Jabłkowo-gruszkowe ciasto z serem



Zdecydowanie mogę powiedzieć, że sezon na typowo polskie owoce – czyli jabłka i gruszki trwa w najlepsze. Spacerując pomiędzy alejkami straganiarzy na bazarach, czy błądząc z wózkiem po supermarketach kosze aż uginają się od tych owoców. Nawet nie wiedziałam, że jest ich aż tyle odmian. I muszę przyznać, że w takim zestawieniu jabłka importowane, gdzie każde jest oddzielnie ułożone, błyszczące i idealnie równie – nie robią na mnie żadnego wrażenia. Widząc rumiane, wcale nie idealnie okrągłe, różnej wielkości rodzime owoce mam ochotę wziąć wszystkie i od razu schrupać. Ale rozsądek u mnie bierze górę i … ponieważ jednak nie przepadam za jabłkami jedzonymi na surowo – biorę tyle żeby starczyło do ciasta i ewentualnie jedno zostało na zachciankę.
A co do ciasta, to mogę powiedzieć, że przywołało w mojej kuchni jesienną aurę. Oczywiście jesienną, ale w tym najlepszym znaczeniu – nie pluchy, deszczu, wiatru i zimna, ale jesiennego słońca, złotych liści, owoców i długich spacerów. Jabłkowo – gruszkowe, dla chętnych z cynamonem, z ogrooomną ilością owoców (stąd to wrażenie zakalca), ciężkie, słodkie – idealne. Z domieszką słodkich krówek, które fajnie kontrastują z owocami i strukturą ciasta. A nadzienie serowe – stanowi słodką niespodziankę, która naprawdę fajnie smakuje. Długo świeże, nie zapychające, naprawdę pyszne. Szybko się je przygotowuje, szybko piecze. Jednym słowem ekstra.

Składniki:
Ciasto:
• 400 g mąki
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• Szczypta soli
• 70 g masła
• 250 g jogurtu naturalnego (1 szklanka)
• 4 jajka
• 4 jabłka
• 3 gruszki
• 150 g krówek
Nadzienie serowe:
• 300 g serka śmietankowego (typu Philadelphia)
• 60 g cukru
• 1 jajko
• aromat waniliowy
Ponadto:
• cukier puder do oprószenia

Przygotować ciasto: Jabłka i gruszki umyć, pokroić w kostkę. Krówki także pokroić na mniejsze kawałki. W misie miksera utrzeć masło z cukrem na jasną, puszystą masę. Następnie dodawać po jednym jajku, miksując.
Do oddzielnej miski przesiać mąkę, proszek do pieczenia i sól. Można dodać cynamon!
Na zmianę, zaczynając od mąki, potem jogurt – dodawać do masy maślano- jajecznej miksując dokładnie składniki. Następnie dodać owoce i krówki. Wymieszać łyżką.
Przygotować nadzienie serowe: Serek śmietankowy zmiksować z cukrem, jajkiem i aromatem.
Okrągłą formę z kominem wysmarować masłem i obsypać mąką. Połowę ciasta wyłożyć na spód, wyrównując powierzchnię. Masę serową wyłożyć na środek masy owocowej (tworząc pasek) tak, aby nie dotykał brzegów formy. Następnie reszta owocowego ciasta dokładnie pokryć warstwę serową.
Wyrównać i wstawić do nagrzanego do 170 stopni Cejslujsza piekarnika i piec około 60 – 70 minut (do suchego patyczka).
Po upieczeniu i wystudzeniu obsypać cukrem pudrem.
Smacznego!




Placek ze śliwkami na maślance



Nigdy bym nie przypuszczała, że na moim blogu pojawi się coś ze śliwkami. Nie lubię tych owoców ani w formie świeżej, ani suszonej, ani w cieście, ani z cukrem, ani z lodami, ani w powidłach, ani w żadnej konfiguracji w której one są nawet najmniejszym dodatkiem. Ale to ciasto musiałam zrobić – tak wiem, wiem – przecież nie muszę go jeść, ono i tak zniknie w ciągu dwóch dni, ale jakoś nie przepadam za pieczeniem ciast, których wiem, że nie zjem. Co ciekawe, ciasto jest tak uniwersalne, że nadają się do niego wszystkie owoce – kiedyś robiłam już z rabarbarem i truskawkami, ale teraz, gdy na dworzu wyraźnie czuć jesień – warto upiec taką wersję. A że sezon na śliwki…..
Muszę przyznać, że ciasto jest przepyszne. Pomijając akurat ten dodatek owocowy, wszystko w nim jest idealne. Przede wszystkim świeżość – nawet trzy, ba! cztery dni po upieczeniu jest mięciutkie, nie kruszy się i wybornie smakuje. Kruszonka – idealnie współgra z resztą, a lukier uzupełnia cały wypiek stawiając kropkę nad i. Idealne, na każdą okazję, szybkie w przygotowaniu, choć piecze się dość długo. Ale w tym czasie można spokojnie obejrzeć film, przeczytać gazetkę, pobuszować w Internecie.
Źródło na ciasto – portal Cin-Cin.


Składniki:
• 330 g mąki
• 3 łyżeczki z lekką górką proszku do pieczenia
• 160 g cukru
• 3 jajka
• 240 g maślanki, kefiru lub jogurtu naturalnego
• 100 g oleju (pół szklanki)
• Aromat waniliowy lub cukier wanilinowy
Kruszonka:
• 50 g cukru
• 50 g masła
• 90 g mąki
Ponadto:
• 500 g śliwek
Lukier:
• 150 g cukru pudru
• Ok. 2 łyżeczki wody

Śliwki umyć, wydrążyć pestki i część pokroić na połówki, a część na ćwiartki. Ostawić.
Przygotować kruszonkę: w niewielkim miseczce umieścić cukier, masło i mąkę i zagnieść szybko między palcami, tworząc kruszonkę (konsystencja powinna być dość sypka, ale z łatwością powinno się całe ciasto skleić w kulkę). Odstawić do lodówki.
Przygotować ciasto: Do dużej miski wsypać cukier, jajka, maślankę, olej i aromat. Przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i dodać do ciasta. Zmiksować wszystko na gładką masę. Ciasto powinno być gęste. Ciasto wylać do formy do pieczenia o wymiarach ok. 20 cm x 26 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzch powtykać owoce, bardzo gęsto, w każdą wolną przestrzeń, wciskając owoce w ciasto. Na wierzch ułożyć kruszonkę (ściskając ją troszkę, tworząc cos jakby kuleczki). Piec w piekarniku nagrzanym do 175 stopni Celsjusza przez około 45 – 60 minut (do suchego patyczka). Wyjąć, całkowicie wystudzić.
Przygotować lukier: cukier puder wymieszać łyżeczką (utrzeć) z wodą, powinien być gęsty ale lejący. Wylać na ciasto, odczekać aż zastygnie – kroić.
Smacznego!



Malinowa zebra na zimno



Znowu miałam za zadanie przygotować ciasto z malinami. Ale musi być lekkie! Upał będzie. Może coś na zimno? Ostatnio taki fajny sernik robiłaś – takie słowa usłyszałam od Mamy, która zamówienie na owo ciasto złożyła mi kilka dni temu. Szkoda, że nie mam w zwyczaju piec/robić dwa razy tego samego ciasta, zawsze staram się jakoś je zmienić, więc godząc się na kolejny sernik na zimno z malinami wiedziałam, że nie podam znowu tego samego. Musiałam coś zmienić. I przyszła mi do głowy właśnie zebra. Część malinowa i sernikowa w każdym kęsie, na dodatek niebanalny wygląd? I szybkie przygotowanie ciasta? To coś dla mnie!! I rzeczywiście. Wszystko szybko się robi, nawet nie trzeba wyjmować miksera (choć przyspiesza jeszcze pracę), jedyne co się dłuży, to czas oczekiwania na stężenie całego ciasta.
I muszę przyznać, że mnie – totalnej antyfance tego typu ciast – ciasto smakowało. Niezbyt słodkie, mocno malinowe. Typowo letnie, typowo wakacyjne, typowo upalne ciasto, którego można zjeść naprawdę dużo, bez uczucia przepełnienia. Polecam!


Składniki:
• 450 g jogurtu naturalnego
• 300 g serka homogenizowanego (naturalnego lub waniliowego)
• 6 łyżeczek żelatyny
• 75 g cukru pudru

• 500 g malin
• 20 g cukru pudru
• 3 łyżeczki żelatyny + 1 łyżeczka

• okrągłe biszkopty

Tortownicę (u mnie o średnicy 23 cm) wyłożyć folią spożywczą, na dno ułożyć biszkopty.
W dużej misie umieścić jogurt i serki homogenizowane. Wymieszać (można mikserem, łyżką albo trzepaczką). Dodać cukier puder, ponownie wymieszać.
Żelatynę zalać wrzątkiem, wymieszać. Naczynie z żelatyną włożyć do garnuszka z gotującą wodą i cały czas mieszając dokładnie rozpuścić ewentualne pozostałe grudki. Zahartować żelatynę wlewając do niej kilka łyżek masy serowej i dokładnie wymieszać. Żelatynę połączyć z serem, dokładnie wymieszać. Odstawić.
Kilka malin odłożyć, resztę zmiksować na puree. Około 100 g masy odlać, do reszty dodać cukier puder i rozpuszczoną (tak jak przy masie serowej) żelatynę (3 łyżeczki). Dodać około 150 g masy serowej. Dokładnie wymieszać.
Przygotować ciasto: na środek tortownicy (wyłożonej biszkoptami) wylewać po kilka łyżek (u mnie 4) na przemian masy serowej i malinowej, aż do wykorzystania obu mas. Wlewać należy za każdym razem na środek tortownicy, a co za tym idzie na środek poprzedniej warstwy. Tak przygotowane ciasto wstawić do lodówki do stężenia (około dwóch godzin).
Po tym czasie do odłożonych wcześniej zmiksowanych malin dodać 1 łyżeczkę żelatyny (najpierw należy zalać ją wrzątkiem i w kąpieli wodnej rozpuścić wszystkie grudki) i dokładnie wymieszać. Delikatnie wylać wszystko na stężały sernik, dokładnie rozsmarowując po całej powierzchni. Wierzch ozdobić odłożonymi wcześniej malinami.
Ciasto wstawić do lodówki, aż wierzchnia warstwa stężeje.
Smacznego!



Kruche ciasto z rabarbarem i budyniową pianką



To niesamowite jak smak się zmienia. Kiedyś nie lubiłam ciast z żadnymi dodatkami poza czekoladą, a wrzucanie do ciasta rabarbaru uważałam za zbrodnię. Tak, tak – choćby nie wiem jak pyszny ktoś popełnił wypiek, gdy znalazł się w nim choć kawałeczek tego warzywa – od razu był u mnie skreślony i wolałam nic nie jeść, niż skubnąć choć odrobinkę.
Aż tu nagle, któregoś dnia – gdy zaczęłam zmieniać zdanie co do dodatków ciastowych i zamiast grymasić na owoce dodane do masy czy kremu, zaczęłam doceniać te połączenie – postanowiłam iść o krok dalej. Absolutnie przesłodkie ciasta przestały być dla mnie wyznacznikiem smaku, a dodatek czegoś kwaśnego lub słonego wręcz stał się obowiązkiem w słodkich wypiekach – dlatego więc, z pewną obawą zdecydowałam się na dodanie rabarbaru. Jakież było moje zdziwienie, gdy po spróbowaniu gotowego ciasta nie mogłam przestać go jeść! Pyszne słodkie ciasto z nutą kwaskowości rabarbaru! Oczywiście pisząc to przywołuję wspomnienia sprzed kilku lat, wszak na dzień dzisiejszy rabarbar w cieście stał się czymś tak absurdalnie normalnym jak dodatek jajek, cukru czy mąki. A ponieważ sezon na niego trwa – nie wyobrażam sobie nawet kilku wypieków bez tego kwaśnego warzywka.
Ciasto drożdżowe już robiłam – wyszło genialne, więc teraz postanowiłam upiec ciasto, które co prawda mam na blogu, ale – co nie będzie dla nikogo niespodzianką – zmieniając jeden ze składników. Wiśnie w pierwotnym przepisie zastąpiłam rabarbarem. I jak wyszło?
Kruche ciasto z rabarbarem i budyniowa pianką, bo o nim mówię udało się wyśmienicie. Kruche ciasto naprawdę jest kruche – ale nie twarde, czego mogłam się obawiać podpiekając najpierw sam spód, a dopiero później wstawiając na główne pieczenie. Nie jest miękkie i mokre – czego również mogłam się obawiać rozsmarowując na spodzie pianę z białek. Nie jest zbite – co groziłoby, gdyby pianka opadła, a ni nie jest spalone – co może się zdarzyć chcąc mieć pewność, że ciasto się całe przepiecze. Nic z tych rzeczy. Ciasto jest grzeczne, nie grymasi, nie opada (może odrobineczkę, dosłownie pół centymetra) a pięknie wygląda i tak samo smakuje. Do tego ciasta konieczne jest użycie kwaśnych owoców – zarówno kruche ciasto jak i pianka są słodkie, więc żeby to zrównoważyć musi być coś naprawdę odmiennego w smaku. Rabarbar. Idealny. Naprawdę. Koniecznie do zrobienia! Polecam!
Przepis z tej strony – z moimi modyfikacjami


Składniki:
Ciasto kruche:
• 400 g mąki pszennej
• 250 g masła
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• 30 g cukru pudru
• 5 żółtek

Budyniowa pianka:
• 5 białek
• 200 g cukru (lub cukru pudru)
• 1 cukier waniliowy
• 80 g budyniu waniliowego, lub śmietankowego bez cukru (2 opakowania)
• 100 ml oleju

Dodatkowo:
• 400 g rabarbaru
• cukier puder do oprószenia


Przygotować kruche ciasto: Masło pokroić w kostkę, szybko zagnieść z pozostałymi składnikami ciasta. Jeżeli będzie zbyt sypkie można dodać odrobinę wody. Podzielić na 2 części - około 60% i 40%, każdą zawinąć w folię spożywczą, zamrozić - lub porządnie schłodzić.
Blachę o wymiarach 33 x 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód zetrzeć na tarce większą część ciasta (60%), lekko przyklepać dłonią i wyrównać. Podpiec na złoty kolor w temperaturze 190ºC przez około 20 minut. Odstawić do całkowitego wystudzenia.
Rabarbar obrać i pokroić na niewielkie kawałki.
Przygotować budyniową piankę: Kiedy podpieczony spód jest wystudzony, zacząć ubijać białka. Po ubiciu na sztywno, powoli, łyżka po łyżce wsypywać cukier i cukier wanilinowy, cały czas ubijając na najwyższych obrotach. Następnie powoli wsypywać proszek budyniowy, cały czas miksując, by dobrze się rozpuścił. Strużką wlewać olej, miksując do połączenia.
Na podpieczony, zimny spód ciasta wyłożyć ubitą pianę. Wyrównać i układać gęsto rabarbar. Lekko wepchnąć go w pianę. Na wierzch zetrzeć resztę zamrożonego ciasta (40%).
Piec w temperaturze 190 stopni Celsjusza przez około 30 - 40 minut. Wyjąć, przestudzić, oprószyć cukrem pudrem.



Kruche ciasto z budyniem i kiwi



Jak pewno większość z Was nie lubię wyrzucać jedzenia. Nawet gdy mam na coś ogromną ochotę, ale widzę, że porcja jest zbyt duża bym jej podołała bez konieczności wyrzucania – nie biorę. Niestety nadal czasami zdarza mi się działać pod wpływem impulsu i niestety kupować rzeczy, które właśnie w tej chwili są dla mnie absolutnie niezbędne, bez których nie umiem funkcjonować, ale już po powrocie do domu….leżą. Leżą i się psują. Dlatego też u mnie w domu nie ma owoców, zbyt dużej ilości warzyw, jogurtów, a jedynie serek wiejski (zawsze tylko jeden), mleko – niestety duże, litrowe, ale na szczęście ono się nie psuje po 48h w lodówce, a pieczywo obliczone jest tak, aby starczyło tylko na kanapki do pracy na dany dzień. Jak ktoś chce zjeść coś z chlebem na kolacje – ma problem. Bo go nie ma. To wszystko dlatego, bo czerstwego chleba nikt nie lubi, a niestety dzisiejsze wypieki bardzo szybko się starzeją i taki chleb leży, leży aż stwardnieje na kość i wyląduje w śmieciach. Walczę jeszcze z sokami, które niestety potrafią być otwarte w ilościach co najmniej kilku na raz i niedopijane tylko odstawiane do lodówki.
Kupiłam kiedyś koszyk kiwi. Nie dlatego, bo tak bardzo lubię te owoce, ale dlatego bo lada chwila szykowała mi się mała uroczystość i niezbędne były mi te owoce do ciasta. Okazało się, że imprezę trzeba było odwołać, a wszystkie kupione produkty wykorzystać. Z większością dałam sobie radę, ale kiwi zostało. I leżało. Dojrzewało, miękło. Trzeba było coś z nimi wymyślić. Bo na zjedzenie ich normalnie, tradycyjnie nie było szans. I powstało - ciasto z budyniem i kiwi.
Wyszło bardzo dobre. Kruchy spód, kwaskowe kiwi, słodki budyń i kruszonka. Ciekawe różne smaki, różne tekstury, różne stopnie twardości składników. A i słodycz bardzo dobrze wyważona. Wszystko razem wygląda bardzo ładnie –tak wiosennie kolory komponują się idealnie, a smak będący połączeniem słodyczy z kwaskowatością owoców – bomba.

Składniki:
Ciasto:
• 250 g mąki
• 100 g masła
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• 70 g cukru
• 2 jajka
Krem:
• 2 budynie waniliowe
• 1 litr mleka
• 10 g mąki
Ponadto:
• 9 owoców kiwi - bardzo dojrzałe!
• Cukier puder

Składniki na ciasto umieścić w dużej misce i zagnieść ciasto. Podzielić na 2/3 i 1/3, schodzić obie części w lodówce. Po około 30 minutach wyjąć większą część, wylepić dno i boki formy o wymiarach ok. 17 cm x 25 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Ponakłuwac widelcem i podpiec w 180 stopniach przez około 10 minut. Wyjąć. Odstawić.
Ugotować budyń według przepisu na opakowaniu, jednakże dodać jeszcze mąkę. Budyń ma być bardzo gęsty. Przestudzić.
Owoce kiwi obrać i pokroić na połówki. Wyciąć twarde części. Owoce ciasno ułożyć przecięciem do dołu na kruchym spodzie. Zalać je dokładnie budyniem, a na wierzchu ułożyć (można odrywać kawałki, lub zatrzeć na tarce) pozostałe ciasto z lodówki.
Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i piec około 35 minut (do zbrązowienia ciasta). Wyjąć, wystudzić i na noc koniecznie wstawić do lodówki. Przed podaniem posypać ciasto cukrem pudrem.
Smacznego!