Biszkoptowy tort z budyniem



Ciasto na specjalną okazję. Można je nazwać tortem, można nazwać przekładanym biszkoptem lub po prostu ciastem z kremem. Jednakże nazwa nie ma większego znaczenia w obliczu czegoś tak niebanalnego. Bo muszę przyznać, że ciasto wyszło absolutnie perfekcyjne. W smaku, wyglądzie, konsystencji i w reakcji konsumujących.
Co w nim jest tak wyjątkowego? Idealny, żółciutki biszkopt. Mięciutki, wilgotny, słodki i elastyczny. A krem? Czekoladowy krem do smarowania pieczywa zmiksowany z budyniem, jest lżejszy niż maślany, dzięki czemu całe ciasto jest leciutkie i pomimo swojego pokaźnego rozmiaru można swobodnie zjeść nie jeden, ale dwa porządne kawały i nie mieć dość!
Przepis zaczerpnęłam z gazetki „Ciasta”

Składniki:
7 jajek
170 g cukru
200 g mąki pszennej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
100 g dżemu malinowego

Krem:
opakowanie budyniu waniliowego
500 ml mleka
50 g masła
300 g kremu czekoladowego typu Nutella

Opakowanie biszkoptów i rurek z kremem

Żółtka oddzielić od białek. Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiać. Białka ubić na sztywną pianę pod koniec ubijania dodawać po łyżce cukru. Wmiksować po jednym żółtku. Wsypać mąkę z proszkiem i delikatnie wymieszać łyżką.
Przygotować tortownicę i blachę do pieczenia. Obie formy wyłożyć papierem do pieczenia. 1/3 masy ciasta wylać do tortownicy, a resztę rozsmarować na blasze. Wszystko wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i piec przez ok 20 minut (ciasta powinny urosnąć i zbrązowieć). Wyjąć, wystudzić.
Przygotować krem: budyń ugotować według przepisu na opakowaniu. Przestudzić. Zmiksować z miękkim masłem i kremem czekoladowym.
Okrągły placek ciasta (stanowiący spód) posmarować dżemem.
Ciasto upieczone na blasze posmarować połową kremu. Pokroić je na paski o szerokości około 2 – 2,5 cm. Pierwszy pasek zwinąć (jak roladę) i położyć pionowo na środku ciasta z dżemem. Następnym paskiem obłożyć (otulić) ten pierwszy, przyklejając go warstwą kremu. Kolejnym paskiem obłożyć ten drugi. Układać paski aby cały spód z dżemem został zakryty. Wierzch i boki ciasta posmarować resztą kremu i udekorować biszkoptami i rurkami z kremem. Ciasto wstawić do lodówki na kilka godzin, by nabrało odpowiedniej konsystencji i przeszło smakami.
Smacznego!



Rolada dyniowa z serem



Przynajmniej raz w roku musi być. Nie wiem dlaczego, ale sezon na to właśnie warzywo wzywa mnie do odpowiedzi i mobilizuje do wykorzystania go zarówno na sposób słony i słodki. Chodzi oczywiście o dynię, której możliwości przerobienia są chyba niewyczerpane.
Dlatego też jak tylko zobaczyłam w sklepach zwiększone ilości tego wrzywa, na dodatek wyeksponowane – zmobilizowałam się natychmiast i ruszyłam do kuchni. Najpierw na warsztat wzięłam zupę dyniową. Potem placki. W międzyczasie z okrągłej, kształtnej bulwy powstała uśmiechnięta, wycięta głowa oświetlona od środka świeczuszką, aby na końcu ostatecznie zakończyć sezon ciastem. I tym właśnie się z Wami dzielę. Ciastem, którego jeszcze z dodatkiem dyni nie robiłam – roladą. Dyniowa rolada, z korzennym smakiem i nadzieniem serowym.
Szybka, prosta, efektowna, pyszna i zdecydowanie godna polecenia. Najlepsze w niej jest chyba to, że dzięki dodatkowi dyni ciasto jest bardzo długo świeże i wilgotne. Nie kruszy się w ogóle, trzyma formę i naprawdę fajnie wygląda.


Składniki:
Ciasto:
• 120 g mąki
• 110 g cukru
• 1 łyżeczka sody oczyszczonej
• 2 łyżeczki przyprawy korzennej
• 170 g puree z dyni
• 3 jajka
• 1 łyżeczka soku z cytryny

Nadzienie:
• 250 g serka śmietankowego
• 50 g masła
• odrobina esencji waniliowej
• 70 g cukru
• 1 łyżeczka żelatyny + 50 ml wody

Przygotować ciasto: W misce wymieszać mąkę, cukier, sodę i przyprawę. Dodać puree, jajka i sok z cytryny. Zmiksować. Ciasto wylać na blachę do pieczenia o wymiarach 13 cm x 32 cm, wyłożoną papierem do pieczenia i piec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza przez 15 minut.
W międzyczasie na blat wyłożyć czystą ściereczkę. Spryskać ją wodą, posypać lekko cukrem. Gdy ciasto się upiecze, wyjąć je z piekarnika i od razu przełożyć na ściereczkę odwracając do góry nogami (tak, aby spodnia powierzchnia ciasta (ta z papierem do pieczenia) znalazła się na górze). Delikatnie zdjąć papier i od razu zwinąć roladę – razem ze ściereczką. Tak, jakby ściereczkę zwijać w roladę. Zostawić do wystudzenia.
W międzyczasie przygotować nadzienie: Żelatynę zalać gorącą wodą i wymieszać do rozpuszczenia. W misce zmiksować serek śmietankowy, masło, esencję waniliową i cukier. Dodać żelatynę, zmiksować i poczekać aż masa lekko stężeje (ale będzie nadal smarowna).
Gdy ciasto wystygnie, rozwinąć je, usunąć ściereczkę i całą powierzchnię posmarować serkiem, zostawiając jednak około 1 cm od zewnętrznego brzegu. Zwinąć roladę. Wstawić do lodówki na kilka godzin aby masa stężała. Przed podaniem obsypać lekko kakao.
Smacznego!

Cygańskie ścieżki



Macie czasami tak, że wiecie, że coś jest kompletnie nie dla Was. Nie będzie Wam smakowało lub nie będziecie wiedzieć co z daną rzeczą zrobić, albo po porostu jej nie potrzebujecie a jednak decydujecie się na jej zakup? Ja staram się eliminować takie zachcianki, ale czasami nie mogę się oprzeć. Jak coś ładnie wygląda, to nie ma wyjścia – musi być moje. Szczególnie, jeżeli chodzi o sprawy związane z jedzeniem, a konkretnie z własnoręcznym pieczeniem ciast. Tak, tak. Może to zabrzmiało dość dziwnie, ale dlaczego tak bardzo wszyscy blogerzy kulinarni starają się sfotografować potrawę jak najapetyczniej? Właśnie dlatego, żeby jak najwięcej osób się na nią skusiło. A ja podatna jestem na zdjęcia. Bardzo. I chociaż czytając składniki i technologię wykonania potrafię ocenić, czy finalny wypiek przypadnie mi do gustu czy nie – czasem zdrowy rozsądek przegrywa z chęcią sprawdzenia, czy aby na pewno dana rzecz nie jest dla mnie.
I już wiem. Cygańskie ścieżki, choć piękne wizualnie nie staną się moim ulubionym ciastem. Chociaż, muszę przyznać, że nie jest złe – moja Mama okrzyknęła je wręcz mistrzowskim, ale ja zachowuję zdrowy dystans. Samo ciasto, na bazie białek z różnymi dodatkami zmieniającymi kolor prezentuje się efektownie, a krem stanowi swoisty sernik na zimno – mieszanina galaretki z serkiem homogenizowanym. I chyba to mi w tym cieście najbardziej nie pasuje – ja nie lubię tego połączenia. Ale wszystkim, którzy ciasto próbowali – niezwykle zasmakowały ścieżki, chociaż chyba większy efekt „ŁAŁ” wywołał u nich sam jego wygląd.
Przepis zaczerpnęłam stąd (leciutko tylko zmieniłam ilość cukru i oleju).


Składniki:
Ciasto:
• 9 białek
• 200 g cukru
• 1 cukier wanilionowy
• 200 g mąki
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• 150 g oleju (niecałe ¾ szklanki)
Ponadto:
• 4 żółtka + 2 łyżki mąki
• 30 g maku
• 10 g kakao
• 1 opakowanie kisielu wiśniowego

Krem:
• 400 g serka homogenizowanego
• 1 opakowanie czerwonej galaretki
• 4 galaretki w różnych kolorach

Najpierw należy przygotować 4 galaretki w różnych kolorach: Każdą z nich przygotować według przepisu na opakowaniu, zmniejszając ilość wody do 1 szklanki. Wystudzić, zostawić do stężenia a następnie pokroić w małe kwadraciki.
Przygotować ciasto: Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec dodawać stopniowo cukier i cukier wanilinowy. Następnie dodać mąkę, proszek do pieczenia i olej, i wszystko bardzo dokładnie wymieszać. Ciasto podzielić na 4 równe części.
Do pierwszej dodać 4 żółtka i 2 łyżki mąki – wymieszać.
Do drugiej – mak. Wymieszać.
Do trzeciej – kakao. Wymieszać.
Do czwartej – kisiel (proszek, prosto z torebki). Wymieszać.
Blachę, u mnie kwadratowa o boku 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na środek wykładać na zmianę po dwie łyżki każdej z mas. Najpierw dwie łyżki pierwszej masy, na jej środek dwie łyżki drugiej masy, następnie na sam środek dwie łyżki trzeciej masy i na końcu dwie łyżki czwartej. Aż do wykorzystania całego ciasta. Tak przygotowane ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i piec około 40 minut (do suchego patyczka). Wyjąć, wystudzić. Następnie przekroić na dwa blaty (jak tort).
Przygotować krem:
Jedną galaretkę rozpuścić według instrukcji na opakowaniu, zmniejszając ilość wody do 1 szklanki. Wystudzić, schłodzić i poczekać aż zacznie tężeć (choć jeżeli będzie płynna to też się uda).
Do miski przełożyć serek homogenizowany i wlać zimną galaretkę. Zmiksować dokładnie.
Następnie wsypać wcześniej pokrojone 4 kolory galaretek i delikatnie wymieszać.
Spód ciasta włożyć do blachy. Wyłożyć cały galaretowy krem, a wierzch ciasta odwrócić (środkiem do góry by było widać teksturę ciasta) i położyć na krem. Leciutko docisnąć. Wstawić do lodówki najlepiej na całą noc.
Smacznego!



Mazurek z solonym karmelem i chałwą



Zbliżają się Święta, trzeba więc powziąć decyzje co do menu. U mnie w domu podział jest taki: razem z Mamą obmyślamy potrawy, a następnie się nimi dzielimy – ja zawsze robię ciasta, ciasteczka i desery a Mama sałatki, mięsa i wytrawne zakąski. Oczywiście tych niesłodkich potraw jest dużo więcej, więc ja też przejmuję część zadań, ale priorytetowo traktuję słodycze. Mazurek, który obowiązkowo musi znaleźć się na naszym stole staram się jakoś urozmaicić. Albo dodać jakiś nietypowy składnik, albo cokolwiek zmienić, żeby na stole nie pojawił się kolejny kruchy placek z rozsmarowanym kajmakiem.
Teraz zrobiłam inaczej. Zamiast kajmaku dałam karmel, który posoliłam – żeby nie był taki mdły, a na wierzch pokruszyłam chałwę. Fajna sprawa. Słodko – słone nadzienie, słodka chałwa, która w postaci okruszków i kleksów nie zasładza, a zdecydowanie podbija smak i dodaje nutki oryginalności dla naszego klasycznego, typowego mazurka.
Polecam!


Składniki:
Ciasto:
• 250 g mąki
• 125 g masła
• 60 g cukru
• 2 jajka
Solony karmel:
• 200 g cukru + 2 łyżki wody
• 50 g masła
• 200 g śmietanki kremówki
• 150 g białej czekolady
• ½ łyżeczki soli
Ponadto:
• 50 g chałwy waniliowej

Przygotować ciasto: masło posiekać z mąką, do powstania okruszków. Dodać cukier i jajka, i wszystko zagnieść w gładkie ciasto. Uformować z niego kulę i schłodzić w lodówce przez przynajmniej pół godziny. Następnie z 2/3 ilości ciasta rozwałkować spód, a z 1/3 zrobić długi rulonik, który ułożyć na krawędziach spodu. Lekko przycisnąć i upiec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza przez 20 minut. Wyjąć, ostudzić.
Przygotować karmel: Do garnuszka wsypać cukier i wlać wodę. Włączyć gaz i gotować, aż cukier się skarmelizuje. Następnie dodać masło, kremówkę i wszystko wymieszać. Jeżeli cukier się zbryli – należy dalej gotować i mieszać. Wszystko się rozpuści. Do gorącego karmelu wkruszyć czekoladę i dodać sól. Ponownie wymieszać, do rozpuszczenia czekolady. Pogotować jeszcze około 5 minut, aż karmel zgęstnieje. Wyłączyć gaz, ostudzić.
Na wystudzony spód wyłożyć wystudzony karmel. Rozsmarować go, a na wierzch powtykać kawałki chałwy.
Smacznego!



Orzechowo – kawowy torcik



Upiekłam sobie tort. Nie przez przypadek, nie dlatego, że nagle pokochałam torty, ale z innego zupełnie banalnego powodu. To jest tort urodzinowy. Mój tort. Co prawda urodziny miałam we wtorek, ale ponieważ według zasady, że w pewnym wieku wszystko już można, ale nigdy nie ma na to czasu – ja na ten wpis znalazłam czas dopiero dzisiaj. Ale, ale – w oktawie się mieści. Więc mogę powiedzieć, że jest to urodzinowy tort. Bez świeczek, bo to już wstyd próbując zdmuchnąć taką liczbę płomieni. Poza tym, mam pewne obawy, że ta ilość nie zmieściłaby się na torcie.
A co do samego tortu, to obawy miałam tylko wtedy, gdy w oryginalnym przepisie zobaczyłam zdjęcie przedstawiające tort.. Bo poza tym kompletnie nie przypomina on (poza wyglądem) tortów rozumianych przeze mnie jako biszkoptowe placki nasączone jakimś podejrzanym alkoholem zmieszanym z czymś nieokreślonym i przełożone masą przypominającą bitą śmietanę, a jak będzie to tort w wersji De Lux, to jeszcze poza śmietaną jest coś, co powinno przypominać dżem, a na wierzchu obowiązkowo owoce kandyzowane. Fuj.
Ten tort jest zupełnie inny. Samo ciasto nie jest napuszone, a konkretne i orzechowe. Bardzo przyjemne w smaku, czuć bardzo orzechy i chociaż jest miękkie, to nie przypomina waty, którą często można uświadczyć w kupnych tortach. W przypadku kremu – również miłe zaskoczenie. Oryginalny przepis zaleca użycie serka Mascarpone, ja jednak zdecydowałam się na bardzo gęsty twaróg, który okazał się dobrym pomysłem. Smak kremu jest wspaniały – kawowo – słodki. Czyli czuć kawę bardzo dobrze, ale kompletnie nie ma tej charakterystycznej goryczy, jaką kawa sama z siebie generuje. Krem można dosładzać według upodobań. Gdyby okazał się zbyt rzadki – wtedy warto zagęścić go mlekiem w proszku (jeżeli mamy granulowane, to koniecznie trzeba je zblendować na proszek), które nie zmieni smaku, a „wciągnie” wilgoć i krem nabierze odpowiedniej konsystencji.
Zdecydowanie polecam! Przepis stąd, z moimi zmianami.


Składniki:
• 100 g miękkiego masła
• 150 g cukru
• 3 jajka
• 150 g mąki
• 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
• 70 g orzechów laskowych
• 2 łyżeczki kawy rozpuszczone w 1 łyżce gorącej wody

Krem:
• 350 g gęstego twarogu (można użyć Mascarpone, jak w oryginale)
• 80 g cukru pudru
• 3 łyżeczki kawy rozpuszczone w 2 łyżeczkach gorącej wody
• ewentualnie mleko w proszku dla osiągnięcia odpowiedniej konsystencji


Przygotować ciasto: Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiać. Orzechy posiekać bardzo drobno. Masło utrzeć z cukrem na puszystą i jasną masę. Po kolei wbijać jajka, miksując po każdym dodaniu. Stopniowo dosypywać mąkę. Miksować dalej. Dodać orzechy i kawę i ponownie, delikatnie zmiksować do połączenia składników. Masę wylać do tortownicy o średnicy 20 cm wyłożonej od spodu papierem do pieczenia, a po bokach wysmarowanej masłem i obsypanej mąką i piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez około 20 minut (do suchego patyczka). Lekko przestudzić w piekarniku, a następnie całkowicie wystudzić na kratce.
Przygotować krem: Twaróg wymieszać z cukrem pudrem. Dodać kawę i ponownie wymieszać. Gdyby krem okazał się zbyt rzadki – dosypać mleko w proszku (zaczynając od 2-3 łyżek) i schłodzić. Po godzinie krem powinien nabrać odpowiedniej konsystencji. Jeżeli nadal będzie zbyt rzadki – dosypać mleka.
Upieczone i wystudzone ciasto przekroić wzdłuż na pół. Następnie około 1/3 kremu posmarować dolny blat, przykryć górnym a resztą kremu posmarować górę i boki tortu. Udekorować orzechami i schłodzić w lodówce.
Smacznego!