Maślane ciasto z jabłkami i migdałami



Znowu znalazłam się w posiadaniu sporej ilości jabłek. I znowu musiałam się nad nimi pochylić i coś z ich udziałem popełnić. Nie wiedziałam tylko co, bo w tym sezonie robiłam tyle ciast z jabłkami, że sama już nie mogę na nie patrzeć. Ale wiedziałam, że te owoce na surowo, bez dodatków nie przejdą. Surówka z jabłkiem i marchewką – zaliczona, mięso pieczone z cząstkami jabłek – też zrobione. A tu ich jeszcze zostało tyle w koszyku. No to co? To ciasto. Z jabłkami, ale nie szarlotka, nie apple pie, nie typowe ciasto ucierane z jabłkami. Na pomoc przyszedł mi przepis z tzw. Kuchni Lidla – ciasto z jabłkami, syropem klonowym i migdałami. Brzmiało pysznie. Przygotowanie też nie wyglądało na zbyt uciążliwe, więc zrobiłam.
Dużo masła. Jak dla mnie bardzo dużo. Dużo za dużo. Ale ponieważ odtwarzałam przepis, to z ciężkim sercem i bólem dodałam tyle ile trzeba było. I jak? Rzeczywiście pyszne. Bardzo długo świeże, bardzo długo wilgotne, mięciutkie, słodkie i jabłkowe. A wierzch – poezja. Karmelizowane w syropie klonowym migdały są niesamowite. Orzechowo – karmelowe, pyszne. Pychota i bomba. Nie tylko kaloryczna, ale bomba na języku. Łatwe, pyszne, efektowne – czego chcieć więcej?


Składniki:
• 250 g masła
• 150 g cukru
• 5 jajek
• 160 g mąki pszennej
• 70 g mąki ziemniaczanej
• 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
• 800 g jabłek
• 1 cytryna
Ponadto:
• 100 g migdałów w słupkach
• 100 ml syropu klonowego
• 50 g masła

Jabłka umyć, obrać i pokroić w kostkę. Skropić sokiem z cytryny – odstawić.
Mąkę pszenną, ziemniaczaną i proszek do pieczenia przesiać razem.
W misie miksera utrzeć miękkie masło na jasną, gładką masę, stopniowo dodając cukier. Następnie dodawać po jednym jajku, dokładnie miksując po każdym wbiciu. Dodać przesiane mąki z proszkiem, delikatnie wymieszać do połączenia składników.
¾ ciasta przełożyć do wyłożonej papierem do pieczenia formy (u mnie 17 cm x 25 cm). Rozłożyć równomiernie jabłka, po czym przykryć je pozostałą ¼ masy.
Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni Celsjusza i piec przez 40 minut do suchego patyczka.
Pod koniec pieczenia przygotować karmelizowane migdały: na patelni rozpuścić masło i wlać syrop klonowy. Gdy składniki się mocno podgrzeją, dodać migdały i mieszając cały czas smażyć, aż karmel zgęstnieje a migdały lekko się zezłocą.
Po 40 minutach ciasto wyjąć z piekarnika, równomiernie rozłożyć na powierzchni migdały i podpiec jeszcze około 8 – 10 minut.
Smacznego!



Ciasto bananowe bez tłuszczu



Miały być banany z lodami podane jako jeden ze słodkich punktów programu małego przyjęcia, które urządzaliśmy w domu jakiś czas temu. Banany kupione, lody mroziły się w zamrażarce a my – przy innych pysznościach siedzieliśmy i gadaliśmy, gadaliśmy, i gadaliśmy. I jedliśmy pączusie, ciasta i ciasteczka. Aż tu nagle padł temat spożywania alkoholu – po czym ktoś powiedział, że najbardziej lubi ajerkoniak z lodami. Z LODAMI! No i mi się przypomniało. Spojrzałam na zegarek – godzina przed 22. Wszyscy objedzeni, mruczący coś o wyjściu i powrocie do domu piechotą by choć trochę się ułożyło po tym słodkim obżarstwie, a my w lekkiej niepewności, czy wyskakiwać z jeszcze jedną słodyczą czy nie. Jednak daliśmy spokój. I tak wszystkiego było dużo.
Ale co potem? Lody się zje – mogą czekać w zamrażarce miesiącami. Choć wiadomo, że tak nie będzie, ale gdyby jakimś cudem w ogóle nam się lodów nie chciało – one mogą się mrozić bez szwanku.
Ale co zrobić z bananami? Nikt ich nie jadł. Leżały na stole w kuchni i czerniały. Trzeba było coś z nich zrobić. Koniecznie. I szybko, bo każdy dzień przybliżał je do nieuchronnego końca ich żywota.
Ciasto bananowe. Pierwsza myśl i trafiona od razu. Tak nam się zachciało tego ciasta, że moje postanowienie o pieczeniu ciast tylko w weekendy prawie wzięło w łeb. Ale jakimś cudem się udało. Nastała sobota, więc zabrałam się za to ciasto.
Bez tłuszczu. W ogóle. Nie licząc oczywiście czekolady. Ale żadnego masła, oleju, smalcu czy innego takiego ZŁA nie znajdziecie w tym cieście. A pomimo wszystko jest ono BARDZO wilgotne. Bardzo mokre, wręcz rozpadające się. I to nie tylko w dzień upieczenia, ale również i na trzy dni później. Czekolada, która stanowi ozdobę wierzchu jak i integralną część ciasta rozpuściła się w piekarniku, ale po wystygnięciu ciasta zestaliła nie tak do końca, co dodatkowo jest atutem działającym bardzo na plus. I te banany. Mocne w smaku, konkretne i pyszne! Zdecydowanie polecam!


Składniki:
• 100 g cukru
• 50 g brązowego cukru
• 70 ml soku jabłkowego
• 3 banany
• 2 jajka
• 70 ml mleka
• ½ łyżeczki soli
• 1 łyżeczka sody oczyszczonej
• 130 g mąki pszennej
• 100 g mąki pełnoziarnistej
• 130 g czekolady (mlecznej, gorzkiej lub pomieszanej)

Banany rozgnieść na puree, czekoladę posiekać na małe kawałeczki.
W dużej misie wymieszać oba rodzaje cukru, z sokiem jabłkowym.
W drugim naczyniu umieścić rozgniecione banany, jajka, mleko, sól i sodę oczyszczoną. Zmiksować na jednolitą masę.
Do mieszanki cukrowej wlać połowę bananowej masy i wsypać mąkę pszenną. Zmiksować. Następnie dodać drugą część masy bananowej i wsypać mąkę pełnoziarnistą. Ponownie zmiksować.
Na końcu wsypać 2/3 posiekanej czekolady. Wymieszać.
Do klasycznej keksówki wyłożonej papierem do pieczenia wlać ciasto. Wierzch obsypać pozostałą czekoladą i piec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni Celsjusza przez około 45 – 50 minut do suchego patyczka.
Smacznego!




Jabłkowe bomby



Znowu u mnie na tapecie jabłka. To wszystko dzięki Rodzicom i ich magicznemu działkowemu drzewku, które w tym roku wybitnie poczuło się wywołane do odpowiedzi i obrodziło owocami za wszystkie inne drzewka na pobliskich działkach. Stąd jabłka, jabłka, jabłka i jabłka. Wiem, że są zdrowe, wiem, że smaczne, wiem, że powinno się je jeść (szczególnie te domowe, niepryskane), ale tak naprawdę ile można? W cieście można dużo :-) Tym razem zapraszam na bomby jabłkowe, czyli - kule z kruchego ciasta nadziane rozpróżonymi jabłkami z cynamonem. Dziwne? Nieeee, pyszne! Dodatkowo oblane sosem toffi, podkreślającym smak jabłek. Bombowe!

Składniki:
ciasto:
• 200 g mąki
• 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
• 100 g masła
• 1 jajko
• 50 g cukru
• 100 g jogurtu naturalnego
nadzienie
• 5 jabłek
• 1 łyżeczka cynamonu
sos:
• 150 g krówek
• 50 ml mleka
• garść dowolnych orzeszków

Przygotować ciasto: Wszystkie składniki ciasta zagnieść, ulepić z niego kulę i chłodzić w lodówce przynajmniej godzinę.
Przygotować nadzienie: Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić na mniejsze kawałki i włożyć do garnuszka. Podlać odrobiną wody i podgrzewać na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż się rozpróżą. Wsypać cynamon, wymieszać. Wystudzić.
Ze schłodzonego ciasta odrywać kawałki, rozwałkowywać je na kształt koła, na środku kłaść po około łyżce jabłek i zamykać ciasto jak bułeczki, tworząc kule. Układać w formie wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 Stopni Celsjusza przez około 20 miut, aż ciasto urośnie i zbrązowieje. Wyjąć, wystudzić.
Przygotować sos: Do rondelka wlać mleko i dodać pokrojone na kawałeczki krówki. Pogrzewać, aż się rozpuszczą i połączą z mlekiem tworząc gęsty sos.
Ciepłym sosem polać wystudzone ciasto i posypać orzeszkami. POjedyncze bomby można odrywać, albo odkrajać nożem w miejscu połączenia.
Smacznego!



Ciasto cytrynowe z malinami



Otwieram sezon malinowy. Jak zwykle w szczycie sezonu, więc nie wykorzystam go w pełni, ale choć troszkę się o niego otrę. Zaczynam swoje podboje ciastem malinowo – cytrynowym, które zdecydowanie jest wypiekiem letnim, dedykowanym wszystkim, chcącym coś wrzucić na ząb, jednakże bez zbędnego obciążenia brzucha – nie tyle samą ciężkością ciasta, co nadmierną jego słodyczą. Bo to ciasto, chociaż ma w sobie aż 200 g cukru plus słodką kruszonkę, wcale takie ulepkowate nie jest. Sok z cytryny plus maliny dają dużo orzeźwienia, a kruszonka – przyjemnej słodyczy i lekkiej chrupkości. Całość składa się na niezwykle bogaty w doznania wypiek, który absolutnie wchodzi na stałe w mój repertuar.

Składniki
Ciasto:
• 100 g masła
• 200 g cukru
• 3 jajka
• sok z 1 dużej cytryny
• 330 g mąki
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• 200 g jogurtu naturalnego
• ok. 200 g malin
Kruszonka:
• 50 g masła
• 50 g brązowego cukru
• 100 g mąki

Przygotować ciasto: masło utrzeć z cukrem na jasną i puszystą masę. Dodać jajka, jedno po drugim miksując po każdym dodaniu. Wsypać mąkę i proszek do pieczenia. Zmiksować do połączenia składników. Dodać sok z cytryny oraz jogurt i ponownie zmiksować masę.
Ciasto przelać do foremki o boku 17 x 23 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Wyrównać wierzch i ułożyć maliny, lekko je wciskając w masę.
Przygotować kruszonkę: masło, cukier i mąkę umieścić w misce i palcami rozrabiać tworząc właśnie kruszonkę. Wysypać ją na maliny i ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec 45 minut (do suchego patyczka). Bezpiecznie jest studzić w uchylonym piekarniku. Pokroić po wystudzeniu, choć lekko ciepłe jest chyba najlepsze.
Smacznego!

Szarlotka



Ciasto z jabłkami zawsze przynajmniej raz w sezonie musiało pojawić się na moim rodzinnym stole. Kiedyś, gdy cała machina kulinarna nie była aż tak rozwinięta jak dzisiaj, przepisy przechodziły tylko z ust do ust w gronie rodziny i znajomych. Nikt, przynajmniej w moim otoczeniu nie słyszał o sławnym na cały świat amerykańskim apple pie, o placku, w którym jabłka kładło się w całości i przykrywało cienkim płatem ciasta, o szarlotce z budyniem czy nawet o zwykłym dorzuceniu pokrojonych jabłek do ciasta ucieranego, czekoladowego czy sernika. Gdy padło hasło „ciasto z jabłkami” wiadomo było, że chodzi o szarlotkę – na kruchym spodzie, z cienką warstwą słodkich jabłek, przykrytą również kruchym ciastem. Ciasta było dużo, jabłek mało. I jakoś tak się utarło w mojej rodzinie, przynajmniej w moim mniemaniu, że w szarlotce najważniejsze jest ciasto. A to nie prawda! Najważniejsze są jabłka! I dlatego, kiedy zorientowałam się, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz jadłam te pyszne ciasto – postanowiłam zmienić proporcje i dać dużo jabłek i malutko ciasta. Zamarzyły mi się także kwaśne i mocno cynamonowe jabłka – więc praktycznie w ogóle ich nie posłodziłam, ale dałam sporo cynamonu. W efekcie wyszło naprawdę słodko – kwaśne ciasto, z naciskiem na kwaśne. Oczywiście jabłka można mocniej posłodzić, ale ja tym razem postawiłam na orzeźwiający, nie przytłaczający smak – idealny do kawy!
Polecam!

Składniki:
• 270 g mąki
• 140 g cukru
• 110 g zimnego masła
• kasza manna lub buła tarta (do posypania spodu)
• 1 jajko
• 1200 g kwaśnych jabłek
• 2 łyżeczki cynamonu
• 20 g brązowego cukru
• cukier puder

Mąkę z cukrem i masłem pokrojonym w kawałki zagnieść do powstania okruszków. Dodać jajko i ponownie zagnieść na jednolitą masę, którą można zwinąć w kulę. Jeżeli ciasto będzie zbyt sypkie – można dodać kilka łyżek zimnej wody. Przygotowane ciasto podzielić na dwie części (jedna troszkę większa od drugiej), owinąć folią spożywczą i wstawić do lodówki na około godzinę.
Jabłka umyć, obrać, pokroić na ćwiartki, wydrążyć gniazda nasienne i każdą ćwiartkę pokroić na cienkie plasterki. Włożyć do miski, wsypać cynamon i cukier, dokładnie wymieszać. Odstawić.
Schłodzoną większą część ciasta wyjąć z lodówki, i rozwałkować na prostokąt wielkości foremki – 18 – 26 cm. Przełożyć do foremki wyłożonej papierem do pieczenia i podpiec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 15 minut. Po tym czasie na spód ciasta wysypać kaszę mannę (powinna przykryć spód cienką warstwą – zapobiegnie to namoknięciu ciasta sokiem z jabłek). Na nie wyłożyć jabłka, na wierzch zetrzeć na tarce drugą część ciasta. Szarlotkę wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i piec około 60 minut.
Po wystudzeniu obsypać cukrem pudrem.
Ciasto wybornie smakuje na ciepło, jak i na zimno!
Smacznego!