Czekoladowe ciastka z kokosem



Odkryłam, jak na razie, najlepsze ciastka na świecie! Są one tak dobre, że – ku mojemu zdziwieniu – robiłam je już dwa razy w odstępie raptem dwóch tygodni. A to mi się nie zdarza.
I co więcej – są niezwykle szybkie w przygotowaniu. Świadczyć o tym może fakt, że za pierwszym razem piekłam je na dzień (a w zasadzie wieczór) przed wyjazdem na urlop, w między czasie dopakowując się, potem piekąc kolejne ciasto, sprzątając i wysypiając przed podróżą 
Nie wiem dlaczego wcześniej ich nie upiekłam, wszak mają wszystko to, co według mojej niezwykle subiektywnej oceny – idealne ciastka powinny zawierać. Zdecydowany, mocny smak – tutaj czekoladowy. W środku smak mleczno – kokosowy. Wszystko razem jest słodkie, ale z wyraźną nutą kakao i czekolady. Intensywne. Współgrające idealnie. Ciastka są miękkie, z kawałkami czekolady, można by rzec, że wręcz ciągnące, a nadzienie w środku sycące, również „do żucia”, z wiórkami kokosowymi. Zamulają, nie kruszą się, utrzymują długo świeżość, po prostu petarda!
Słodycz kontrastuje z polewą czekoladową, która bazując na gorzkiej czekoladzie i kakao tworzy przeciwwagę i zdecydowanie jest punktem obowiązkowym w przygotowywaniu tych malutkich cudeniek.


Składniki (na około 15 ciastek):
Nadzienie kokosowe:
• 80 g wiórków kokosowych
• 520 g mleka skondensowanego słodzonego
• 1/8 łyżeczki soli
Ciastka:
• 180 g mąki
• ½ łyżeczki proszku do pieczenia
• szczypta soli
• 50 g kakao
• 100 g masła
• 60 g cukru białego
• 60 g cukru brązowego
• 1 jajko
• 100 g gorzkiej czekolady
Polewa:
• 60 g gorzkiej czekolady
• 50 g masła
• 60 g cukru
• 60 ml mleka
• 10 g kakao
• wiórki kokosowe (max 20g)

Przygotować nadzienie: w miseczce połączyć wiórki kokosowe z mlekiem skondensowanym i solą. Dokładnie wymieszać odstawić do lodówki co najmniej na czas przygotowywania masy na ciastka.
Przygotować ciastka: Czekoladę posiekać na kawałeczki.
Do miseczki przesiać mąkę, proszek do pieczenia, sól i kakao. Wymieszać.
W drugiej misce utrzeć masło z cukrami na puszysta masę. Dodać jajko, zmiksować. Powoli dodawać mieszankę mączną, cały czas miksując – będzie ciężko, powstaną małe kuleczki ciasta, ale tak powinno być. Ciasto powinno być lepkie. Na końcu dodać czekoladę – wymieszać łyżką. Teraz ciasto najlepiej schłodzić – im dłużej tym lepiej, ale można tez od razu zabrać się za sklejanie.
Zmoczyć ręce – będzie łatwiej. Wyjąc nadzienie z lodówki. Odrywając kawałek ciasta, rozpłaszczać go w dłoni, na środek kłaść niewielką ilość nadzienia – i sklejać końcówki, tak by powstała kulka. Można ją spłaszczyć, lub zostawić taką jaka powstanie. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Gdy wszystkie ciastka będą uformowane, blachę włożyć do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i piec maksymalnie 9 minut, aż ciastka tylko lekko zaczną się ścinać. Wyjąć, wystudzić kompletnie.
Przygotować polewę: w niewielkim garnuszku rozpuścić czekoladę z masłem. Dodać cukier, wlać odrobinkę mleka i kakao. Mieszając cały czas można lekko podgrzewać aż kakao się rozpuści i cała masa będzie miała jednolitą konsystencję. Gdyby była zbyt gęsta – dolewać mleko do odpowiedniej konsystencji. Wystudzić kompletnie – masa jeszcze zgęstnieje ( można wstawić do lodówki, ale pilnować). Zimną i gęstą polewą oblewać zimne ciastka i posypywać wiórkami kokosowymi.
Smacznego!


Owsiane ciastka z białą czekoladą i borówkami



Jako że sezon na borówki amerykańskie się zbliża, a krzaczki u Rodziców na działce są ponad normę ambitne i dają tyle owoców, że nie jeden straganiarz mógłby się u nich zaopatrywać - musiałam wykorzystać zamrożone zapasy z ubiegłego sezonu. Jednakże borówki to nie jagody i kolor, który oddają jest raczej bury niż intensywnie fioletowy, dlatego wszelakie ciasta, które miałyby czerpać barwę z owoców siłą rzeczy odpadły już w przedbiegach. Niestety jakiekolwiek naruszenie struktury tych owoców, a potem poddanie ich długiemu działaniu gorącej temperatury piekarnika niesie ryzyko wypuszczenia soku i ..... kiepskiego finalnego koloru. A jak wiadomo - je się również oczami. No to co? To może coś, co nie uszkodzi owoców, co krótko się piecze i pozwoli kontrolować ułożenie i stopień wypieczenia? Tak! To jest to. Ciastka. Upiekłam ciastka. Z borówkami i białą czekoladą. I płatkami owsianymi i szczyptą cynamonu.
Wyszły fajne, kruchutkie na brzegach i jednocześnie baaardzo mięciutkie w środku. Wręcz łamiące się w rękach. I te borówki, słodka czekolada przełamana lekką nutką cynamonu. Fajne. Smaczne, ładne i apetyczne. Szybko się robią, szybko pieką i szybko stygną. Jakbyście nie mieli co zrobić z nadmiarem borówek - proszę! Korzystajcie!

Składniki:
• 160 g mąki
• 80 g płatków owsianych
• 1/2 łyżeczki cynamonu
• 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
• szczypta soli
• 100 g masła
• 80 g białego cukru
• 40 g brązowego cukru
• 1 jajko
• 70 g białej czekolady - posiekanej na małe kawałeczki
• 100 g borówek amerykańskich

W niewielkiej misce wymieszać mąkę, płatki owsiane, cynamon, proszek do pieczenia i sól.
W drugiej misce utrzeć masło z cukrami na gładką i puszystą masę. Wbić jajko - ponownie zmiksować. Stopniowo dodawać mieszankę mączną, cały czas miksując.
Dodać czekoladę - wymieszać łyżką. Bardzo delikatnie wmieszać borówki.
Za pomocą łyżki (albo jakkolwiek chcecie) formować okrągłe ciastka i wykładać je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia zachowując odstęp.
Piec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza przez ok 8 minut (będą bardzo miękkie) lub dłużej - ok 10 minut (będą bardziej kruche)
Wyjąć, wystudzić.
Smacznego!

Ciastka z masłem orzechowym w czekoladzie i cukrze pudrze



Aż dziwne, że tym razem udało mi się – zamiast wpakować w siebie cały słoik masła orzechowego – wykorzystać je do wypieków. A wiecie, że to nie jest takie oczywiste i najczęściej zastanawiając się, co z nim zrobić – na wpół świadomie wyjadam je ze słoika, aż zostanie go tak mało, że już nic się nie da uratować. I trzeba zjeść. Wtedy – przy kupnie następnego słoika – obiecuję sobie, że na pewno jakoś je dobrze wykorzystam. I myślę – trzymając łyżeczkę w jednym ręku, a słoik w drugim, cóż by tu upiec, aż znowu orientuję się, że już nie ma większości zawartości i abarot – od nowa. Ale nie tym razem. Tym razem miałam silne postanowienie. Wkładając słoik masła do koszyka wiedziałam jak je spożytkuję i byłam pewna, że nie pozwolę sobie na zmarnowanie kolejnych kilkuset (300 – 400?) gramów. Koniec. Nie otworzę, nie zjem, nie spróbuję. No dobrze, może troszkę. Może łyżeczkę. No dwie. I jedna rano – na rozpęd. Ale nie więcej. Maks. Musi zostać na ciastka. To może od razu odłożę odpowiednią ilość na bok, gdybym się rozpędziła w tych łyżeczkach. I udało się. Miałam taką ilość, jaka była mi potrzebna.
Upiekłam ciastka. Z masłem orzechowym, oblane czekoladą i obsypane cukrem pudrem. Bajka. Ciacha miękkie, same w sobie niezbyt słodkie, w czekoladzie – gorzkiej, dla równowagi i słodkim cukrze pudrze. Bardzo ładnie się prezentują, po kilku godzinach w lodówce również nabierają odpowiedniej konsystencji, są miękkie, ale nie rozpadają się. Nie zasładzają, choć cukier puder na wierzchu robi swoje. Ale posmak czekolady wyraźnie tę słodycz balansuje, a sam lekko słonawy smak ciastka – idealnie uzupełnia. Wszystko robi się bardzo szybko, choć czekanie aż ciastka wystygną – zanim się je obtoczy i potem zastygną, dłuży się niemiłosiernie. Ale warto. Polecam!

Składniki:
Ciastka:
• 50 g masła
• 250 g masła orzechowego
• 50 g cukru brązowego
• 50 g cukru białego
• 1 jajko
• 1 łyżeczka sody oczyszczonej
• 1 łyżeczka soli
• 160 g mąki
Polewa:
• 150 g czekolady gorzkiej
• 40 g masła orzechowego
• 50 g masła
• ok. 200 – 250 g. cukru pudru

Przygotować ciastka: W misce utrzeć masło z masłem orzechowym na gładką masę. Dodać oba cukry – ponownie zmiksować. Wbić jajko, wsypać sodę oczyszczoną i sól. Zmiksować. Powoli dodawać mąkę – miksując, lub mieszając ręcznie aż wszystko zostanie wymieszane na jednolitą masę.
Urywać z masy porcję ciasta wielkości orzecha włoskiego, pomiędzy dłońmi uformować w kulkę i położyć na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia. Lekko spłaszczyć. Powtórzyć czynność do wykorzystania całego ciasta. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjsuza i piec około 8-9 minut, aż ciastka zbrązowieją. Wyjąć, całkowicie wystudzić.
Przygotować polewę: W garnuszku / lub w naczyniu do mikrofali umieścić czekoladę, masło orzechowe i masło. Podgrzewać mieszając aż wszystkie składniki się połączą.
Cukier puder wsypać do szerokiej miseczki.
Zimne ciastka zanurzać w mieszance czekoladowej, a następnie od razu solidnie obtaczać w cukrze pudrze. Odłożyć na talerz i poczekać aż zastygnie (można wstawić do lodówki to przyspieszy proces, ale niestety cukier puder trochę wsiąknie w czekoladę).

Smacznego!

Kokosanki



Ostatnio przestałam piec ciastka. Kompletnie nie wiem dlaczego, ale tak się skoncentrowałam na ciastach, że o mniejszych wypiekach najzwyczajniej w świecie zapomniałam. Przeglądając blogi oczywiście co chwila wpadałam na niezwykle apetyczne „małe co nieco” i wtedy obiecywałam sobie, że następnym razem i ja takie upiekę, ale na obietnicach się zawsze kończyło. Aż w końcu powiedziałam dość! Robię kokosanki. Uwielbiam kokos, a w połączeniu z mlekiem skondensowanym i dodatkowo jeszcze mleczną czekoladą….to musiało być pyszne. I było! Jak batonik Bounty. Słodkie, kokosowe, czekoladowo mleczne. Achhhh no rewelacyjne. Małe ciasteczka, na jeden – dwa gryzy. Idealna do kawy, herbaty, pyszne! I szybkie do zrobienia. Polecam!

Składniki:
• puszka mleka skondensowanego (ok 500 g.)
• 200 g wiórków kokosowych
• 50 g mąki
• 100 g mlecznej czekolady

W naczyniu połączyć mleko skondensowane, wiórki kokosowe i mąkę. Można mikserem, można łyżką. Mikstura powinna być kleista, ale zwarta. Z masy formować kulki dowolnej wielkości, układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza przez dosłownie 6-7 minut, aż kokosanki zaczną się rumienić. Wyjąć, wystudzić.
Czekoladę rozpuścić (na parze, w kąpieli wodnej, albo w kuchence mikrofalowej). Następnie oblewać wierzch każdej kokosanki około 1 łyżeczką czekolady. Poczekać, aż zastygnie.
Smacznego!

Ciastka francuskie z truskawkami



Kiedy kończą się pewne wydarzenia, kończy się dla mnie okres je charakteryzujący i od razu rozpoczyna nowy rozdział. Koniec roku szkolnego wybitnie kojarzy mi się z końcówką wiosny i początkiem lata. Ale lata przesyconego zapachem wody z jeziora, zapachem lasu sosnowego a nawet zapachem grzybów! Koniec lutego zawsze dla mnie jest ostatnim dniem zimy a pierwszy dzień marca – początkiem wiosny, bez znaczenia jaka zadymka będzie za oknem i jaki mróz wskaże termometr. Pierwszy listopada to początek najgorszego okresu – jesieni w najbardziej przerażającej i znienawidzonej odsłonie. Kwiecień to śpiew ptaków, zieleniące się drzewa i kwitnące krzewy, a koniec truskawek to…koniec oczekiwania na wakacje, lato i urlop. Nie, żebym była już po i miała wszystko za sobą, ale gdy kończą się te owoce wiem, że oto jest środek tego, na co się czeka cały rok, a jak wiadomo oczekiwanie jest bardziej ekscytujące niż samo wydarzenie.
Kończąc więc sezon opychania się truskawkami postanowiłam wykorzystać je jako kawałek nadzienia do ciasta francuskiego. Taka szybka przekąska, po którą się sięga nieświadomie i która się chrupie do wszystkiego i w każdej chwili.
Niestety – jak każdy wypiek z ciastem francuskim w roli głównej – najlepszy jest pierwszego dnia, zaraz po upieczeniu i wystygnięciu, gdy ciastka są jeszcze chrupiące, ale jak zmiękną – też są okej.
Przekąska jest szybka do zrobienia, można nadawać jej dowolny kształt, można się bawić nadzieniem, bawić owocami i wymyślać dosłownie wszystko. Ja połączyłam trzy składniki: truskawki, twaróg i cukier. Wyszło bombowe.


Składniki:
• Płat ciasta francuskiego
• 200 g sera białego, lub twarogu z kostki – musi być bardzo gęsty, sztywny
• 50 g cukru + duży cukier wanilinowy
• kilkanaście małych truskawek

Najpierw należy przygotować nadzienie: ser biały lub twaróg ugnieść widelcem z cukrem, aż wszystko się połączy. Truskawki umyć, odszypułkować i większe sztuki pokroić na połówki, mniejsze zostawić.
Ciasto francuskie wyjąć na blat, pokroić na ok 12 – 16 kwadratów. Na każdy z nich kłaść czubatą łyżeczkę nadzienia i truskawkę. Sklejać w dowolny kształt – koperta, kwadrat, kulka, można zostawić bez przykrycia. Jak kto chce. I piec w piekarniku nagrzanym do 190 stopnie przez 20 minut. Przestudzić przed podaniem.
Smacznego!