyżki kwaśnej śmietany
• ok. 100 g wiśni
• 30 g mlecznej czekolady
• kakao do oprószenia

Markizy rozdzielić na dwie części. Jedna będzie z kremem - można go zdjąć, można zostawić.
Wyłożyć każdą połówką dno papilotki, uprzednio włożonej do formy na muffinki.
Czekoladę zetrzeć na tarce o najdrobniejszych oczkach.
W dużej misie umieścić twaróg i cukier. Zmiksować. Dodawać po kolei jajka, króciutko miksując po każdym dodaniu. Dodać mąkę i śmietanę. Zmiksować.
Wykładać po dużej łyżce masy do każdej papilotki (tak aby zapełnić około połowę jej wysokości) a następnie włożyć i troszkę wcisnąć w masę wiśnie - po dwie, trzy do każdej papilotki. Posypać łyżeczką startej czekolady i uzupełnić masą serową do końca papilotki. Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 stopni Celsjusza i piec około 25 minut. Aż ser się zetnie.
Wyjąć, wystudzić i przed podaniem posypać kakao. Schłodzić w lodówce.
Smacznego!

Śnieżny puch



Czy nadal macie przesyt świątecznych makowców, strucli, bogato nadzianych ciast drożdżowych i serników? Czy na myśl o ciężkich, zapychających ciastach robi Wam się gorąco i zaraz oczami wyobraźni widzicie siebie z kubkiem gorącej herbatki na trawienie? A może daliście radę i okres świąteczno - noworoczny przebrnęliście spokojnie, bez przeciążania brzucha?
U mnie tak właśnie było - nie przejadłam się, ale przyjemnie zaspokoiłam ochotę na świąteczne potrawy na cały rok.
Nadszedł także czas na noworoczny, poświąteczny wypiek. Lekki, delikatny, bardzo smaczny, słodki ale nie za słodki. Bardzo puszysty - wszak w skład wchodzi bita śmietana, galaretki i twaróg, i wszystko razem miksowane jest na puch. Zamiast tradycyjnego spodu kruchego czy ciasteczkowego są herbatniki, które zdecydowanie przyspieszają cały proces przygotowania ciasta i według mojej opinii jeszcze bardziej tworzą go lekkim - cieniutka warstwa herbatników nie obciąży tak bardzo jak pokaźna warstwa kruchego ciasta.
Zdecydowanie Śnieżny puch jest śnieżnym puchem, tak lekkim, że można jeść kawałek za kawałkiem i nie wiadomo kiedy zniknie pół tortownicy! Przepis znalazłam tutaj i zmieniłam jedynie kolejność łączenia składników.


Składniki:
• 500 g twarogu lub sera na sernik
• 30 g cukru pudru
• 2 bite śmietany w proszku (typu Śnieżka)
• 250 ml mleka
• 2 galaretki cytrynowe (wtedy ciasto jest jasne, inny kolor lekko zabarwi ciasto)
• 500 ml wrzątku

• 50 g wiórków kokosowych
• 15 g masła
• 10 g cukru

• 100 g herbatników

Formę do pieczenia (u mnie prostokątna 20 cm x 26 cm) wyłożyć folią spożywczą i spód dokładnie pokryć herbatnikami.
Galaretki rozpuścić w 500 ml wody, wymieszać, odstawić do całkowitego wystudzenia, a następnie schłodzić w lodówce.
Bite śmietany zmiksować z mlekiem i cukrem.
Do dużej miski przełożyć twaróg. Lekko go zmiksować, by się troszkę rozluźnił, a następnie dodawać bitą śmietanę, cały czas miksując i wlać zimne galaretki - miksując tak długo aż wszystko się połączy. Masę wylać na herbatniki. Wstawić do lodówki.
W niewielkim garnuszku stopić masło, dodać wiórki kokosowe i cukier. Wszystko podgrzewać, aż wiórki się zarumienią. Wyłączyć gaz i odstawić do przestygnięcia. Zimnymi wiórkami posypać wierzch ciasta i ponownie wstawić do lodówki na co najmniej 5 - 6 godzin (najlepiej na całą noc) aż masa dobrze stężeje.
Smacznego!


Sernik japoński



Wydawało mi się, że w kwestii ciast, ciastek i deserów jestem już na takim stopniu zaawansowania, że widziałam, czytałam przepisy lub próbowałam ogromną ilość dziwnych połączeń, a składniki poszczególnych wypieków już mnie nie zdziwią. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, szczególnie gdy w grę wchodzą przepisy z zagranicznych blogów lub książek, ale i tam napatrzyłam się już na taką dawkę cukru połączoną z syropem glukozowym, że chyba przestałam być wrażliwa na takie odmienności.
I chociaż w większości przypadków sprzeciwiam się tradycji, lubię innowacje i zmiany, są pewne rzeczy, których nie ruszę, bo wiem, że takie muszą być i koniec. Ciasto jabłkowe ma być z jabłkami a nie z musem jabłkowym, nie wyobrażam sobie jedzenia chleba z wsadem karmelowym, aby uzyskać ciemny kolor (choć wiem, że taki jest w powszechnym obrocie), ciasto drożdżowe tylko zwykłe - nie czekoladowe, kawowe czy miętowe, a sernik to tylko ser, jajka, spód i dodatki. Ale głownie ser. W 90% ser. I podążając za moimi zasadami, trzymając się ściśle określonych przeze mnie wyznaczników upiekłam sernik, w którym jest aż….125 g sera. Całe pół kostki. Sernik w czystej postaci…. I dlatego go upiekłam. Bo miał być puszysty, biszkoptowy, lekki i inny. I taki rzeczywiście wyszedł.
Sernik prawie bez sera, który, przez to nie smakuje typowo sernikowo, ale biszkoptowo z posmakiem sera. Jest leciutki - to fakt. Ale strukturę ma inną, piankową, ciastową. Dla mnie - średnia czwórka.
Wy oceńcie sami, bo warto spróbować czegoś innego, nowego, nietypowego.
Przepis zaczerpnęłam z tej strony, zrobiłam z połowy ilości składników i taką ilość podaję poniżej:


Składniki:
• 70 g cukru
• 3 jajka
• 25 g masła
• 120 g kremowego serka
• 50 ml mleka
• 1 łyżka soku z cytryny
• 30 g mąki pszennej
• 10 g mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Białka oddzielić od żółtek. Białka przelać do większej miski.
W naczyniu umieszczonym nad kąpielą wodną umieścić masło, kremowy serek i mleko. Rozpuścić, wymieszać, do połączenia i uzyskania gładkiej masy. Zdjąć z kąpieli wodnej, wystudzić. Następnie dodać żółtka, przesianą mąkę pszenną, mąkę ziemniaczaną i sok z cytryny. Wymieszać do połączenia.
Białka ubić mikserem na sztywną masę. Do ubitych dodawać stopniowo cukier, cały czas miksując. Ubite białka połączyć z płynną masą serową, bardzo delikatnie wymieszać szpatułką, by białka nie opadły.
Formę owalną o wymiarach 17 cm x 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia: spód i boki, pozostawiając 'kołnierz' z papieru wystający 2 cm ponad formę. Jeżeli forma nie jest ceramiczna należy ją z zewnątrz owinąć folią aluminiową, bo ciasto jest pieczone w kąpieli wodnej.
Formę umieścić w większym naczyniu żaroodpornym. Do tak przygotowanej formy przelać masę serową, wyrównać. Do naczynia żaroodpornego nalać wrzątku, w taki sposób, by woda sięgała minimum do połowy wysokości formy. Wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec w temperaturze 160ºC przez 45-50 minut (ja robiłam z mniejszej ilości składników i tyle czasu wystarczyło). Przestudzić (można w lekko uchylonym piekarniku). Wyjąć i włożyć do lodówki na minimum 3 godziny, a najlepiej na całą noc.
Udekorować dowolnie - u mnie sos czekoladowy.

Czekoladowy sernik z pistacjowo–kokosową wkładką



Serniki to takie wdzięczne ciasta, że zawsze się udają i zawsze ma się na nie ochotę. Dodatkowo każda ich odmiana jest smaczna i wszystko do sera pasuje. A ja, jako wielbicielka serników, lubię eksperymentować, lubię coś odmieniać, lubię coś dorzucić niebanalnego, co zmieni zwykły twaróg z cukrem i jajkami w całkiem inne, nieoczywiste ciasto.
Staram się za każdym razem coś zmieniać, nie lubię monotonnych, tych samych ciast, które zanim spróbuję wiem jak smakują. Nie lubię nudy. Dlatego też po serii ciast ucieranych i babeczek zapragnęłam czegoś innego. Tak, tak – sernika. Ale sernika z jakimś twistem – czymś, co dla mnie było inne, nowatorskie i niespodziewane w smaku.
I oto proszę, efekt. Czekoladowy sernik z nadzieniem koksowo-pistacjowym. Pycha. Wcale nie za słodki, miałki z chrupiącymi orzechami. Konsystencja jest bardzo miękka, kremowa – a czekolada dodatkowo jeszcze tę miękkość i aksamitność uwydatnia. Wkładka pistacjowo – kokosowa przerywa tę gładkość, dodaje pazura, odrobinę chrupkości. A wiórki kokosowe na wierzchu zdecydowanie uwydatniają smak, całkiem przyjemnie wieńczą ten ciekawy smak i całkiem oryginalne połączenie.
Smacznego!


Składniki:
Spód:
• 200 g herbatników maślanych
• 60 g masła
• szczypta soli

Pistacjowo – kokosowe nadzienie:
• 200 g obranych pistacji
• 150 g wiórków kokosowych
• 70 g masła
• 250 g mleka zagęszczonego niesłodzonego
• 4 żółtka
• 150 g cukru
• szczypta soli

Masa serowa:
• 1 kg sersa na sernik
• 3 jajka
• 160 g cukru
• 220 g czekolady (deserowej, gorzkiej lub pomieszanej z mleczną)
• 30 g kakao
• 180 g. jogurtu naturalnego/ śmietany

Przygotować spód: herbatniki pokruszyć, dodać sól, wymieszać. Masło stopić i dokładnie wymieszać razem z herbatnikami. Wyłożyć nimi i docisnąć spód tortownicy o średnicy 22 cm (wyłożonej papierem do pieczenia). Podpiec w piekarniku nagrzanym do 175 stopni Celsjusza przez 10 – 15 minut. Odstawić.
Przygotować nadzienie: wiórki kokosowe podprażyć na patelni lub około 10 minut w piekarniku. Wystudzić. Pistacje posiekać na mniejsze kawałki.
W rondelku o grubym dnie umieścić masło, mleko zagęszczone, cukier i żółtka. Mieszając gotować na małym ogniu aż wszystko zgęstnieje (około 10 – 15 minut). Należy często mieszać, żeby jajka się nie ścięły. Jak masa zgęstnieje, dodać wiórki kokosowe (kilka łyżek odłożyć do dekoracji) i pistacje. Wymieszać, odstawić do przestudzenia.
Przygotować masę serową: Czekoladę stopić w kąpieli wodnej, lub na parze, lub w mikrofalówce. Do dużej misy przełożyć ser, jajka cukier i kakao. Zmiksować. Dodać czekoladę i jogurt naturalny. Ponownie zmiksować.
Połowę masy sernikowej wylać na podpieczony spód. Wyłożyć ¾ nadzienia (będzie ciężko rozsmarować, ja wykładałam kopczyki obok siebie). Zalać pozostałym sernikiem. Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni Celsjusza na około 1 godzinę. Wystudzić w piekarniku, na noc schować do lodówki.
Następnego dnia na wierzchu ciasta rozprowadzić pozostałe nadzienie (można je rozrzedzić łyżką wody i podgrzać, żeby było łatwiej) i posypać pozostałymi wiórkami kokosowymi.
Smacznego!